GKS Katowice 2-2 KP Błękitni Stargard

29.02.2020, sobota 17:00 – widzów 2402

Relacja GieKSiarza

W końcu po długiej zimie doczekaliśmy się inauguracji wiosny. Mobilizowaliśmy się na różne sposoby, poprzez różne zapowiedzi czy też rozprowadzenie karnetów na Blaszok, sprzedając ich blisko 900 sztuk (w tym 55 GzG). Na ten mecz mocno mobilizowała się katowicka młodzież która postanowiła się zebrać w 60 głów dużo wcześniej, tak by móc odwiedzić dzielnice takie jak Nikiszowiec, Janów i Szopienice, goniąc przy okazji zdRajców miasta.

Przy Bukowej ku naszemu zdziwieniu kolejki, które tylko rosły, jednak głównym powodem nie była frekwencja lecz brak prądu i awaria systemu na wejściu. Frekwencja tego dnia wynosiła 2299 widzów (w tym 15 Banik – dzięki!), z czego większość zasiadła na Blaszoku by dopingować katowicka jedenastkę. Ten aspekt wychodził nam bardzo dobrze, nawet pomimo utraty bramki już w 2 minucie. Naszym piłkarzom udało się wyrównać i to dwukrotnie kończąc mecz wynikiem 2:2. Trzeba przyznać że byliśmy świadkami dobrego futbolu i to ze strony obu drużyn. Wracając do kibiców to dobrze oflagowali trybunę centralną, gdzie nie zabrakło flagi narodowej na znak dnia Żołnierzy Wyklętych, transparentu dla fana z Witosa „Kłaczek wracaj do zdrowia” oraz płótna grupy GzG, która tydzień wcześniej hucznie obchodziła swoje 15-lecie.
Co do przyjezdnych to mile zaskoczyli i pojawili się w 14 głów z dwoma małymi flagami i dwoma transparentami „Śp. Wiesław Kawczyński” dla osoby związanej z klubem w rożnych rolach oraz „Na zawsze w pamięci Żołnierze Wyklęci”. Nie prowadzą dopingu, poza kilkoma okrzykami.

Oflagowanie: PSEUDOKIBICE, UZNANI GENTLEMANI, ONE NINE SIX FOUR, KATOWICE (południowy bastion), GKS KATOWICE, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, transparent KŁACZEK WRACAJ DO ZDROWIA i na gnieździe GzG’05.

Relacja GieKSa.pl

Przyznam szczerze, że kiedy w drugiej minucie padł gol dla gości, momentalnie wróciły stare demony i wszystkie obawy. Cały czar budowany podczas przerwy zimowej, podkręcany w ostatnich tygodniach sprzedażą karnetów, fajnymi klubowymi wideo, różnymi mobilizacjami kibiców czy wzmożoną aktywnością w mediach społecznościowych bardzo szybko stracił swą moc.
Na szczęście piłkarze dwukrotnie nie schowali głowy w piasek i zdołali odrobić straty, dwukrotnie w bardzo ładny sposób. Chciałoby się powiedzieć, ze poznaliśmy się na nowo, ale chyba potrzebne będzie jeszcze jedno spotkanie. No bo tak: Blaszok wyglądał dobrze, ale stać nas na więcej, na głównej widać było braki po przenosinach sporej części kibiców na Blaszok, doping: tu bez zastrzeżeń, bardzo dobrze! Tak samo jak nas, piłkarzy stać na więcej, obyśmy wszyscy na kolejnym meczu to udowodnili.
Liczę też na to, że organizacyjnie mecze z widownią powyżej 2000 osób nie będą już sprawiać takich problemów jak wczoraj: brak prądu, przerwy w możliwości zakupu biletu przed meczem, kolejki, niedziałające niektóre wejścia na Blaszok, brak cateringu dla gości – to po prostu nie przystoi.
A skoro już o gościach, to pozytywnie zaskoczyli – pojawili się przy Bukowej w 14 osób, mieli ze sobą dwie małe flagi oraz dwa transparenty, poświęcone pamięci o Żołnierzach Wyklętych oraz zmarłemu niedawno Wiesławowi Kawczyńskiemu – osobie związanej z Błękitnymi w różnych rolach od wielu lat.

Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 2299
Goście: 14
Wydarzenia: Transparent „Kłaczek wracaj do zdrowia”

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net fot. Jurgen

FILM: 29.02.2020 GKS Katowice-Błękitni Stargard DOPING

FILM: 29.02.2020 GKS Katowice-Błękitni Stargard SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Mrozek – Wojciechowski (69. Bętkowski), Jędrych, Broda, Rogala – Kiebzak (37. Wroński), Stefanowicz, Gałecki, Błąd, Woźniak – Urynowicz (60. Kurbiel).

Błękitni Stargard: Skuza – Cywiński (84. Bednarski), Gawron, Łysiak (79. Polkowski), Sanocki (90. Theus), Sitkowski, Fadecki, Szrek, Krawczun, Sadowski, Ostrowski.

Po długich przygotowaniach, GKS Katowice na własnym stadionie rozpoczął zmagania w rundzie wiosennej sezonu 2019/2020. Naszym pierwszym rywalem byli Błękitni Stargard. W pierwszej jedenastce zabrakło pauzującego za kartki Kacpra Michalskiego. Debiutował z kolei Mateusz Broda, który wyszedł na środku obrony obok Arkadiusza Jędrycha. Mecz rozpoczął się dla GKS-u fatalnie. Błąd naszego zespołu przerodził się w kontrę, którą Błękitni już w 2. minucie zamienili na bramkę. Michał Cywiński pewnie wykończył podanie z prawego skrzydła. Ruszyliśmy więc do odrabiania strat.

Katowiczanie stworzyli przewagę w ataku pozycyjnym i co chwilę grozili bramce Błękitnych dośrodkowaniami. W końcu w 28. minucie po fantastycznie rozegranym rzucie rożnym, Adrian Błąd uderzeniem pod poprzeczkę doprowadził do remisu. Z takiego stanu GieKSa jednak nie cieszyła się długo. Marcin Gawron dostał piłkę na 25 metrze i przymierzył prosto w okienko bramki Bartosza Mrozka. Nasz golkiper wyciągnął się jak długi, ale nie był w stanie zatrzymać tej próby. GKS znów musiał odrabiać straty. W 39. minucie Błąd znalazł się z piłką na szesnastym metrze. Dostrzegł urywającego się defensorowi Arkadiusza Woźniaka i posłał idealne podanie. Woźniak znany z dobrej gry głową, wymierzył na długi słupek i GKS drugi raz doprowadził do wyrównania.

Końcówka pierwszej połowy toczyła się w szalonym tempie. Podopieczni trenera Rafała Góraka mieli szansę na objęcie prowadzenia, gdy złe wyjście z bramki Konrada Skuzy zmieniło się w dogodną sytuację. Niestety Łukasz Wroński źle uderzył piłkę i nie wykorzystał pustej bramki. Wróciliśmy na drugą połowę starając się narzucić własne tempo. Jednak to Błękitni w 70. minucie mogli strzelić gola numer trzy. Po rzucie rożnym powstało ogromne zamieszanie pod bramką naszej drużyny. Woźniak wybił piłkę z linii bramkowej. W grę GKS-u wkradały się niestety kolejne błędy. Mimo to zrodziła się okazja po wywalczeniu rzutu rożnego. Piłka spadła na głowę Woźniaka i ten tylko obił poprzeczkę. Była to najlepsza szansa GieKSy w drugiej połowie, mecz skończył się remisem.

Źródło: gkskatowice.eu