GKS Katowice 2-4 Legia Warszawa

11.06.2004

Relacja Legii

Dziwnie się jedzie na mecz o nic. Dla nas sezon skończył się praktycznie na finale PP z Lechem. Mecz z Widzewem był co prawda meczem z wieloma podtekstami, ale ograniczenie liczby widzów kompletnie zabiło atmosferę tego klasyku. Do Katowic jechaliśmy wyłącznie w celach rekreacyjnych. Ani my, ani GieKSa nie mogliśmy już nic zyskać, czy stracić. A jak rekreacja, to oczywiście Sosnowiec. Nasi ziomale z Zagłębia znów zadbali, żebyśmy kilka dni wspominali pobyt z ostrym bólem głowy. Zanim udaliśmy się na Bukową, część z nas rozegrała piłkarski meczyk z kibicami Zagłębia, który zakończył się wygraną Legii. Później wspólnie ruszyliśmy do Katowic. Tam zaczął się cyrk ze śląską policją, która nie na darmo jest uważana w środowisku kibicowskim za najgorszą w całym kraju. Organizatorzy meczu również się nie popisali, pod bramą wejściową musieliśmy stać, bo zabrakło biletów. Żeby nam się nie nudziło, policja poczęstowała nas wodą z armatki i gazem łzawiącym.

Już na meczu, na naszym sektorze, mimo trochę sparingowego charakteru meczu, atmosfera była całkiem niezła. O oprawę zadbał tym razem nasz śląski fan-klub, „Squadron”, który zorganizował balony, szarfy, race i wulkany. Również kibice GKS pokazali się z dobrej strony, chociaż widzieliśmy już na Bukowej dużo lepsze pokazy ultras. Prezentują sektorówki w barwach, szarfy, małe flagi, do tego czerwone świece dymne i kilkadziesiąt rac. W drugiej połowie ściągają wszystkie flagi i wywieszają transparenty antydospelowe. Po czwartej bramce dla Legii „GieKSa” wpadła na murawę, czym kompletnie zaskoczyli piłkarzy i sędziego. Swoim kopaczom zabrali koszulki, a kilku naszych próbowali sponiewierać. Nie zabrakło również popisów głównego bohatera tego popołudnia, czyli policji, która ustawiła szpaler oddzielający nas od hasającego po murawie GKS. Część katowiczan nie bardzo potrafiła zachować się w sytuacji, wrzucając nam zza pleców mundurowych. Tradycyjnie w sektor poszła salwa gumowych kul, tym razem na szczęście nikomu nic się nie stało. Po meczu przetrzymano nas jeszcze przez ponad godzinę na sektorze i można było wracać. Następny wyjazd dopiero za dwa miesiące.

Tomek

Źródło: TMK

Relacja Legionisty

Ostatni wyjazd w tym sezonie. Jak zwykle na Śląsku wspomaga nas wielu kibiców Sosnowca. Wspólna grupa liczy ponad 700 osób. Prezentujemy balony. Przed meczem szturm na bramę, psy polewają polewaczką. GKS robi jako taką prezentację. Po meczu piłkarze Legii łapią trochę strzałów od kibiców miejscowych. Na sektorze Legii też zamieszanie – psy oddają kilka strzałów.

Źródło: zin DIABLOS 2004 nr 9 (Ruda Śląska)

11.06.2004 GKS Katowice – Legia Warszawa zamieszanie na murawie