GKS Katowice 2-1 Raków Częstochowa

28.07.1996, niedziela 18:00 – widzów 2000

Relacja GieKSy

Na Bukowej około 250 osób z Częstochowy, ogólnie spokój.

Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 0, 1997 (Katowice)

Relacja Medalików

Na pierwszy wyjazd w sezonie do Katowic jedziemy pociągiem, na raty. Ostatecznie w sektorze gości melduje się 312 osób (305 Raków + 7 Zawisza). Najpierw na stadion dotarła 30-osobowa grupa, która wcześniej wyruszyła pociągiem pośpiesznym. Później leciał główny rzut. Mecz w niedzielne przedpołudnie sprawił, że 240-osobowa hałastra poleciała bez ogona. Mundurowi zaspali. Podróż bez zbędnego balastu nie bardzo pasowała kanarowi, który życzył sobie przez szczekaczkę obecności mundurowych. W Myszkowie pociąg stał 30 minut. Zabrakło mocnych w gębie miejscowych, którzy dotychczas zazwyczaj raczyli nas swoją obecnością, gdy przejeżdżaliśmy przez ich miejscowość. Rzecz jasna głównie gardłowali z bezpiecznej odległości. Tym razem najwidoczniej woleli odsypiać sobotnią noc. Z tego względu dostali nowy przydomek – „śpiochy” :-) Kanar mimo wstrzymania odjazdu pociągu o pół godziny nie doczekał się psiarni. Ruszyliśmy dalej bez balastu, ale w Zawierciu pociąg znów miał dłuższy postój. Tym razem po 20 minutach pojawili się miejscowi mundurowi, którzy już nam towarzyszyli do końca naszej podróży. Przez całe opóźnienie pod stadion docieramy na kilka minut przed pierwszym gwizdkiem. Wchodzenie na trybuny się przeciągało. W 15 minucie pod obiekt dociera trzecia grupa (niecałe pięć dyszek), która od Częstochowy jechała w obstawie częstochowskiej prewencji. Gdzieś koło 30 minuty meldujemy się wszyscy na swoim miejscu. Miejscowych w młynie jakieś 400-500 osób. Doping mają średni, ożywiają się po golach, gdy ich grajki przegrywając wychodzą na prowadzenie. Z naszej strony fajna atmosfera. Powrót po meczu do Częstochowy spokojny.

Źródło: rbfzine.pl

Relacja Rakowa

Nas w Katowicach 200 osób.

Źródło: zin POLISH HOOL’S 1997 nr 0 (Piekary Śląskie)