GKS Katowice 2-1 Widzew Łódź

02.08.2014, sobota 14:45 – widzów 3450

Relacja GieKSiarza

Mecz, który zapoczątkował sezon 2014/2015 w wykonaniu GieKSy zgromadził na trybunach 3450 osób. Blaszok wypełniony był prawie po sam brzeg, niestety jak to bywa w takich spotkaniach nie koniecznie przeniosło to się na jakość dopingu. Było dobrze jednak ciarki na skórze nie pojawiły się.

Ultrasi natomiast przygotowali się znakomicie, czego skutkiem była dobrze wykonana oprawa. Była to oprawa zgodowa kibiców GKS-u i Górnika Zabrze składająca się z transparentu: „Patrzymy do przodu, a nie za siebie – co o nas myślicie, szczerze nas jebie”, sektorówek z herbami obu klubów i flagowisk w barwach po bokach. Gości niestety brak z powodu zakazu.

Oflagowanie: transparent WALKA PROKSY TYLKO W KATOWICACH! (S1), JAWORZNO, FC BANIK OSTRAVA, JURAJSKA GIEKSA, MAŁOPOLSKA GIEKSA, ŻORSKA GIEKSA, SIEMIANOWICE, GKS KATOWICE, UG, TORCIDA GÓRNIK oraz na gnieździe FAN-CLUB GKS KATOWICE (Old School).

FILM: 02.08.2014 GKS Katowice – Widzew Łódź BRAMKI

FILM: 02.08.2014 GKS Katowice – Widzew Łódź DOPING

Relacja sportowa

GKS Katowice: Bucek – Pietrzak, Jurkowski, Pielorz, Kamiński (72. Bodziony), Januszkiewicz – Duda (82. Czerwiński), Cholerzyński, Ceglarz – Goncerz, Kujawa (63. Pitry).

Widzew Łódź: Krakowiak – Kozłowski, Mroziński, Nowak, Stępiński – Kasprzak, Augustyniak – Rybicki (85. Czapliński), Broź (73. Przybyła), Wrzesiński – Visnakovs.

Katowiczanie po emocjonującej końcówce zapewnili sobie zwycięstwo 2:1 w meczu inauguracyjnym z Widzewem i mogą cieszyć się po pierwszej kolejce z kompletu punktów.

Pierwsze spotkanie w tym sezonie nie było piknikiem. Mimo upalnej aury obie ekipy odważnie poczynały sobie od pierwszego gwizdka i sympatycy GKS-u mogli obejrzeć wiele akcji cios za cios. W sobotnie popołudnie nikt nie miał zamiaru opalać się na trawce.

Więcej z gry w pierwszej połowie miała GieKSa i udokumentowała to golem już w pierwszym kwadransie gry. Ładnym, prostopadłym podaniem w powietrzu popisał się Sławomir Duda, a Rafał Kujawa wpadł w pole karne i płaskim strzałem przy prawym słupku pokonał bramkarza łodzian Macieja Krakowiaka. Dobre okazje mieli jeszcze Grzegorz Goncerz i Kamil Cholerzyński, ale zabrakło szczęścia przy wykończeniu w polu karnym.

Podopieczni trenera Włodzimierza Tylaka mieli przed przerwą dwie okazje, żeby „ukąsić” GieKSę. W 30. minucie Mateusz Broź wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale uderzył wysoko nad lewym spojeniem. Kwadrans później znakomicie spisał się na linii Antonin Bucek, który w zamieszaniu podbramkowym „wyłowił” strzał po ziemi jednego z łodzian.

Po zmianie stron tempo gry spadło, bo spaść musiało. W takim ukropie zadyszki dostałby nawet Bolt. GieKSa przyczajona czekała na kontry, gdyż to Widzew musiał odrabiać straty. Trener Moskal wprowadzając po przerwie Przemysława Pitrego i Krzysztofa Bodzionego zmieniał ustawienie, a trójkolorowi piłkarze sumiennie wypełniali założenia taktyczne.

W końcówce do głosu doszedł jednak Widzew. Przejął inicjatywę, dłużej utrzymywał się przy piłce i zdołał wyrównać w 83. minucie po golu z dystansu po ziemi Rafała Augustyniaka. GKS próbował odrabiać straty i w dramatycznych okolicznościach zdołał przechylić szalę zwycięstwa na własną korzyść. Rzut karny wywalczył świetnie grający dzisiaj Aleksander Januszkiewicz, a pewnym strzałem przy prawym słupku po ziemi zamienił go na bramkę Grzegorz Goncerz.

W kolejnym meczu GKS zmierzy się na wyjeździe z Miedzią Legnica. Początek meczu 10 sierpnia o godzinie 12:30.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Bramki: Kujawa (13), Goncerz (90-k) – Augustyniak (84)
GKS: Bucek – Januszkiewicz, Jurkowski, Kamiński (72. Bodziony), Pielorz, Pietrzak – Duda (81. Czerwiński), Cholerzyński, Ceglarz – Goncerz, Kujawa (63. Pitry).
Widzew: Krakowiak – Stępiński, Nowak, Mroziński, Kozłowski, Augustyniak, Kasprzak, Wrzesiński, Broź (73. Przybyła), Rybicki (84. Czapliński), Visniakovs.
Ż.kartki: Duda, Jurkowski, Goncerz – Kasprzak
Sędzia: Marek Opaliński (Legnica).

Mecz z Widzewem był dobrą okazją, aby z przytupem rozpocząć sezon w rozgrywkach 2014/15. Do Katowic przyjechał spadkowicz z ekstraklasy, zespół mocno przemeblowany, choć przecież to samo można było powiedzieć o podopiecznych Kazimierza Moskala.

Nowy system gry, nowe ustawienie – w meczu z łodzianami mieliśmy okazję sprawdzić, jak to wygląda w starciu z żywym przeciwnikiem. W bramce stanął Antonin Bucek, na bokach obrony zagrali Aleksander Januszkiewicz i Rafał Pietrzak, w środku Łukasz Pielorz oraz Mateusz Kamiński i Adrian Jurkowski. W pomocy dwóch zawodników znanych z defensywnych poczynań – Sławomir Duda i Kamil Cholerzyński oraz Piotr Ceglarz. W ataku Grzegorz Goncerz i Rafał Kujawa. Dla Bucka, Pielorza i Ceglarza był to debiut w GKS, dla Kujawy powrót na Bukową.

Pierwsze minuty były badaniem sił, ale już za chwilę spotkanie się rozkręciło. Już w szóstej minucie fatalny błąd popełnił Kamiński, ale zaraz odzyskał piłkę, ta przeszła przez Ceglarza i Kujawę, a napastnik precyzyjnie wypuśił Goncerza. Gonzo prawie wyszedł sam na sam, ale rywal jednak wsadził nogę i skutecznie interweniował. Chwilę później Widzew miał niezłą sytuację, ale na posterunku był Bucek. W 13. minucie piłkę pressingiem odzyskali katowiczanie, Kujawa otrzymał świetne prostopadłe podanie od Dudy i precyzyjnym strzałem wykorzystał sytuację sam na sam. GKS mógł się podobać, próbował zwłaszcza na prawym skrzydle Aleksander Januszkiewicz. Najlepszą okazję na wyrównanie Widzew miał w 30. minucie, kiedy fatalnie zachował się Kamiński, najpierw nie opanowując piłki, a potem wypuszczając Mateusza Brozia na pozycję sam na sam. Na szczęście strzał był niecelny. Kilka minut później bardzo groźnie było pod bramką Macieja Krakowiaka. Najpierw po akcji Januszkiewicza piłka nie trafiła do dobrze ustawionego Goncerza, tylko minęła wszystkich. Po chwili w dobrej sytuacji był Kujawa, ale sprytniejszy okazał się Krakowiak. Popłoch w szeregach katowickich miał siać Eduards Visniakovs, ale w pierwszej połowie pokazał się tylko raz – na szybkości wbiegł w pole karne, ale został zablokowany. Bardzo ciekawie było na sam koniec pierwszej połowy – najpierw po stałym fragmencie gry rywale oddawali strzał z bliskiej odległości, ale świetnie interweniował Bucek. Po chwili świetna akcja Januszkiewicza z Ceglarzem, ten dośrodkował w pole karne wprost do niepilnowanego Cholerzyńskiego, ale jego strzał obronił golkiper Widzewa. Na przerwę GKS udawał się z jednobramkowym prowadzeniem.

Druga połowa rozpoczęła się bez zmian personalnych. Widać było jednak, że upał dał się we znaki przed przerwą, bo tempo w drugiej części było nieco wolniejsze. Widzewiacy rozpoczęli od… strzału z połowy. Potem naprawdę na boisku niewiele się działo. Trener Moskal wprowadził na boisko Przemysława Pitrego, który miał uspokoić grę. Mnożyły się jednak niedokładności, GKS przegrywał pojedynki 1 na 1, nie wybierał dobrych rozwiązań (bardzo często aż prosiło się, aby podać do Januszkiewicza, a ten jednak nie mógł doczekać się na piłkę). Na domiar złego bardzo niepewnie zachowywał się Kamiński, który swoją postawą mógł powodować nerwowość u kolegów. Na szczęście ostatni stoper – Łukasz Pielorz był ostoją spokoju i grał bardzo pewnie, poza jednym niewielkim błędem zaliczając fantastyczne spotkanie. Wkrótce na boisku pojawił się kolejny debiutant – Krzysztof Bodziony. Próbował współpracować z Pietrzakiem, ale nie do końca się ta współpraca układała, choć kilka niezłych piłek wymienili. Prowadzenie 1:0 zawsze jest ryzykowne i to się potwierdziło sześć minut przed końcem. Wybitą przed szesnastkę piłkę huknął jak z armaty Rafał Augustyniak, a futbolówka po rękach Bucka wpadła do siatki. Co gorsza Widzew uchwycił wiatr w żagle i zaczął atakować. Objechany został wprowadzony Alan Czerwiński i tylko szczęściu można było zawdzięczać, że łodzianie nie objęli prowadzenia. GKS – wydawało się – był już bezsilny. Wprowadzeni na boisko zawodnicy niewiele wnieśli do gry zespołu. I gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się remisem, fatalny błąd pod linią autową popełnił jeden z Widzewiaków, do piłki doszedł Januszkiewicz na sprincie wbiegł w pole karne i zakręcił niesamowicie defensorem, który ostatecznie go sfaulował. Rzut karny już w doliczonym czasie gry! Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Grzegorz Goncerz i pewnym strzałem dał zwycięstwo GieKSie!

Gra w tym spotkaniu nie była porywająca, ale liczą się trzy punkty, a dramaturgia na początek sezonu? Jak znalazł. Pewność przy strzale Goncerza była powalająca. Świetne zawody Pielorza i bardzo aktywny Januszkiewicz, który co prawda narobił kilka błędów, ale z tego zawodnika będą ludzie – no i ta akcja z końcówki – palce lizać!

Wygrana – tylko tego oczekiwaliśmy. Po raz pierwszy od 2007 roku i wygranej w Łomży, GKS wygrywa na inaugurację. Brawo GieKSiarze – a Wy debiutujący przy Bukowej – zobaczyliście, że warto w tym klubie grać!

Źródło: Gieksa.pl