GKS Katowice 2-1 GKS Jastrzębie

14.10.2006

Ciekawym meczem u siebie było spotkanie z GKS-em Jastrzębie, gdzie doszło wpierw do oklepania nielicznych kibiców przyjezdnych (weszli na trybunę główną, gdyż sektor gości był zamknięty), a potem do grubych zadym z kosmonautami. Ta awantura odbijała się GieKSie czkawką długo, długo po tym fakcie, gdyż żółwie za punkt honoru postanowiły sobie gnębienie katowiczan, co skutkowało pomeczowymi zatrzymaniami, kontrolami itp.

Źródło: ULTRA nr 2

Relacja Jastrzębia

Przypadający na połowę października mecz miał być hitem sezonu. Zamówiliśmy na Bukową 800 biletów, bo takie było zainteresowanie z naszej strony. Niestety dumni kibice z Katowic woleli się bawić we własnym sosie. Z uwagi na zamknięty sektor dla gości liczyliśmy na możliwość kibicowania z sektora VI, na którym Katowice gościły ekipy z Częstochowy i Gorzowa. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy się okazało, że biletów na sektor VI również nie ma, bo zapobiegawcze władze Katowic zamknęły i ten sektor. Z uwagi na policyjne patrole na bezpośrednich drogach Jastrzębie Katowice wielu kibiców wybrało okrężne trasy dojazdu prywatnymi samochodami.

Zdecydowanie większość naszych kibiców, którzy dotarli na mecz przed pierwszym gwizdkiem, skupiła się na sektorze V, by w chwili rozpoczęcia meczu przejść na sektor VI. Także w liczbie ok. 30 osób ujawniamy się, co powoduje pewne komplikacje. Gospodarze zdecydowali się nie traktować nas jak Stilonu czy Rakowa i postanowili pokazać, kto jest u siebie i kogo jest więcej. Przerywamy na kilkanaście minut mecz i zabawna postawa całego stadionu („Gorole, gorole”) to skutki całego zamieszania. Zadowoleni kibice Katowic, iż na swoim stadionie są już „chyba” sami pokrzyczeli i po dopingowali. Jednocześnie sędzia przekręcił naszą drużynę, nasz zarząd został ciekawie potraktowany na trybunie honorowej, a jeden z naszych kibiców został w tunelu poturbowany przez miejscowego, zatrudnionego przez klub ochroniarza. Do ok. 80 minuty meczu taka sytuacja utrzymuje się, po czym w okolicach pojawia się grupa ok. 100 naszych kibiców, na których okrzyki katowiczanie opróżniają Blaszok i biegną naprzeciw. Do akcji wkroczyła policja i rozpoczęły się mniej więcej godzinne zamieszki, za które miejscowi mieli problemy w OZPN. Ogólnie rzecz ujmując było bardzo ciekawie. Stąd też bardzo ciekawie zapowiada się mecz na wiosnę w Jastrzębiu.

Źródło: ULTRA nr 1

Mecz derbowy dwóch górnośląskich GKS-ów mógł być prawdziwą kibicowską perełką. Nie był – ze względu na działaczy, którzy nie mogli dojść do porozumienia w sprawie uczestnictwa kibiców gości. Włodarze klubu z Jastrzębia próbowali zamówić dla swoich fanów 800 wejściówek – bezskutecznie. Katowiczanie próbowali natomiast zmienić gospodarza meczu (argumentując, że z powodu remontu trybuny policja nie wyraża na razie zgody na wpuszczenie u nich gości), co również się nie udało. Ostatecznie spotkanie na Bukowej oglądało aż 6 tysięcy widzów, lecz zabrakło zorganizowanej grupy fanów z Jastrzębia.

Katowicka GieKSa przygotowała tym razem skromną oprawę w postaci flagowiska, transparentów na dwóch kijach i zimnych ogni. Na płocie wśród flag Gieksiarzy można było dojrzeć sporych rozmiarów płótno Dynama Drezno.

Na początku meczu kilkunastoosobowa grupa kibiców z Jastrzębia ujawnia się na trybunie głównej, zostają obici i tracą barwy. W zasadzie na tym opis „atrakcji” typowo stadionowych można zakończyć.

Pod koniec meczu w okolicach stadionu, od strony parku chorzowskiego pojawiła się kolejna grupa kibiców Jastrzębia. Na ich widok katowiczanie wybiegają ze stadionu i ruszają w stronę gości, których zdążyła otoczyć już policja. Mundurowi zaczynają strzelać do miejscowych, co rozjuszyło GieKSiarzy do tego stopnia, że zaczęła się blisko półgodzinna awantura. W ruch poszła m.in. polewaczka. Wiele osób zostało poszkodowanych od gumowych kul, zdemolowane zostały dwa radiowozy.

W następnych dniach wybuchła prawdziwa wojna pomiędzy zarządami obu klubów, które obwiniały się wzajemnie o nieprofesjonalizm oraz umożliwienie i sprowokowanie awantur. Katowiczanie jako organizatorzy meczu tłumaczyli się gęsto w Śląskim OZPN-ie, co jednak nie uchroniło ich przed zamknięciem stadionu – aż do pełnego wyjaśnienia sprawy. „Pełne ręce roboty” miała też policja. Tuż po zajściach zatrzymanych zostało 7 osób, a w następnych dniach kolejne, m.in. na podstawie analizy zapisów video. Zatrzymania w domach, szkołach itp. – obrazek, który kilka ekip w kraju już po grubszych aferach przerabiało.

Źródło: TMK

Relacja GieKSy

Był to dla nas bardzo ważny mecz. Niestety wszystko popsuło się już wcześniej gdy nadzór budowlany zamknął nasz sektor gości. Odebrało to ciśnienie jakie mogło towarzyszyć temu spotkaniu. Nie dogadaliśmy się też z Jastrzębiem tak jak z Rakowem czy Stilonem. Mimo to na trybunach zasiadło ponad 6000 widzów. Na płocie pojawiły się takie płótna jak:  VIP, SK1964, GÓRNY ŚLONSK, ŁOWCY ŚMIERDZIELI, NASZE MIASTO NASZA KREW NASZE ŻYCIE – GKS KATOWICE, SPORTGEMEINSCHAFT DYNAMO DRESDEN. Poza tym zawisł transparent mobilizujący na kolejny wyjazd „WSZYSCY NA SZCZAXE!”. Który wisiał przez pierwszą połowę na głównej, a drugą na Blaszoku. Na północnej zawisła zaś karykatura flagi gości „Ostatni bastion gorolstwa na śląsku – Jastrzębie”.

Na początku spotkania na trybunie głównej ujawnia się grupa kibiców przyjezdnych. U nas reakcja natychmiastowa. Ci co z nadzieją na atrakcje lecieli z Blaszoka, musieli obyć się smakiem, gdyż już było po wszystkim. Nieproszeni goście zostali obici i pozbawieni barw. Całe zamieszanie wywołało spore ciśnienie które odzwierciedlało się w dopingu. Prezentujemy też flagowisko z transami na kij na sektorze „B”, zaś na „A” i „C” odpalamy zimne ognie. Emocje nie zdążyły opaść, a pod koniec spotkania na drodze do północnej od strony Parku Śląskiego, pojawiło się ok. 100 jastrzębian. Na Blaszoku wybucha „ślepa furia”. Większość zbiega z górki na plac za centralną i kieruje się w kierunku przybyszy. Niestety Jastrzębie jest już otoczone przez mundurowych, którzy nie pieszczą się z nami. Przez parę dobrych minut częstują nas z gładkolufowej, nie pozwalając nawet zbliżyć się do płotu. Wycofujemy się, kierując się na główną bramę gdzie przed stadionem konkretnie starliśmy się z palanterią. Raz na wstecznym są chuligani, a raz mundurowi. Do akcji wkracza armatka wodna, która i tak nie umiała ostudzić gorącej atmosfery. Zniszczeniu ulegają 2 radiowozy zaparkowane przy stadionie. Są ranni po obu stronach. Całe zdarzenie trwa około 30 minut, a policja po meczu zawija na chybił trafił. Mało tego, powinięcia kontynuują w następnych dniach – CHWDP.