GKS Katowice 2-0 ZKS Elana Toruń

12.10.2019, sobota

Relacja GieKSiarza

Na ten mecz czekaliśmy od dawna. Pierwszy raz w historii przyjeżdżała do nas toruńska Elana i choć kibicowsko jest to raczej średnia półka (choć nie w swoim mniemaniu), to jest to od dawien dawna zgoda naszego największego wRoga. Mobilizowali się zarówno przyjezdni z przyjaciółmi, jak i my. Za główny cel wyznaczyliśmy sobie wypełnienie Blaszoka, co w ostatnim czasie jest naszą „pietą Achillesową”. Nakręciliśmy m.in. zapowiedź z transparentem „WSZYSCY NA BLASZOK”, który później pojawił się jeszcze z naszymi fanami w Rydze przy okazji meczu reprezentacji oraz na hokeju. Z naszej strony cel wykonany, a co do przyjezdnych… no cóż…. klatki nie wypełnili…. ale o tym za chwilę.
W dniu meczu pierwsi fani GieKSy meldowali się przed kasami już na trzy godziny przed pierwszym gwizdkiem (mecz o 15:00). Dokładnie w tym samym czasie Ruch z Elaną i zgodami zbierał się przy Cichej 60. Emocje były wyczuwalne z daleka. Wszędzie obecna psiarnia, która była pospinana do granic. Zresztą nie tylko oni, bo również ochrona czy też pracownicy klubowi, przez co mieliśmy utrudnione podstawowe czynności typu rozwieszenie flag, czy przemieszczanie się przez zamknięte strefy. Sami napompowali taką psychozę, że szok, a nam przecież i tak zależało by za tydzień wyruszyć do Łodzi. Więc do ewentualnych harców podchodziliśmy raczej sceptycznie. Tym bardziej, że zabezpieczenia przy Bukowej sprawiają, że od kilkunastu lat, mimo licznych prób, nie doszło do konfrontacji zwaśnionych grup kibiców. Dodatkowo tego dnia dodano kilka dodatków typu drut kolczasty pomiędzy sektorem „C”, a „D”, czy też rozwinięta siatka na buforze by utrudnić poruszanie się, a także pozasłaniano płótnem wszystkie płoty, tak by ograniczyć kontakt wzrokowy obu grup, dopóki przyjezdni nie znajdą się na sektorze.
Na obecność gości czekało wielu GieKSiarzy, do tego stopnia, że postanowili nie wchodzić na stadion dopóki nie pojawi się WRWE. Ci zaś pieszo dotarli dopiero w ok. 20 minucie spotkania, maszerując przez Park Śląski, u celu odpalając sporo pirotechniki m.in. race i świece dymne. W tym momencie wielu fanów wybiegło na tyły Blaszoka, gdzie nastąpił pierwszy kontakt wzrokowy. Repertuar automatycznie zmienił się na festiwal „pieśni wulgarnej”. Serce zaczęło mocniej bić, a psychoza nienawiści udzielała się każdemu. W końcu po kilkunastu latach doszło do meczu przy Bukowej, gdzie mogli pojawić się śmieRdziele. Przyjezdni powoli zaczęli zajmować miejsca w sektorze gości, a na Blaszoku bardziej krewcy fani kierowali się na miejsca jak najbliżej klatki gości. W ten sposób sektor „C” był tak wypełniony, że ciężko było się do niego dostać i z niego wydostać. Z nami tego dnia bardzo dobra liczba Górnika, Banika (153), ROWu (50) i JKSu (4) – dzięki za wsparcie!
Elanowcy otrzymali od nas 409 biletów, jednak wraz ze zgodami na sektor weszli tylko w  355 głów. Najśmieszniejsze jest to, że nie potrafili zapłacić nawet za wszystkie wykorzystane wejściówki oraz to, że Niebiescy znowu przekłamują liczbę pisząc o 410 fanach, na których miało się złożyć: 240 Ruch, 100 Elana, 50 Widzew, 20 KKS Kalisz i 20 Unia Oświęcim. Podobno była jeszcze jakaś reprezentacja z Krakowa i Myszkowa, lecz nie wspomnieli o niej. Na płocie wywiesili 6 flag, w tym dwa płótna Ruchu stylizowane na te, które zostały wyniesione pewnej nocy z naszego magazynu („SK1920″ oraz „Persona Non Grata”). Kwitujemy to przyśpiewkami „flagi w nocy zajebali, i się o nie rozjebali” oraz „psycho fani rozjebani!”, przypominając im, że to przez własnych kibiców mają problemy z organami ścigania. Poza tym wywiesili jeszcze flagi „Widzew Fanatycy”, „Elana Toruń”, „Śp. Mucha” i „ZKS”.
Wymiana „uprzejmości” trwała w najlepsze, nawet w przerwie spotkania, gdzie większość darowała sobie wyjście do punktu gastronomicznego. Nasza banda prezentuje również znaną przyśpiewkę WRWE w wersji, która lepiej do nich pasuje „Od kapusi… od kapusi… od kapusi jesteś taka rozjebana! Rozjebany jest ruch, rozjebana jest wisła, rozjebana jest cała koalicja!”. Sektor gości zamilkł, w końcu prawda boli najbardziej. Poza tym dziwne było gdy z Blaszoka niosło się „kto nie skacze ten z Chorzowa…” to sektor gości podskakiwał. Natomiast gdy chwile później znów zaintonowano „kto nie skacze ten kapuje” oraz „kto nie skacze ten z policji” to stali jak wryci. Ogólnie przyjezdni tylko bluzgali. Gdy Elanowcy próbowali zaśpiewać coś pro ZKS zostawali z tym sami, gdyż ich zgody dołączały się tylko przy wbitach. Częste przestoje i martwa cisza gdy GieKSa zaśpiewała na dwie trybuny „ruch chorzów konfidenci…”. Moment, w którym śmiało można było określić zwycięstwo gospodarzy, nie tylko na murawie, ale również na trybunach. Trudno jednak nie odnieść innego odczucia, ponieważ przereklamowane WRWE nie zaprezentowało nic godnego uwagi.
Po naszej stronie debiutuje nowe duże płótno JAWORZNO, poza tym wisi też kilka okazjonalnych transparentów. Jeden ze wsparciem dla JKSu Jarosław i drugi skierowany do gości. Ultras GieKSa’03 prezentuje także na długości całego Blaszoka pasy materiału w klubowych barwach. Całość wyszła przyzwoicie. Zabrakło piro, jednak jak już wspominaliśmy, nie chcieliśmy przekreślić sobie zakazem hitu wyjazdowego w następnej kolejce (RTS).
Niestety, czasem nawet gdy bardzo się chce, nie zawsze da się opanować. Tym bardziej, że z sieci dochodziły głosy o remoncie sektora gości na Widzewie, przez co już dziś nie może pojawić się tam Pogoń Siedlce. Poza tym już długo po meczu, gdzie spory tłum nadal oddawał się słownym wymianom z WRWE, dochodzi do incydentów. Goście zaczynają okopywać ogrodzenie, zasłaniając się przy tym, przed gazem płótnem, które miało ograniczać kontakt wzrokowy między wrogimi grupami. GieKSa nie pozostaje dłużna i rusza górą w celu sforsowania barierek oddzielających drogę do sektora buforowego. Zajście trwa może 90 sekund, tyle zajęło ochronie opanowanie sytuacji przy użyciu ogromnych ilości gazu. Żadna ze stron nie sforsowała ogrodzenia, a mimo to gdy już się de facto uspokoiło, debil zwany kierownikiem do spraw bezpieczeństwa wydał zgodę na wkroczenie policji. To co odjebała psiarnia pokazuje tylko ich bezkarność i to jak marginalnie traktowani są kibice. I nie chodzi tu o bronienie chuliganów, bo tak naprawdę zanim weszła policja to było już po wszystkim. Mimo to palanteria postanowiła się wykazać. Od sektora gości na murawę wjechała armatka z oddziałem prewencji plus kilku konnych. Na Blaszoku zaś po komunikacie o opuszczeniu stadionu, natychmiast ruszyli w tłum fanów pacyfikując z marszu wszystkich, kobiety, dzieci, niepełnosprawnych, pracowników klubowych, w tym wcześniej wspomnianego kierownika. Nie dając tak naprawdę czasu na spełnienie żądań o wyjściu z obiektu. Część kibiców próbowała się postawić. Ci co już wcześniej wyszli, słysząc że coś się kroi próbowali wrócić na stadion. Wtedy ochrona w panice zamknęła bramę główną. Uciekający tłum przed policją stracił jedyną drogę ucieczki. Bramę otwarto (lub wyrwano) ponownie dopiero po chwili. W tym czasie skurwysyny w mundurach pałowali wszystkich jak leci, rzucając wszędzie granatami hukowymi. Najbardziej oberwali ci co się potknęli, byli z tyłu, lub zostali stratowani przez uciekający tłum. W ten sposób policja złapała tych siedmiu „najniebezpieczniejszych”. Gonitwa za fanami trwała prawie do Wesołego Miasteczka, czyli ok. 800 m od stadionu. Najgorsza była konnica, która nie patrzyła na nic i taranowała wszystkich, w tym 15-latka, który skończył pod kopytami ze skręconą nogą. Popisywała się również grupa tajniaków, która ganiała każdego kto głośno komentował ich działania. Ogólnie pełen rozpierdol. Na takie działania nie pozwalała sobie policja chyba nawet podczas Marszów Niepodległości za czasów władania PO.

Oflagowanie: ŻORSKA GIEKSA, SIEMIANOWICE ŚLASKIE (mała), LĘDZINY, WŁADCY MYSŁOWIC, trans STOLAR PDW, KAMRATY, SZALEŃCY Z BUKOWEJ, BANDITEN, PSEUDOKIBICE, trans JKS NIGDY NIE ZGINIE, JAWORZNO (debiut), trans WRWE ARMIA KONFITUR, GIT BANDA oraz na gnieździe płótno Banika HRŮZOVLÁDA FRÝDEK-MÍSTEK i GzG’05.

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net fot. Jurgen

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: AdamM

FILM: 12.10.2019 GKS Katowice – Elana Toruń ZAMIESZKI

FILM: 12.10.2019 GKS Katowice – Elana Toruń DOPING

FILM: 12.10.2019 GKS Katowice – Elana Toruń DOPING

FILM: 12.10.2019 GKS Katowice – Elana Toruń KULISY

Relacja GieKSa.pl

Na przestrzeni ostatnich sezonów reguła była taka, że mecze domowe GKS-u Katowice, które przyciągały więcej osób na trybuny, były zazwyczaj przez gospodarzy przegrane. Mecz z Elaną należał pod tym względem do wyjątkowych. Zresztą nie tylko pod tym. Przecież w ostatnim czasie wojewodowie, kluby i policja na Śląsku nie dopuszczają raczej do tego, żeby gościć swoich wrogów na stadionie. Tym razem Elana – a więc i Ruch – miały do dyspozycji pełną pulę. I choć jej nie wykorzystali to i tak ich wizyta dostarczyła sporych emocji.

Już od początku tygodnia czuło się w mieście pewne podekscytowanie związane ze zbliżającym się meczem. Choć w zeszłym sezonie graliśmy derby to jednak, niestety, bez gości. Trzeba było poczekać do II ligi i spotkania z mało renomowanym klubem z Torunia, z którym los sprawił, że zaprzyjaźnił się nasz główny przeciwnik, żeby móc zobaczyć się z nim „na żywo” przy okazji czysto piłkarskiej. Frekwencyjnie Blaszok zbliżył się do kompletu (oczywiście wyłączając sektor D, który był zamknięty jako buforowy), natomiast ogólnie na stadionie było nieco mniej kibiców niż oczekiwano. Spodziewano się, że jednak mimo wszystko Bukową odwiedzi ponad 4 tysiące osób, a do tego wyniku zabrakło ich prawie 400. Ponadto sektor gości także nie został zapełniony w całości. Z takiego stanu rzeczy oraz sobotnich obserwacji można wyciągnąć kilka wniosków:
1. Czysto kibicowska mobilizacja przyniosła oczekiwane efekty i pewna liczba osób wróciła na Bukową
2. Sporo osób zwykle odwiedzających trybunę Główną posłuchało apeli przeniosło się na Blaszok
3. GieKSa została bardzo solidnie wsparta przez zgody (Banik – 3 autokary!)
4. Goście… a, sami wyciągnijcie wnioski z ich postawy

Pod względem wokalnym Blaszok dał radę przez cały mecz. Długimi momentami dopingowały gospodarzy obie trybuny. Jeśli chodzi o repertuar to ten mecz miał dwie, różniące się od siebie odsłony. W pierwszej połowie wśród pieśni dominowały te sławiące GKS i wspierające piłkarzy, w drugiej natomiast przeważająca większość dotyczyła naszych rywali. Wymiana uprzejmości trwała w najlepsze jeszcze po końcowym gwizdku. Przerwała ją na chwilę oczywiście radość ze szczęśliwego zakończenia meczu oraz chwila świętowania z piłkarzami. Co warte podkreślenia, znowu do piłkarzy dołączyli na murawie młodzi adepci futbolu z Akademii Młoda GieKSa. Fajny klimat się tworzy przy Bukowej!

W tej rubryce wiele razy już podkreślałem, że mimo wszystkich przeciwności losu z ostatnich lat, GieKSa trzyma się naprawdę dobrze. Mogę to tylko powtórzyć. Wiele ekip, które odpuszczają po spadkach i w okresach stagnacji, może nam zazdrościć tego, jaki klimat udaje nam się wciąż utrzymywać. Pozostaje mieć nadzieję, że ci, którzy ostatnio rzadko bywali na meczach u siebie, wrócą do regularnego chodzenia na mecze. Po atmosferze jaka panowała na sobotnim meczu – jest na to szansa!

Podsumowanie:
Oprawa: trójkolorowe pasy materiału
Frekwencja: 3613
Goście: 355
Wydarzenia: drobna awantura po meczu

Relacja Elany

12 października przypadł nam jeden z ważniejszych wyjazdów rundy i całego sezonu do Katowic na tamtejszy GKS. Mecz z cyklu „podwyższonego ryzyka”, który wiadomo z racji naszej przyjaźni m.in z Chorzowskim Ruchem zapowiadał się niezmiernie ciekawie. U przeciwników można było zaobserwować wielką spinę bo nagrali przed tym meczem kilka video zapowiedzi i nawet na Łotwie na kadrze mobilizowali się na to spotkanie by w końcu chociaż raz w sezonie zapełnić swój blaszok.
Na ten mecz dostaliśmy dokładnie 409 biletów bez opcji na więcej i wiadomo było, że spokojnie wykorzystamy całą pulę bo sam Ruch gdyby tylko mógł to by je wszystkie zgarnął :)
Musieliśmy więc je mądrze rozdysponować między nami i ekipami zaprzyjaźnionymi.
Jeżeli chodzi o nas to rozważaliśmy różne opcje tego wyjazdu. Rozważano opcje normalny ogólnodostępny wyjazd autokarami bądź pociąg ale ostatecznie ze względu na sytuacje z ograniczoną ilością biletów decydujemy się na podróż autami dla wąskiego grona fanatyków. Info o zbiórce rozsyłamy tylko i wyłącznie między sobą (nie podając informacji w standardowy sposób dla ogółu na naszej stronie www itd.) i w swoim gronie mobilizujemy się na ten mecz.
Ze zbiórki w stronę Chorzowa wyruszyło 100 Elanowców. Mimo, że na samą zbiórkę zjechali się „smutni panowie” to większość 3/4 trasy jedziemy bez zbędnego balastu. Po drodze dołącza do nas Widzew (50) i KKS Kalisz (20). Niestety z różnych przyczyn nasz czas trasy sporo się wydłuża i w Chorzowie pod stadionem Ruchu meldujemy się dopiero ok. godziny 14:00. Stamtąd wraz z pozostałymi ekipami wyruszamy „z buta” pod stadion GKSu Katowice! Oczywiście (co można było przewidzieć) w samym Chorzowie atmosfera czysto derbowa. Tutaj dobija jeszcze 20 osób od nas które obecne były na Śląsku od piątku.Dookoła pełno milicji (również ta na koniach), która w silnej obstawie eskortuje nas środkiem ulic na samą Bukową. Do pokonania 6 kilometrów a po drodze m.in. Stadion Śląski, tamtejsze katowickie zoo z biegającymi wzdłuż lamami :) inne ciekawe krajobrazy np. tamtejszego parku :)
Pod stadionem Gieksy meldujemy się w około 20 minuty meczu i jako zapowiedź naszego przybycia odpalamy kilka rac, achtungów i świec dymnych co oczywiście momentalnie wzbudza zainteresowanie gospodarzy, którzy od razu zlatują się na górę swojego sektora gotowi na wymianę uprzejmości:).
Niestety samo wejście na obiekt początkowo idzie strasznie mozolnie. Wprawdzie pierwsze osoby pojawiają się w sektorze gości jeszcze w trakcie pierwszej części spotkania ale w tamtym momencie istniały duże obawy czy chociaż połowa naszej załogi wejdzie do końca meczu. Na szczęście nieco później trochę szybciej to ruszyło i w drugiej połowie (ok. 55 minuty) większość z nas była już na sektorze! Dokładnie to (wg. organizatora) 355 osób. Pozostali niestety ostatecznie z różnych przyczyn (np. brak dowodów, brak na liście imiennej) nie wszyscy weszli na stadion.
Nasze liczby z tego dnia to: ELANA – 120, Widzew -55, KKS Kalisz 20, KS Myszków -10, Unia Oświęcim -20, Wisła Kraków – 15 a cała reszta (ponad 200) to Ruch Chorzów ! WIELKIE DZIĘKI ZA WSPARCIE!!!

Na płocie wywieszamy takie flagi jak: SK 1920 (Ruch), Persona Non Grata (Ruch), Widzew Fanatycy, Elana Toruń – jedyni chuligani w swoim mieście, Śp.Mucha, ZKS.
Jeżeli chodzi o doping to nie jest to wielkim zaskoczeniem, że większość repertuaru obu ekip dotyczyło ściśle „tematów śląskich” i tego typu „pozdrowień”. Blaszok zgodnie z zasadą „przyszliście chamy bo dzisiaj My tutaj gramy” w końcu zapełnił się po same brzegi :) Widać było po tamtejszej publice, że no boli ich ten Chorzów oj boli :)
Po meczu gdy duża część publiki gospodarzy powoli wybierała się do domów to „ekipa” spod Blaszoka została by trochę jeszcze się ponapinać. Tak od słowa do słowa i zaczęło się szarpanie płota, poleciało trochę krzesełek i po chwili musiała interweniować ochrona, która zagazowała nas sektor. Gospodarze próbowali też coś tam zdziałać od góry swoich trybuny, po czym milicja zdecydowała się na dość ostrą interwencje w skutek czego użyto m.in. broni gładko lufowej i KsGks szybko musiało się ewakuować. W tym momencie z naszego sektora zarzucono znaną przyśpiewkę „Zostaw kibica…”.
Następnie powyższe zamieszenie jeszcze trochę potrwało przez co przetrzymywano nas po meczu dobre 2 h. Na wyjściu każdy z nas wraz z dowodem został dokładnie zmonitorowany kamerą tajniaków i mogliśmy wyruszyć w drogę powrotną do Chorzowa. W połowie tej drogi służby porządkowe zaczęły z niewiadomych przyczyn ostro szaleć co skończyło się na małych szarpaninach z mundurowymi przez co kilka osób kończy ze sporymi mandatami.
Na Cichą 6 docieramy po godzinie 20 i po chwili w większości udajemy się w drogę powrotną. Ta bez żadnych przygód.
Na koniec raz jeszcze podziękowania dla wszystkich wspierających nas ekip i pozdrowienia dla wszystkich obecnych! Do zobaczenia na kibicowskim szlaku!

Źródło: elanowcy.pl