GKS Katowice 2-2 Stomil Olsztyn

10.03.2017, piątek 20:45 – widzów 4000

Relacja GieKSiarza (Giszowiec)

Początek rundy wiosennej, po której już wszyscy wierzą że GKS osiągnie upragniony awans do ekstraklasy. Wzmożony marketing który pod szyldem „CZAS GIEKSY”, ogłasza na ulicach Górnego Śląska doskonałą sytuacje i gotowość  dołączenia do piłkarskiej elity m.in. poprzez audycje w stacjach radiowych, bilbordy czy też autobusy z reklamą jeżdżące nawet po Chorzowie. Bez wątpienia ta wiara miała także ogromny wpływ na rekordową sprzedaż karnetów na Giszowcu, bowiem GzG zamówiło aż 175 karnetów na tą rundę!

Pierwsi kibice zaczęli pojawiać się na Bukowej już na 2 godziny przed rozpoczęciem spotkania, parking zapełniał się jak nigdy, a kibice z braku miejsc zostawiali swoje auta na całej długości chodnika po obu stronach jezdni. Tego piątkowego wieczoru na trybunach pojawiło się ok. 4000 kibiców i choć wynik ten nie powala, to i tak jest o niebo lepszy od średniej w tamtej rundzie. Chociaż Blaszok w końcu nie świecił aż tak pustkami, to i tak nadal większość fanów wybrało trybunę główną, gdzie „piątka” i „czwórka” były nabite po brzegi.

Doping rozpoczęty równo z pierwszym gwizdkiem doskonale oddawał oczekiwania kibiców, a atmosfera mogła porwać najbardziej opornych do wspierania wokalnie katowickiej 11-stki. Nawet sektor „5″, który prawie cały mecz stał i dopingował razem z Blaszokiem utworzył równoległy młyn, co na pewno miało pozytywny wpływ na jakość naszych decybeli. „Piątka” była prowadzona przez emerytowanego młynowego, który tego dnia obchodził swoje urodziny. Jubileusz ten Ultrasi zaznaczyli okazjonalnym transparentem „MURZYN STO LAT”. Na płocie pojawił się też trans z gratulacjami z okazji narodzin potomka jednego z kibiców oraz ogromny transparent z pozdrowieniami dla kibiców po drugiej stronie muru. Poza tym wszystkim Ultras GieKSa przygotowała okazjonalną oprawę, oddając doskonale całą otoczkę wokół nadziei i oczekiwań co do drużyny. Pod dach Blaszoka została  wciągnięta sektorówka „MUROWANY KANDYDAT”  z herbem w centralnym miejscu, a po jej opadnięciu odpalono race u dołu trybuny centralnej, tak jak to bywało za dawnych lat. Poza tym pojawiła się też sektorówka koszulka.

Warto również zaznaczyć że tego dnia wspierali nas wszyscy przyjaciele w dobrych liczbach i każdy przywiózł ze sobą po jednym płótnie. Nie bez powodu też  flaga „GzG” wspólnie z płótnem Banika „GENERATION 2016″, zawisły obok siebie na gnieździe.

Fani Stomilu do Katowic zawitali jednym autokarem w sile 43 głów, z czego 39 wchodzi na sektor gości. Na wyposażeniu mieli dwie flagi: BANDA JURANDA i STOMIL TRAVEL. Prowadzili doping mocno rwany, jednak z uwagi na liczbę nie mogli się przebić nawet na sekundę.

Jeśli chodzi o wydarzenia z boiska to kolejny raz nie udaje się naszej 11-stce dowieźć prowadzenia do końca,  a mecz kończy się takim samym remisem jak w Chojnicach.

Oflagowanie: TYLKO NIEŻYWI PRZESTANIEMY BYĆ MŚCIWI, MYSŁOWICE, LĘDZINY, VLEPKA (KSG), FANATYCZNY STYL ŻYCIA, POLSKA, GIEKSIARZE, GKS&FCB, GKS KATOWICE, UG, PERSONA NON GRATA, ARMII KRAJOWEJ (JKS) oraz na gnieździe GzG i GENERATION 2016 (Banik). Poza tym transparenty: MURZYN STO LAT, TOMEK GRATULUJEMY SYNA oraz PDW BZYKU – HASEK – JAGODA – JASIU – KAMIS – LALA – RADZIU – SAŁATA – TOMEK – ZATOR PNG.

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 10.03.2017 GKS Katowice – Stomil Olsztyn SKRÓT

FILM: 10.03.2017 GKS Katowice – Stomil Olsztyn OPRAWA

FILM: 10.03.2017 GKS Katowice – Stomil Olsztyn OPRAWA (1)

Relacja sportowa

GKS Katowice: M. Abramowicz – Czerwiński, Kamiński, Wisio, D. Abramowicz – Foszmańczyk, Kalinkowski (80. Zejdler), Sapała (87. Pielorz), Jóźwiak – Lebedyński (73. Goncerz), Prokić.

Stomil Olsztyn: Skiba – Ziemann, Klepczarek, Wełnicki, Dziemidowicz, Kun (67. Wojowski), Głowacki (46. Nishi), Jegliński, Lech, Szewczyk (46. Piotrowski), Kujawa.

W meczu 21. kolejki GKS Katowice zremisował ze Stomilem Olsztyn 2:2.

Tym razem trener Jerzy Brzęczek dokonał dwóch zmian w pierwszym składzie. Na ławce rezerwowych znaleźli się Łukasz Zejdler i Grzegorz Goncerz, których zastąpili Igor Sapała i Mikołaj Lebedyński. Jak się później okazało, wprowadzenie tego drugiego zaprocentowało.

GKS od pierwszej minuty zepchnął rywali w obręb pola karnego i raz po raz poważnie zagrażał stłamszonym olsztynaniom. Już w 8. minucie podwójną sposobność do zdobycia gola miał Kamil Jóźwiak, ale najpierw uderzył w obrońcę, a potem jego dobitkę w polu karnym wybronił Piotr Skiba.

Chwilę później zadrżała poprzeczka i nogi rywali. Mateusz Kamiński idealnie wyskoczył do wrzutki Alana Czerwińskiego i głową minimalnie się pomylił. Podobnie zachował się w 29. Minucie Lebedyński i także trafił w tą samą część bramki.

Szalał również Tomsz Foszmańczyk, oddał kilka bardzo groźnych strzałów z okolic szesnastki, ale brakowało kilkudziesięciu centymetrów. I wreszcie nadeszła 40. minuta. Lebedyński idealnie zgrał prostopadle do „dziesiątki” GiekSy i taki zawodnik jak Foszmańczyk nie marnuje takich okazji. Pewnym strzałem po ziemi w polu karnym dał GKS-owi zasłużone prowadzenie. Stomil nie oddał w pierwszej połowie żadnego celnego strzału.

Druga połowa to istna wymiana ciosów. Już w 50. minucie Marcel Ziemann doprowadził z najbliższej odległości do wyrównania, ale GKS wyszedł na prowadzenie niespełna kwadrans później, dzięki strzałowi pod poprzeczkę w polu karnym Kamila Jóźwiaka.

Gdy wydawało się, że GKS łapie właściwy rytm, z rzutu karnego wyrównał w 72. minucie Rafał Kujawa, a sam Tsubasa Nishi miał dwie „setki”, po których „pożar” gasił Mateusz Abramowicz. Stomil w końcówce złapał właściwy rytm i powinien prowadzić, choć ostatnie słowo mogło należeć do GieKSy – Kamiński i Jóźwiak przestrzelili w dogodnych sytuacjach i to już drugi remis GKS na wiosnę.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

W piątkowy wieczór katowiczanie zmierzyli się z niżej notowanym rywalem Stomilem Olsztyn. Trener na ten mecz dokonał dwóch korekt w składzie. Miejsce Goncerza i Zejdlera zajęli Mikołaj Lebedyński i Igor Sapała.

GKS: M.Abramowicz- D.Abramowicz, Kamiński, Wisio, Czerwiński – Jóźwiak, Kalinkowski, Sapała, Foszmańczyk – Lebedyński, Prokic
Stomil: Skiba – Ziemann, Klepczarek, Wełnicki, Dziemidowicz, Kin, Głowacki, Jeliński, Lech, Szewczyk, Kujawa

GieKSa zaczęła od mocnego uderzenia. Najpierw dobrą piłkę z rzutu rożnego zmarnował Lebedyński, który nieczysto trafił w futbolówkę. W kolejnej sytuacji nasz napastnik umieścił piłkę w siatce, jednak sędzia odgwizdał spalonego.  Katowiczanie nadal atakowali, ale ani Jóźwiak ani Kamiński nie potrafili pokonać Skibę. Kolejne minuty meczu były bardziej spokojne, swoich szans również szukał Stomil, ale strzały gości były mocno niecelne. Swoją okazję GieKSa znów miała w 26 minucie. Do wybitej po rzucie rożnym piłki doszedł Foszmańczyk uderzył dobrze technicznie, ale Skiba zdołał z największym trudem wybronić ten strzał. Kilka minut później bliski wykorzystania dośrodkowania Czerwińskiego był Lebedyński, niestety jego strzał zatrzymał się na poprzeczce. W 38. minucie znów Fosa odważył się na strzał zza pola karnego, tym razem pomylił się nieznacznie.  Kolejnej szansy Foszmańczyk nie zmarnował i w 40. minucie GieKSa wyszła na prowadzenie po cudownej akcji katowiczan. Foszmańczyk przedarł się środkiem podał do Lebedyńskiego, ten odegrał mu piętką i będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem Fosa pokonał Skibę. Katowiczanie zagrali najlepsze 45. minut w tym sezonie i do szatni schodzili z jednobramkową zaliczką.

Stomil zdołał szybko wyrównać. Już w 50. minucie bramkę po indywidualnej akcji strzelił Marcel Ziemann. Obrońca Stomilu wykorzystał bierną postawę w obronie Tomasza Wisio i technicznym strzałem pokonał Abramowicza. GieKSa jak i wszyscy kibice zgromadzeni na trybunach oszołomieni byli tym co wydarzyło się na boisku. Katowiczanie długo nie potrafili pozbierać się po stracie gola.  Dopiero w 63. minucie GieKSa potrafiła zagrozić bramce rywala i strzelić gola. Bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Jóźwiak, który wywalczył piłkę i po kilku próbach umieścił piłkę w siatce. GieKSa niestety długo nie cieszyła się ze zwycięstwa. W 70. minucie katowiczanie nadziali się na kontrę i Alan Czerwiński faulował przeciwnika w polu karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystał były gracz GieKSy Rafał Kujawa. Chwile później Stomil powinien wyjść na prowadzenie. Strzał Kujawy z najwyższym trudem wybronił Abramowicz, do odbitej piłki doszedł Nishi, ale jego strzał z 5 metrów świetnie obronił nasz bramkarz. W 88 minucie drugą żółtą kartką ukarany został Klepczarek i ostatnie minuty GieKSa grała z przewagą zawodnika. Niestety GKS już nie potrafił skutecznie zagrozić bramce Skiby i mecz zakończył się remisem 2:2.

To co wydarzyło się dzisiaj na boisku jest ciężkie do opisania. Rewelacyjna pierwsza połowa i tragiczna druga. Nasi zawodnicy zostali w przerwie podmienieni i na boisko wyszli piłkarze, którzy nie są godni miana lidera w tym momencie.

GKS Katowice – Stomil Olsztyn
Bramki: 40″ Foszmańczyk, 63″ Jóźwiak – 50″ Zieman 71″Kujawa (k)
GKS: M.Abramowicz- D.Abramowicz, Kamiński, Wisio, Czerwiński – Jóźwiak, Kalinkowski, Sapała, Foszmańczyk – Lebedyński ( 73: Goncerz), Prokic
Stomil: Skiba – Ziemann, Klepczarek, Wełnicki, Dziemidowicz, Kun (65 min. Wojowski), Głowacki ( 45 min. Piotrowski), Jeliński, Lech, Szewczyk (45Nishi), Kujawa
Ż.kartki: Prokic – Klepczarek, Piotrowski, Jegliński
Cz.kartki: Klepczarek
Sędzia: Paweł Pskit (Łódź).

Źródło: GieKSa.pl