GKS Katowice 3-4 Widzew Łódź

04.06.1997, środa 17:00 – widzów 3000

Relacja GKS-u

Gości 80 osób. Mecz sprzedany. Wiara wkurzona rzuca się na klub kibica skandujących na nas „pojebani”, gdyż wyzywaliśmy piłkarzy – sprzedawczyków. Dochodzi do szarpanin z palanterią. Widzew natomiast leje się na swoim sektorze z mętami.

Źródło: zin GLADIATOR nr 1

Ten mecz przyniósł skandal w postaci linczu na piłkarzach własnego klubu. Dotyczyło to dwóch piłkarzy – Adama Ledwonia i Sławomira Wojciechowskiego, którzy według fanów GKS-u sprzedali mecz z Widzewem. Potwierdzenie fani GKS-u znaleźli w postaci fucków, jakie wspomniani piłkarze im zaprezentowali w trakcie meczu. Po meczu niniejsza dwójka futbolistów przed swymi mieszkaniami miała delegację ze strony chuliganów GKS-u, co dla jednego ze skórokopów skończyło się laniem, a dla drugiego ucieczką.

Źródło: ULTRA nr 2

Oflagowanie m.in.: BUROWIEC, SIEMIANOWICE, GISZOWIEC, MYDLICE, WITOSA, LIGOTA, KLUCZE (PL), PODLESIE, LARRY, WIERNI NA ZAWSZE BRYNÓW, RYDUŁTOWY, CRAZY BOYS ŚRÓDMIESCIE, FRENSTAT FANS (FCB), ŻORY, GIEKSA, BONIOL, BYTKÓW (mała z pasami PL), BYTKÓW,GKS, DĄBROWA GÓRNICZA, ULTRAS FANS WE ARE ALWAYS WHIT GKS!, GKS KATOWICE (żółta), WHITE BOYS KOSTUCHNA, PSEUDOKIBICE KOCHAJĄ ŚLĄSKA STOLICE, zdobyczna flaga ZAGŁĘBIA SOSNOWIEC, SKINHEDS, GISZOWIEC – CAŁE NASZE ŻYCIE TO GKS KATOWICE, JAWORZNO.

Po wygranym meczu naszych piłkarzy w meczu pucharowym z łodzianami byliśmy pewni, że mecz został zaliczony przy „zielonym stoliku”. Nasze obawy się potwierdziły choć przez jakiś czas gdy Wojciechowski wyrównał wśród nas konsternacje. Zrobili żydków w ciula – mówimy między sobą. Nic z tych rzeczy, druga połowa, jedna minuta i dwie bramki dla Widzewa. Początkowo nasze podejrzenia trzymaliśmy dla siebie i dopingowaliśmy nasz zespół, do czasu. Coraz częściej zaczęliśmy wyrażać nasze odczucia na głos. Miarka się jednak przebrała gdy Ledwoń zdobył drugiego gola dla GieKSy, podbiegł do naszego sektora i pokazywał nam nieprzyjemne gesty, ekipa i tak już wkurwiona podgrzała się, była gotowa zlać „gwiazdora” (o „gwiazdorze” w innym miejscu jednak mendy temu zapobiegły. Cały czas coś wisiało w powietrzu, coś miało się wydarzyć i się wydarzyło co na pewno nam kibicom GKS-u chluby nie przynosi, otóż gdy my zlekceważyliśmy piłkarzy tak jak oni nas i nie dopingowaliśmy ich tylko wyrażaliśmy co (o Ledwoniu) myślimy. Fani z Klubu Kibica skandowali „pojebani” ruszyliśmy na nich, zapełnione wcześniej sektory świeciły po chwili pustkami. Gdy za chwilę mieliśmy bójkę z policją 80-cio osobowa grupa widzewiaków zachowuje się tak jak powinna i z ich sektora słychać głośne „ZAWSZE I WSZĘDZIE POLICJA JE*ANA BĘDZIE”. Po wyrównującym golu Wojciechowski także zachowuje się nieelegancko. Później Widzew planowo zdobywa zwycięską bramkę i na boisku nic już się nie dzieje. Za to na trybunach Widzew leje się z policją, jako że nie możemy widzewiakom pomóc bezpośrednio zagrzewamy ich do boju głośnym śpiewem m.in. „Widzew trzymaj się„. Po meczu nasi piłkarze nawet nie podbiegli do naiwnych fanów z Klubu Kibica udowadniając tym że mają wszystkich w dupie. MY KOCHAMY KLUB, a nie zawodników, KLUB, zostanie na zawszę, piłkarz w najlepszym wypadku kilka sezonów. Po meczu jedna z ekip pojechała pod dom Ledwonia i Wojciechowskiego jednak wbrew temu co wypowiadał Ledwoń w radiu nic tam się nie wydarzyło. Trochę nas rozczarowali Widzewiacy, ok. 80 osób jak na drużynę walczącą o mistrzostwo, kroczącą od wygranej do wygranej to trochę śmieszne, jeśli dodamy do tego że na meczu wisiała tylko jedna flaga RTS-u z … Rudy Śląskiej to ci co nie byli na meczu mają prawo się uśmiać. A może łodzianie wiedzieli wcześniej, że mecz jest już rozstrzygnięty wcześniej. Inna grupa udaje się na dworzec Katowice-Załęże gdzie zostają odprawieni Widzewiacy, próbujemy przechwycić „żydków” z Rudy Śląskiej, jednak po odjeździe podstawowej grupy, z przeciwnej strony od razu mieli pociąg w swoją stronę. Dopiero po odjeździe tego pociągu z dworca stracili się gliniarze. Na skombinowanie fury zabrakło czasu.

Wycinek z prasy:

Kibice czasami bywają kapryśni, czasami potrafią zaleźć za skórę swoim ulubieńcom. Tak było wczoraj na Bukowej, w meczu który miał podteksty, wywodzące swój rodowód jeszcze z pucharowej potyczki tych samych drużyn. Jedna grupa fanów Katowic klaskała i chwaliła akcje gospodarzy, zaś następny sektor potraktował wyzwiskami i obelgami niektórych graczy. Najbardziej oberwało się Adamowi Ledwoniowi, jeszcze do niedawna idolowi Katowic, którego „kierowano” pod właściwy adres, czyli do Widzewa.

Po efektownym trafieniu Ledwonia w 48 min, kiedy to futbolówka wylądowała w górnym rogu bramki Szczęsnego, piłkarz pobiegł w kierunku grupy „prześladowców” i pokazał co on nich myśli. Złowrogie okrzyki jednak nie ustały, dalej podejrzewano zawodnika o różne niecne czyny, związane z tym meczem Po spotkaniu Ledwoń wyraził się bardzo dosadnie o osobach zasiadających na wspomnianym sektorze: wysyłając swoich „fanów” na… leczenie psychiatryczne. Z kolei Sławomir Wojciechowski nazwał ich po prostu pseudokibicami.

Czy kibice byli lepiej poinformowani od dziennikarzy i postronnych obserwatorów, czy też mieliśmy do czynienia ze zwykłymi pomówieniami, tego nie sposób dociec. W każdym razie, coś musiało piszczeć w trawie skoro jedni dopingowali swój zespół a inni mu źle życzyli. Najgorzej że dochodziło do braterskich zamieszek w II połowie meczu fani Katowic we własnym gronie wywołali burdy, doszło do małego zamieszania na trybunach (…) i mimo że na murawie coś konkretnego zaczęło się dziać, kibice Katowic zaczęli gonić się „za zieloną trybuną”. Widać na skutek różnicy zdań, gdyż ci z lewej kibicowali chwaląc Ledwonia, ci z prawej nie przebierali w słowach, a okrzyki „Ledwoń do Widzewa” najlepszymi w ich wykonaniu.

Inna prasówka:

Gospodarze odpowiedzieli efektownym golem Ledwonia. Wcześniej część katowickich kibiców wyzywała tego piłkarza od sprzedawczyków, więc po strzelonej bramce podbiegł do fanów GKS, pokazując co o nich myśli. Po chwili na trybunach zajmowanych przez katowickich kibiców doszło do bijatyki między tymi, którzy twierdzili że mecz był „ustawiony”, a tymi którzy mieli przeciwne zdanie „Adam Ledwoń – Widzew Łódź” wołali ci kibice.

Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 1

GWIAZDOR LEDWOŃ

Nasi (polscy) piłkarze mają takie dziwne nastawienie, że jeśli o którymś z nich jest głośniej w gazetach lub na ustach dziennikarzy to już czują się ” gwiazdorami”. Takie przypadki mnożą się w naszej lidze i nie ma sensu rozpisywać się o każdym z nich, my chcielibyśmy napisać o Adamie Ledwoniu. W liczących się ligach zachodnich takich jak; brytyjskiej, włoskiej, hiszpańskiej, francuskiej czy niemieckiej piłkarz gra dla ogromnych pieniędzy ale i dla szacunku od kibiców. U nas w lidze tylko nieliczni tak się zachowują, na pewno o fanów swojej drużyny nie dba Ledwoń, po jego zachowaniu można wywnioskować że jeśli zdobył parę bramek, w paru meczach zaliczył niezłe występy i zauważył go b. trener kadry A. Piechniczek i zagrał kiepskie mecze w reprezentacji (poza meczem z Gruzją) to już czuje się gwiazdorem. Takim nie jest. Z większością z nas Adam miał już na pieńku, jeszcze na długo przed pamiętnym meczem z Widzewem. Jakiś czas temu GKS rozgrywał mecz w Mielcu z tamtejszą Stalą, mecz odbywał się w środę. Na tym spotkaniu zjawiło się bodajże 12-sto osobowa grupa katowickich fanów którzy przez cały mecz zdzierali z siebie gardła. Po meczu cała dwunastka zwróciła się do kierownika drużyny Wolnego z pytaniem czy mogą się zabrać z nimi do Katowic, ten odparł że zależy to od zawodników, okazało się, że jakoś nikomu GieKSiarze by nie przeszkadzali tylko Ledwoniowi i Kuczowi, a kibice takie rzeczy pamiętają a najbardziej utkwiły słowa obydwu zawodników „po co oni nam są” „nie chcemy ich” „wynocha” itp. Na szczęście są tacy piłkarze jak JASIU FURTOK, JANUSZ JOJKO w więc tacy co już coś w piłkę osiągnęli. Nie dość że zabrali ich ze sobą to jeszcze zafundowali po kiełbasce dla każdego z fanów. Innym razem po jakimś słabym meczu GKS-u u siebie Ledwoń w wywiadzie dla jakiejś gazety twierdził, że publiczność w Katowicach jest najbardziej chamska i nieznająca się na piłce. To też nas uraziło. No i teraz podczas meczu z RTS-em taki numer, my się narażamy, jeździmy za nimi wszędzie a taki… (…)… tylko te trzy przypadki, ale czy zwróciliście uwagę gdy po meczu nasi zawodnicy podbiegli pod płoty i dziękowali za doping, czy widzieliście wśród nich Ledwonia, może raz czy dwa. I my mamy go szanować. W tym opisie obsmarowaliśmy Ledwonia ale inni piłkarze nie są lepsi, nie chcemy już tu wyliczać tych wszystkich przypadków jakie my kibice widzimy. Są też tacy za którymi poszlibyśmy w ogień ale to są jednostki. Każdy wie o których to piłkarzach myślimy.

Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 1 (Katowice)

FILM: 04.06.1997 GKS Katowice – Widzew Łódź