GKS Katowice 2-0 MKS Myszków

17.09.2005

Przedmeczowe wieści wiele wskazywały na to, iż Ruch Chorzów potraktuje to spotkanie bardzo prestiżowo – jako rekompensatę za utracone derby z GieKSą, na które z takim utęsknieniem czekali fani. GieKSa na początku meczu bez flag, dopiero w 15 minucie wywieszają największą swoją fanę „NASZE MIASTO, NASZA KREW, NASZE ŻYCIE – GKS KATOWICE”. Dopingują na bardzo wysokim poziomie! Na meczu nie prezentują żadnej oprawy.

Dla gości z Myszkowa była to bez wątpienia – obok meczu z GKS-em Tychy najważniejsza potyczka całego sezonu. I trzeba przyznać że pokazali się bardzo dobrze. Chyba nikt nie spodziewał się takiej ilości kibiców gości – ponad 300 osób (wg nich samych 380, w tym oczywiście ogromna większość Niebieskich. Było też 14 osób z Elany. Przyjezdni odpalają stroboskopy, a także race. Wywiesili dwie flagi, jedna Myszkowa, druga Elany. Dopingowali bardzo fajnie, do momentu podłamania, czy też drugiej bramki dla GKS, podczas meczu oczywiście mnóstwo wzajemnych bluzgów na Ruch i GKS.

W drugiej połowie kibice gości chcą zaatakować GieKSę,ale udało im się dobiec tylko do drugiego płotu (na sektorze gości na stadionie GKS-u są dwa płoty – jeden malutki na końcu trybuny, drugi większy oddzielający murawę od widowni). Od razu wpada ochrona, a zaraz za nią białe kaski. GieKSa ściąga flagi, to samo robią goście. Na murawę wjeżdża polewaczka. Sytuacja po kilku minutach się uspokaja i w trakcie meczu nie dochodzi do żadnych starć.

Źródło: TMK