GKS Katowice 4-0 Motor Lublin

29.09.2007, sobota 15:30 – widzów 8000

Relacja GieKSy

Był to najciekawszy mecz rundy jesiennej na naszym stadionie. Przygotowaliśmy się do niego od dawna. Oprawa tego dnia była bardzo konkretna i bogata (mecz był kilkakrotnie przerywany z powodu dymu z oprawy). Ale po kolei… To spotkanie zostało zakwalifikowane jako spotkanie o podwyższonym ryzyku. Podczas wchodzenia na stadion trzeba było okazać dowód tożsamości, każdemu robiono zdjęcie, a osoby niepełnoletnie musiały mieć opiekunów. Na stadionie zjawiło się 8 tysięcy widzów, pogoda tego dnia również dopisała. Na rozpoczęcie spotkania odpalamy „ognie wrocławskie” sprowadzone z Czech. Były to Ognie Ostravskie, ale nie te, które były modne u nas w Polsce, udało nam się zdobyć 4 razy większe ważące ok. 2 kg każdy. Potem prezentujemy oprawę składającą się z transparentów i ciętej sektorówki. Na dachu „Blaszoka” wywieszamy transparent „Te szare bloki te szare ulice”, na dole na płocie kolejny transparent „Trójkolorowe Katowice”, a na sektorze B rozwijamy ciętą sektorówkę przedstawiającą blokowisko. Na sąsiednich sektorach odpalamy świece dymne w barwach żółtych i zielonych. Następnie na trybunie głównej machamy balonami w barwach. Przed zakończeniem pierwszej połowy pokazujemy kolejną oprawę: na sektorze B robimy chaos z kilkudziesięciu flag na kijach i odpalamy race, a na pozostałych sektorach unosimy w górę sreberka w barwach żółtych i zielonych oraz rozwijamy sektorówki GieKSy i Banika.

W II połowie przyszedł czas na główny pokaz tego dnia. Z dachu spuszczamy ogromną folię na cały „Blaszok” z napisem „Fanatyczny Styl Życia”, którą podświetlamy ogniami ostravskimi. Efekt piorunujący. Potem na sektorze B rozwijamy jeszcze łączoną sektorówkę GieKSa – Banik oraz na koniec odpalamy znowu kilkadziesiąt rac plus ognie ostravskie i ognie rzymskie. Ogólnie zajebista atmosfera na trybunach plus fajny i głośny doping z naszej strony.

Tego dnia wspomagało nas 29 osób z Banika Ostrava, 23 osoby z JKS-u Jarosław z flagą „Świrlandia” oraz kibice Górnika Zabrze (dzięki za wsparcie). Na trybunach zasiedli także obserwatorzy innych klubów. Mecz wysoko wygrywamy i jeszcze długo po zakończeniu tego spotkania świętujemy okazałe zwycięstwo. Kibice Motoru zjawili się na stadionie w ok. 60 minucie w liczbie 450 osób. Machają kilkudziesięcioma flagami na kij oraz wywieszają 3 fany: łączoną „Motor i Śląsk”, „Motorowcy” i „Chełmianka”.

Przed meczem na dworcu w Kielcach Motor atakuje kibiców Korony, którzy jechali na mecz do Łodzi, jednak policja nie dopuściła do konfrontacji. Doszło do starcia kibiców Motoru z mundurowymi, zostało rannych ośmiu policjantów. Kibice Śląska, którzy jechali wspomóc Motor do Katowic, także mieli przygody podczas podróży.

Źródło: TMK

Relacja Motoru

Wyjazd do Katowic cieszył się dużym zainteresowaniem, dlatego od początku myśleliśmy żeby zorganizować pociąg specjalny i tak też się stało. Z lublina wyjeżdżamy o 7 rano, w sile 420 osób (w tym 6 fanów Chełmianki oraz 1 fan Śląska). W Katowicach mieliśmy być około 13, więc miało być dużo czasu do meczu, jednak nikt nie przewidział, że mogą nastąpić „atrakcje techniczne”. Ok. 40 km od Lublina popsuł się pociąg i mieliśmy przymusowy postój w polach 1,5 h. Wtedy na biegu załatwiamy od typa, który niedaleko mieszkał, niezbędne pomoce w naprawieniu pociągu. Jakoś się udaje i jedziemy w dalszą drogę. Wjeżdżając do Kielc widzimy zbierającą się ekipę Korony (jak się okazało, zbierali się na swój wyjazd do Łodzi), wtedy długo się nie zastanawiamy i ruszamy w kilkanaście osób na nich. Niestety cofają się i mówią, że nie chcą się bić, w całą akcję włącza się ok. 15 białych kasków, wtedy wiara nie wytrzymuje ciśnienia i grad kamieni leci na mundurowych. Po paru minutach sytuacja uspokaja się i po dłuższym postoju zawijamy się w dalszą drogę. Po przejechaniu 5 km znowu zepsuł się pociąg i mamy kolejny przymusowy postój, czekanie na ekipę macherów, którzy to naprawią. Po godzinie postoju wkurzeni jedziemy w dalszą drogę z nadzieją, że zdążymy chociaż na ostatnie minuty meczu.

W Katowicach przejmuje nas duża liczba białych kasków oraz AT i dochodzimy na stadion 20 minut przed końcem meczu. Dość sprawnie wchodzimy na sektor, wywieszamy flagi „Motor i Śląsk” oraz „Motorowcy” i prowadzimy dość dobry doping. Ekipa pociągowa Śląska, która wybrała się nas wspomóc (50 osób) zostaje cofnięta przez policję na dworcu w Katowicach, lecz 3 osobom udaje się wybić i pojawiają się na meczu. Dojechały również jeszcze 3 auta WKS-u (które na autostradzie miały pewne problemy z liczną bandą Cracovii i Tychów) i na sektorze meldujemy się w łącznej liczbie 438 osób. Nasi ultrasi na ten mecz przygotowali sporo atrakcji, lecz niestety z braku czasu prezentujemy tylko flagi na kijach, co dało dość ładny efekt. GieKSy na stadionie dużo, prowadzą bardzo dobry doping i prezentują bardzo ładną oprawę. Po meczu policja eskortuje nas do pociągu i zawijamy się w kierunku Lublina.

W drodze powrotnej dowiadujemy się, że wynikł przypał po aferze w Kielcach, policja zrobiła sobie obdukcje w szpitalach oraz podobno ucierpiała jakaś postronna kobieta. Korona rozkminia nam stację w Kielcach oraz rejony pod Kielcami czy jest jakaś planowana akcja na nas, lecz mundurowi odpuszczają i pociąg nie zatrzymuje się na stacji. 10 km przed Lublinem… 200 białych kasków zatrzymuje pociąg i zaczyna się szczegółowe spisywanie wszystkich, kamerowanie oraz fotografowanie. Cała ta policyjna akcja trwa aż do 5 rano. czas pokaże jaki będzie jej efekt…

Przed meczem czeka na nas GKS, KSG oraz JKS w sile ok. 200 osób, ale dzwonią i mówią, że odpuszczają i jadą się bić z 30 kibicami Śląska i nikogo nie spotykamy.

Dziękujemy naszym zgodom, które po raz kolejny wsparły nas na naszym wyjeździe. Podziękowania dla kibiców Korony za zainteresowanie sprawą i okazaną pomoc. Podziękowania również dla kibiców Radomiaka za okazaną pomoc.

źródło: TMK

Najważniejszy dla nas mecz u siebie tej rundy. Świetna frekwencja  oraz rewelacyjna oprawa – zwłaszcza główny element, czyli folia na całą długość Blaszoka „Fanatyczny Styl Życia”, mnóstwo pirotechniki i świetny (zwłaszcza od momentu pojawienia się Motoru na stadionie) doping. Motor niestety pojawia się dopiero na ok. 20 min przed końcem meczu w ok. 450 osób, machają flagami. Gościmy liczne delegacje Banika, JKS-u Jarosław (23) i Górnika Zabrze. Zdecydowanie mecz rundy, do czego dostosowali się także piłkarze, a my pokazujemy, że nie wychodzimy z formy.

Przed meczem na Motor czeka „komitet powitalny” w postaci fanów GieKSy i ich przyjaciół. Niestety Motorowcy się spóźniają gdyż mają dym na dworcu w Kielcach z Koroną, wybierającą się do Łodzi.

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 29.09.2007 GKS Katowice – Motor Lublin

FILM: 29.09.2007 GKS Katowice – Motor Lublin (2)

FILM: 29.09.2007 GKS Katowice – Motor Lublin (3)

FILM: 29.09.2007 GKS Katowice – Motor Lublin (4)

FILM: 29.09.2007 GKS Katowice – Motor Lublin (5)

FILM: 29.09.2007 GKS Katowice – Motor Lublin (6)

FILM: 29.09.2007 GKS Katowice – Motor Lublin (7)

Relacja sportowa

GKS Katowice: Jacek Gorczyca – Marcin Krysiński, Szymon Kapias, Marek Gajowski, Tomasz Prasnal, Piotr Polczak, Robert Sierka, Krzysztof Markowski, Hubert Jaromin (90. Damian Sadowski), Sebastian Gielza (67. Piotr Nikodem), Krzysztof Kaliciak (86. Szymon Pasko)
Trener: Piotr Piekarczyk

Motor Lublin: Mierzwa – Syroka, Ptaszyński, Płotka, Tomczyk, Maziarz (64. da Silva), Karwan, Ocholeche (46. Feliński), Prędota, Koczon, Misztal (46. Kołodziejski)
Trener: Ryszard Kuźma

Bramki: Hubert Jaromin (25), Krzysztof Kaliciak (46), Hubert Jaromin (65), Robert Sierka (90) -
Sędzia: Paweł Płoskonka (Tarnów)
Ż. kartki: Marcin Krysiński, Szymon Kapias – Bernard Ocholeche

Po siedmiu spotkaniach bez zwycięstwa nikogo w drużynie nie trzeba było specjalnie mobilizować na konfrontację z Motorem Lublin. Jednak w tygodniu ją poprzedzającym w katowickim klubie głośno było o męskich rozmowach w szatni i gabinecie prezesa. O efekcie jaki miały one przynieść przyszło w sobotnie wrześniowe popołudnie przekonać się kilka tysięcy miłośników piłki nożnej, którzy z wielkimi nadziejami zasiedli na trybunach stadionu przy ulicy Bukowej.

Gospodarze rozpoczęli spotkanie w lekko zmienionym ustawieniu. W podstawowym składzie pojawił się ponownie Krzysztof Kaliciak , a występujący dotychczas na „jego” pozycji Hubert Jaromin wrócił na skrzydło, gdzie zwykł grać w ubiegłym sezonie. Jak się później okazało roszada ta przyniosła znakomity efekt. Ale po kolei. Już w pierwszej minucie zrobiło się groźnie pod bramką lublinian, ale kończący całą sytuację strzał Krzysztofa Markowskiego został zablokowany. Krótko po tym futbolówkę odbitą przez Sebastiana Gielzę uderzał Robert Sierka , lecz pewnie w bramce interweniował Przemysław Mierzwa. Kapitan miejscowych ponownie próbował zaskoczyć technicznym strzałem golkipera gości w 21 minucie, ale ten na raty zdołał złapać piłkę. Około 120 sekund później był on jednak bezradny. Z lewej strony urwał się obrońcom Kaliciak i po krótkim sprincie posłał mocną piłkę przed bramkę. Nie sięgnął jej Gielza, absorbując jednak uwagę bramkarza i obrońców, dzięki czemu ułatwione zadanie miał Jaromin, który pewnie wykończył dokładne podanie. Mimo prowadzenia kolejne okazje stwarzali sobie gospodarze, lecz ani Sierce, ani Kaliciakowi nie udało się już w pierwszej połowie powtórzyć wyczynu Jaromina. Z drugiej strony z rzadka próbowali zaskoczyć Jacka Gorczycę goście. Najbliżsi powodzenia byli w 33 minucie, lecz strzał z dystansu został efektownie sparowany na rzut rożny. Krótko przed przerwą bardzo dobre dośrodkowanie w pole karne mógł wykorzystać niepilnowany Paweł Maziarz , lecz jego wolej z kilku metrów poszybował wysoko w górę, także Gorczyca mógł spokojnie złapać opadającą piłkę. Szczęścia próbował jeszcze Daniel Koczon , ale jego główka poszybowała nad poprzeczką.

Na drugą część meczu trener Ryszard Kuźma desygnował do gry dwóch rezerwowych, lecz to podopieczni Piotra Piekarczyka lepiej odnaleźli się po wznowieniu gry. Już po kilkudziesięciu sekundach strzał Jaromina odbił Mierzwa, ale piłka trafiła przed bramkę, gdzie najszybciej znalazł się Kaliciak i wyprzedzając obrońcę podwyższył głową na 2:0. Przez następny kwadrans niewiele się działo, a gra toczyła się głównie w środkowej części boiska. W końcu w 63 minucie w głównej roli ponownie wystąpili Kaliciak z Jarominem. Ten pierwszy popędził sam na bramkę Motoru, lecz strzegący jej bramkarz skrócił kąt i odbił strzał napastnika Katowic. Na szczęście dla gospodarzy za akcją popędził wspomniany Jaromin, który trafiając do siatki po raz drugi tego dnia wpisał się na listę strzelców. Groźnie było także po jednym w tym meczu rożnym, lecz po dośrodkowaniu najskuteczniejszego tego dnia piłkarza futbolówkę trącił Tomasz Prasnal , a w bardzo trudnej sytuacji nad bramką uderzył Piotr Nikodem . Chwilę potem ostatni rezerwowy lublinian Rodolfo da Silva znalazł się oko w oko z Gorczycą, którego wybieg spowodował, iż strzał Brazylijczyka był minimalnie niecelny. Niebezpiecznie było także, gdy goście wykonywali trzy kolejne rzuty rożne, niestety dla nich bez wymiernego efektu. W rewanżu dwa razy w polu karnym rywali zamieszał Kaliciak, lecz najpierw niecelnie dośrodkował, a następnie po indywidualnej akcji stracił piłkę w próbie dryblingu. W doliczonym czasie gry Piotr Prędota naciskany przez dwóch obrońców uderzał niecelnie, a w kolejnej próbie jego strzał z ostrego kąta złapał pewnie Gorczyca. Gdy wszyscy oczekiwali końcowego gwizdka, GKS przeprowadził jeszcze jedną akcję. Zagraną do przodu wysoką piłkę zgrał głową Nikodem, a Sierka po przyjęciu posłał ją obok bezradnego Mierzwy. Sędzia Paweł Płoskonka nie zezwolił już na wznowienie gry i zakończył to niezwykle udane dla katowiczan spotkanie.

Po dokładnie sześciu tygodniach piłkarze GieKSy znowu poczuli smak zwycięstwa. Wcześniej jednak przez ponad 90 minut czuli niesamowite wsparcie ze strony swoich kibiców. Mimo nienajlepszych ostatnio wyników stawili się oni bardzo licznie na stadionie i głośnym ciągłym dopingiem uświetnili rewelacyjną oprawę tego spotkania przygotowaną specjalnie na rywalizację z Motorem przez grupę Ultras GieKSa. Piłkarze w pomeczowych wypowiedziach zgodnie komplementowali niesamowitą atmosferę na trybunach. Sami oczywiście także dostosowali się do poziomu widowiska ogrywając pewnie lubliński Motor 4:0.

Autor: Maleks

Źródło: gkskatowice.eu