GKS Tychy 1-0 GKS Katowice

01.10.2016

Mecz w Tychach po 20 latach przerwy znów mogli zobaczyć fani z Bukowej. Na nowoczesny stadion GieKSiarze dostali tylko 800 biletów, mimo iż sektor gości posiada pojemność 1220 miejsc. Mimo to ciśnienie z każdym dniem rosło i każdy odliczał dni, godziny i minuty do meczu.

Fani gospodarzy zorganizowali zbiórkę pod Żyrafą na godzinę 12:00, skąd ruszył ponad tysięczny pochód. Cały przemarsz urozmaicili pirotechnikom oraz przyśpiewkami na rywala zza miedzy. Trudno się dziwić ponieważ Katowice w Tychach są uważane za największą kosę, jednak do tego stanu przyczynili się tylko katowiczanie, bo tyscy nie wiele wnieśli do obustronnej nienawiści.

Kibice GieKSy również swoją zbiórkę zaplanowali na południe i po kilkudziesięciu minutach autobusami przegubowymi wyruszyliśmy w stronę miasta sypialni. Niestety tępo i mały objazd jakie narzuciły psy spowodował to że pod stadionem znaleźliśmy się dopiero o 13:30. Wchodzenie mimo wnikliwej kontroli dość sprawne. Nie dało się nie zauważyć ochroniarzy – komandosów których coraz częściej można spotkać na nowoczesnych arenach piłkarskich (np. KSG). Gdy zdecydowana większość z nas melduje się na stadionie, widzimy szybko przemieszczające się siły porządkowe. Podobno tyscy fani zmierzali w naszym kierunku lecz policja używając m.in. broni gładkolufowej ostudziła zapał gospodarzy. My niestety nawet nie widzieliśmy zajścia, w wyniku którego powinięto 4 kibiców Tysovii. Od nas została zatrzymana 1 osoba za próbę wniesienia środków pirotechnicznych (2 lata zakazu i 6000 zł grzywny), w tym samym czasie trwały negocjacje nad wniesieniem oprawy przez nas. Już wcześniej dostaliśmy pismo że żadna sektorówka nie wejdzie, dlatego UG pocięło płótno w pasy materiału które ostatecznie po zajściu też nie weszły. Z tego powodu musieliśmy zrezygnować z prezentacji ultras. Na trybuny wchodzimy wszyscy razem z okrzykiem na ustach, co dało zajebisty efekt! Wszystkich nas jest nieco więcej bo 816 głów, w tym 63 kibiców Górnika, 25 Banika, 25 JKS-u Jarosław oraz 15 osób z KKN-u. Warto zaznaczyć że w tej liczbie jest 101 fanów z Giszowca którzy na zbiórkę udali się komunikacją miejską. Był to ważny mecz dla GzG ponieważ tego dnia debiutuje nowa flaga „wizytówka” giszowieckich fanatyków. Jest to jedyna fana dzielnicowa jaka może wisieć na Bukowej i wyjazdach GieKSy, a wszystko to w uznaniu dla GzG za zasługi na każdej płaszczyźnie kibicowskiej! Oprócz nowego płótna w sektorze gości zawisły jeszcze: BANICEK (FCB), PERSONA NON GRATA, 1.3.T 1.2. (KSG), PSYCHICZNIE CHORZY (JKS), LĘDZINY, MYSŁOWICE oraz GOT. Już przed meczem można było usłyszeć doping z trybun (głównie wzajemne „pozdrowienia”), jednak tradycyjnie z sektora gości z pierwszym gwizdkiem został odśpiewany hymn klubowy. GieKSiarze wokalnie tego dnia prezentują się zajebiście i nawet upalne słońce bijące prosto w trybunę przyjezdnych nie zakłóciło mocy płynących decybeli z gardeł fanatyków. Tyszanie również prowadzą dobry doping, jednak jak na swoją liczbę (młyn ok. 2500) to średnio wypadli. W klatce, na co pewnie ma wpływ również akustyka obiektu byli słyszalni tylko kilkakrotnie, w momentach zrywów całego stadionu (x3). Mimo to ładnie zaprezentowali się w pierwszej połowie ze strony ultras. W górę poszła sektorówka „FanaTychy” którą dopełniał transparent „Bardzo dobrze znani – kibice z miasta sypialni”. Następnie odpalono sporo rac, po czym znów pojawiła się sektorówka w asyście masy świec dymnych w barwach tyskiego GKS-u. W drugiej połowie w młynie miejscowych pojawił się dywan ze zdobycznych barw, który kilkakrotnie musiała gasić straż pożarna. GieKSa po tym często pytała gospodarzy kiedy dojdzie do spotkania za kulisami, niestety na odpowiedź się nie doczekali. Poza flagami gospodarzy widoczne akcenty z Krakowa, Łodzi, Bydgoszczy i Wałbrzycha (Nowy Sącz podobno też obecny).

Spotkanie po fartownej akcji wygrywają gospodarze, zdobywając ładnym strzałem bramkę w 73 minucie. Po meczu kibice gości są trzymani ok. 30 minut na sektorze, po czym równie „zabójczym” tempem co w pierwszą stronę wracają do Katowic. Kibice z Giszowca na wysokości swojej dzielnicy przeprowadzają „desant”, ponieważ mundurowi nie pozwolili kierowcy zatrzymać się na przystanku. Następnie pochodem udali się przez ulice by głośnym śpiewem zaznaczyć kto wrócił z derbowego spotkania. GzG nie pozwoliło też by pirotechnika przygotowana na to spotkanie się zmarnowała i przy ul. Miłej zostaje odpalonych masa świec dymnych w jedynych słusznych barwach. Ilość tego była na tyle duża że jeszcze kilkadziesiąt minut później w okolicy było czuć zapach siarki.

Relacja Tyszan

01.10.2016 – Od samego rana czuć było derbowy klimat na mieście. My zbieramy się 3 godziny przed meczem i robimy przemarsz pod stadion. Na zbiórkę zrobiliśmy 400 derbowych chust , które rozchodzą się już tam w ekspresowym tempie. Idąc ulicą Edukacji w około 1000 głów z flagą na przodzie, odpalamy sporo piro – race, świece dymne, petardy. Większość z nas w kominach czy chustach co daje fajny efekt. Pod stadionem idziemy w stronę miejsca, gdzie podstawieni zostali Gieksiarze, ale we wszystko mieszają się psy i polewaczka w efekcie czego 4 osoby zostają zawinięte. Jeżeli chodzi o sam mecz – nas w młynie nadkomplet – koło 3 tysięcy gardeł. W pierwszej połowie rozwijamy sektorówkę „FanaTychy” w asyście towarzyszącego jej napisu „bardzo dobrze znani – kibice z miasta sypialni”. Po jej opuszczeniu odpalonych zostaje ponad 50 rac, a następnie kilkanaście świec dymnych w naszych barwach. W drugiej połowie na płocie ląduje dywan w barwach naszej rywalki i jej zgód po czym zostaje spalony. Chwilę później wpada bramka na 1:0 co jeszcze bardziej napędza doping. Mecz takim wynikiem się kończy. Na sektorze widocznie są także transy dla chłopaków za kratami (PDW!). Wspierają nas wszystkie zgody (co do liczb to określą się sami). Gieksa nie pokazała nic poza wbiegnięciem z góry na dół sektora gości hehe. Przez większość meczu z naszej perspektywy niesłyszalni. O swojej „wyselekcjonowanej” liczbie niech napiszą sami. DERBY DLA TYCHÓW !