GKS Katowice 1-1 Puszcza Niepołomice

05.10.2013, sobota 19:00 – widzów 3300

Relacja GieKSiarza

Po ostatnich zwycięstwach u siebie i remisie w Stróżach, w Katowicach nikt nie wyobrażał sobie innego rezultatu jak zwycięstwo w meczu z Puszczą Niepołomice. Rywal, z którym GieKSa dwa lata temu przegrała w Pucharze Polski, po raz pierwszy mierzył się z naszym zespołem w rozgrywkach ligowych.

Tego dnia nie było tłumów na Bukowej, a w grze naszych piłkarzy brakowało skuteczności co na pewno wpłynęło na jakość dopingu. Warto również odnotować że delegacja kibiców gości zasiadła na trybunie głównej.

Oflagowanie: CAŁE NASZE ŻYCIE TO GKS KATOWICE, PIEROŃSKIE HANYSY, PSEUDOKIBICE KOCHAJA ŚLASKA STOLICE, FANATYCZNY STYL ŻYCIA, SK1964, FORZA GKS, TRÓJKOLOROWA ARMIA, GKS KATOWICE, PERSONA NON GRATA, UG, oraz na gnieździe FAN-CLUB GKS KATOWICE.

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 05.10.2013 GKS Katowice – Puszcza Niepołomice DOPING

FILM: 05.10.2013 GKS Katowice – Puszcza Niepołomice SKRÓT

FILM: 05.10.2013 GKS Katowice – Puszcza Niepołomice BRAMKI

Relacja sportowa

GKS Katowice: Budziłek – Pietrzak (81. Zieliński), Jurkowski, Kamiński, Czerwiński – Duda, Fonfara – Wołkowicz (60. Gancarczyk), Pitry, Wróbel – Goncerz (74. Chwalibogowski).

Puszcza Niepołomice: Sobieszczyk – Szymonik (75. Zontek), Biernat, Lewiński, Borovicanin, Strózik, Uwakwe (45. Lizak), Biel, Janik, Nowak, Moskwik (86. Cholewiak).

Drużyna GKS-u Katowice pierwszy raz jesienią nie zgarnęła u siebie pełnej puli. Katowiczanie po zaciętym spotkaniu zremisowali 1:1 z Puszczą Niepołomice i mogą mieć do siebie żal o niewykorzystane sytuacje.

Pierwszy gwizdek podziałał na piłkarzy GKS-u jak startowy strzał z pistoletu sędziego podczas biegu sprinterskiego. Rzucili się do przodu na rywali i zamknęli ich na własnej połowie. Doskonałe okazje mieli Krzysztof Wołkowicz, Tomasz Wróbel i grający na szpicy od pierwszej minuty Grzegorz Goncerz, ale piłka złośliwie nie chciała wpaść do bramki. – Przez pierwsze dwadzieścia, dwadzieścia pięć minut zagraliśmy przyzwoicie. Mieliśmy swoje sytuacje, których niestety nie wykorzystaliśmy. Potem straciliśmy kontrolę nad tym co robiliśmy i poprzez dziwne zagrania narobiliśmy sobie tylko bałaganu w naszej grze – irytował się trener GKS-u Kazimierz Moskal.

Na domiar złego Puszcza zaczęła przeprowadzać groźne kontrataki. Swoją okazję miał Paweł Moskwik, ale jego strzał z główki na piątym metrze obronił Łukasz Budziłek. Jakby tego było mało, nieliczne akcje niepołomiczan przyniosły efekt. GieKSiarze niespodziewanie stracili gola w 37. minucie, po rzucie karnym podyktowanym za faul Alana Czerwińskiego. O ile pierwsze uderzenie Sebastiana Janika w prawy róg kapitalnie obronił Budziłek, to przy jego dobitce z główki z kilku metrów Łukasz był już bezradny i gospodarze byli w szoku. – Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu…zła. Mieliśmy co prawda dobre okazje, ale nie ma to znaczenia, bo ich nie wykorzystaliśmy, a na dodatek podarowaliśmy gościom rzut karny i na własne życzenie mieliśmy problemy – denerwował się obrońca GKS-u, Mateusz Kamiński.

Po przerwie GieKSa grała nerwowo, a goście prezentowali bardzo ciekawy, poukładany futbol oparty na solidnej defensywie i mądrych kontratakach. Katowiczanie starali się przejąć inicjatywę, lecz kiedy już do tego dochodziło, brakowało skuteczności. Trener Moskal nie czekał, tylko przeprowadził zmiany. Przyniosło to efekt, bo wyrównał w 80. minucie wprowadzony Janusz Gancarczyk, pewnym trafieniem w długi róg z ostrego kąta. W końcówce GieKSa przycisnęła, ale niepołomiczanie dzielnie się wybronili i skończyło się na podziale punktów. – Wszyscy, którzy byli na stadionie, obejrzeli bardzo emocjonujące spotkanie. Staraliśmy się zneutralizować działania GKS-u i grać otwartą piłkę. Byliśmy o krok od dużej niespodzianki, ale z remisu też jesteśmy zadowoleni i przyjmujemy go jako sukces – podsumował spotkanie trener Puszczy, Dariusz Wójtowicz.

Po sobotnim spotkaniu GKS pozostał na trzecim miejscu z dorobkiem osiemnastu punktów. W tabeli na drugim miejscu jest Olimpia Grudziądz (20 pkt.), a na pierwszym GKS Bełchatów (20 pkt.), lecz bełchatowianie rozegrają jutro swój mecz.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

GKS Katowice – Puszcza Niepołomice 1:1
Bramki: Gancarczyk (80) – Janik (37)
GKS: Budziłek – Czerwiński, Kamiński, Jurkowski, Pietrzak (81. Zieliński) – Goncerz (74. Chwalibogowski), Duda, Fonfara, Wróbel, Wołkowicz (60. Gancarczyk) – Pitry
Puszcza: Sobieszczyk – Szymonik (75. Zontek), Biernat, Lewiński, Borovcanin, Strózik, Uwakwe (45. Lizak), Biel, Janik, Nowak, Moskwik (86. Cholewiak)
Ż.kartki: Kamiński, Wróbel, Czerwiński – Biernat
Sędzia: Jacek Małyszek

Po ostatnich zwycięstwach u siebie i remisie w Stróżach, w Katowicach nikt nie wyobrażał sobie innego rezultatu jak zwycięstwo w meczu z Puszczą Niepołomice. Rywal, z którym GieKSa dwa lata temu przegrała w Pucharze Polski, po raz pierwszy mierzył się z naszym zespołem w rozgrywkach ligowych.

W porównaniu z meczem z Kolejarzem, trener Kazimierz Moskal dokonał dwóch jednej zmiany – Rafała Figiela zastąpił Grzegorz Goncerz, który z dobrej strony pokazał się przez kilkanaście minut spotkania w Stróżach. Co ciekawe zawodnik ten zagrał nie na prawej pomocy, ale w ataku (na swoją pozycję wrócił w drugiej połowie).

Od początku katowiczanie przejęli zdecydowaną inicjatywę. Bardzo aktywny był Goncerz, który już na początku miał swoją sytuację. Widoczny był również Krzysztof Wołkowicz, który najpierw jednak nie trafił głową, a później dwukrotnie w sytuacji sam na sam, bardzo dobrze interweniował bramkarz gości. Puszcza w tym okresie meczu rzadko atakowała, ale co ciekawe – ustawiona była bardzo wysoko, co dawało katowiczanom wiele miejsca do rozgrywania kontr. Coś jednak szwankowało i były to przede wszystkim błędy i straty w rozegraniu piłki, po których piłkarze Dariusza Wójtowicza mieli kontry. Najpierw takim zagraniem „popisał” się Wołkowicz, potem przydarzyło się to Grzegorzowi Fonfarze i Rafałowi Pietrzakowi. W 37. minucie padł gol dla rywali. W pojedynku jeden na jeden Alan Czerwiński sfaulował przeciwnika w narożniku pola karnego i sędzia Jacek Małyszek podyktował rzut karny. Na raty zamienił go Sebastian Janik, którego strzał obronił Łukasz Budziłek, ale dobitka głową była do pustej bramki. Niedługo później wspomniany błąd Fonfary, po którym rywal popędził w stronę bramki Budziłka, naprawiać musiał Mateusz Kamiński, który po faulu obejrzał żółtą kartkę. GieKSa mogła jeszcze wyrównać w końcówce, ale zabrakło skuteczności. W wyniku kontuzji boisko opuścił w doliczonym czasie Longinus Uwakwe.

Druga połowa mogła rozpocząć się idealnie. Dobrze z lewej strony w polu karnym znalazł się Wołkowicz, ale zamiast zagrywać zdecydował się na strzał, który okazał się zbyt słaby. GKS nie atakował już z takim animuszem jak przed przerwą, ale miał za to mnóstwo stałych fragmentów gry – rzutów wolnych i rożnych, które jednak w większości były źle wykonywane. Po jednej z takich akcji bardzo dobrą okazję miał Goncerz, ale z bardzo bliska nie wpakował piłki do siatki. Wyliczanie wszystkich okazji GKS w tym meczu nie ma sensu, bo było ich multum. Rywale jednak nie spali i sami też stworzyli bardzo dobre sytuacje, ale albo dobrze spisywał się Budziłek, albo piłka przelatywała tuż obok bramki. Tak jak w końcówce – dwukrotnie – raz po strzale lewą nogą (sam na sam z Budziłkiem) i po strzale głową jednego z rywali w doliczonym czasie gry. Na szczęście wcześniej wprowadzony Janusz Gancarczyk doprowadził do wyrównania, kiedy to bardzo dobrze wyprowadził go Wróbel. To nie była idealna sytuacja, ale kapitalne podanie oraz mega precyzyjny strzał spowodowały eksplozję radości na stadionie przy Bukowej. Wierzyliśmy w zwycięstwo, ale zabrakło już czasu.

To był dziwny mecz, w którym GKS przeważał, miał więcej sytuacji, ale tak naprawdę Puszcza – wyjątkowo wysoko grająca – również stwarzała sobie okazje. Jak powiedział trener Wójtowicz, piłki meczowe były po stronie niepołomiczan. Za to GKS mógł rozstrzygnąć losy meczu w pierwszej połowie, miał swego rodzaju „piłki otwierające”.

GKS w przypadku wygranej dwoma golami mógł wskoczyć na drugie miejsce w tabeli. Nie tylko jednak tak się nie stało, GKS nie wygrał meczu. Mógł go jednak równie dobrze przegrać. Wydaje się więc, że remis jest wynikiem sprawiedliwym. Do gry GKS w ataku nie można mieć większych zastrzeżeń, poza skutecznością. Podania w poprzek natomiast były straszne i lepsza niż Puszcza drużyna zrobiłaby z tego większy pożytek.

Nie ma co dramatyzować – GKS nie jest jeszcze na tyle silnym zespołem, by w cuglach wygrywać wszystko. Straty punktów będą się zdarzać, ważne żebyśmy mogli powiedzieć, że po niezłej grze, a taka dzisiaj było. Mimo to, wygrać z Puszczą to był obowiązek…

Źródło: Gieksa.pl