Górnik Łęczna 1–0 GKS Katowice

13.03.2010,

Wybraliśmy się na wschód Polski autokarami w 303 osoby, w tym po 3 fanów KSG i Banika. W autokarach jak i na sektorze znakomita atmosfera. 10 stopniowy mróz i niekorzystny wynik nie przeszkodził nam, by dopingować przez dłuższą chwilę drugiej połowy bez koszulek. Piosenka „GKS klubem mym…” kolejny raz robi furorę. Mamy ze sobą flagę GKS Katowice.


Relacja GieKSy

Po przerwie zimowej pierwszy wyjazd wypadł nam do Łęcznej. Większość GieKSiarzy spragniona wyjazdu już od dłuższego czasu czekała na upragnioną sobotę. Na godzinę 10.00 została wyznaczona zbiórka, a po niecałej godzinie autokary, busy i auta były już w drodze. Długa podróż minęła bardzo szybko z powodu super atmosfery w środkach transportu. Na postojach także trwała znakomita zabawa – walki na śnieżki. Jechaliśmy bardzo wolno i zastanawialiśmy się czy zdążymy ale  przed 19 dojechaliśmy pod stadion, wejście na sektor odbywało się w dosyć szybkim tempie i gdy boiskowy zegar wskazywał piętnastą minutę gry, wszyscy byliśmy już na sektorze. Stadion kameralny ale przytulny i dosyć komfortowy. Z naszego sektora dobra widoczność na całe boisko.  Doping tego dnia stał u nas na wysokim poziomie, szczególnie w drugiej połowie na sektorze była super zabawa. W rolę młynowego wcielił się M i mimo niskiej temperatury większość z nas śpiewała z gołymi klatami. Nawet przegrana nie popsuła nam zbytnio humorów. O kibicach gospodarzy nie da się wiele napisać, praktycznie ich nie słyszeliśmy – dopingiem ich „zjedliśmy”. Po meczu podziękowaliśmy piłkarzom za grę (Jacek Gorczyca rzucił na sektor swoje rękawice) i ruszyliśmy w drogę powrotną. Większość wyjazdowiczów nie wyobrażała sobie by pospać tylko miała ochotę bawić się dalej. Chyba w każdym transporcie była grupa ludzi, która rozkręcała atmosferę. Na postojach nadal trwała regularna bitwa na śnieżki, a po uzupełnieniu na szteli zapasów w płynie każdy dostał nowego kopa motywacyjnego. Wszyscy tak dobrze się bawili, że na jednym z postojów został jeden GieKSiarz, na szczęście szybki telefon i jeden z samochodów po niego zawrócił. Do Katowic wróciliśmy około 5 rano. Jedni udali się do domów odespać wyjazd, inni obrali kurs na pobliskie knajpy by bawić się dalej. Do Łęcznej pojechało z nami kilku fanów Banika i Górnika, za których wsparcie wielkie dzięki! W sumie na tym wyjeździe było 303 GieKSiarzy (w tym 8 z GzG) i nikt na pewno nie żałował, że pojechał!

Źródło: zin SK1964 nr 18