Górnik Łęczna 1-3 GKS Katowice ZAKAZ

12.11.2017,niedziela 12:00 – widzów 1446

Kolejny już wyjazd na który nie było dane nam jechać z powodu kary jaką dostaliśmy za derby z Ruchem przy Bukowej. Na stadionie w Łęcznej zgromadziło się prawie 1500 widzów którzy oglądali porażkę swojego zespołu. Co prawda przez większość meczu Łęczna prowadziła (do 86 minuty), jednak ostatecznie uległa katowiczanom aż 3:1. Ciekawe jest  też to że goście dokonali tego grając w 10-tkę. Jeśli chodzi o fanów gospodarzy to tworzą ok. 200 osobowy młyn i wywieszają jedną flagę „W GÓRNIK WIERZYMY”.

FILM: 12.11.2017 Górnik Łęczna – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Górnik Łęczna: Prusak – Kosznik, Sasin, Karbowy, Szysz, Bonin, Pruchnik, Szewczyk (79. Jarecki), Pisarczuk, Sosnowski, Szerszeń (63. Tymiński).

GKS Katowice: Nowak – Frańczak (66. Błąd), Klemenz, Midzierski, Mączyński (46. Plizga) – Skrzecz, Kalinkowski, Zejdler, Foszmańczyk, Prokić (74. Cerimagić) – Kędziora.

Stadion w Łęcznej wydawał się idealnym miejscem do zgarnięcia kolejnego kompletu punktów przez nasz zespół. Co prawda, mecze z Górnikiem nigdy w historii specjalnie GieKSie nie leżały, ale w tym sezonie górnicy spisują się słabo. Do meczu z naszą drużyną przystępowali po serii sześciu spotkań bez zwycięstwa. Humory w Katowicach były nieco lepsze za sprawą niedawnej wygranej z Olimpią Grudziądz.

Mecz w Łęcznej rozpoczął się jednak fatalnie dla GKS-u. Już w 13. minucie straciliśmy gola z rzutu karnego. „Jedenastkę” skutecznie egzekwował Patryk Szysz. Katowiczanie od razu rzucili się do odrabiania strat. Nasz zespół osiągnął sporą przewagę i często gościł po bramką rywali. W niewielkim stopniu przekładało się to na dobre sytuacje bramkowe.

Po przerwie, w naszym zespole doszło do kilku ofensywnych zmian. Na boisku pojawili się Dawid Plizga i wracający po kontuzji Adrian Błąd, którzy zmienili bocznych obrońców. Górnik – skupiony niemal wyłącznie na defensywie – skutecznie wytrącał GieKSę z rytmu. Gdy na 10 minut przed końcem meczu czerwoną kartką został ukarany Bartłomiej Kalinkowski, wydawało się że nie zdołamy doprowadzić nawet do wyrównania. Ale wtedy nastąpiło coś nieoczekiwanego….

Ostatnie minuty spotkania były znakomite w naszym wykonaniu. Zaczęło się od kontry Plizgi, który doprowadził do wyrównania. To jednak było mało. Po chwili Wojciech Kędziora strzelił gola, który dał nam prowadzenie. Górnik rzucił się do ataku i nawet jego bramkarz powędrował w nasze pole karne. Na to tylko czekał Błąd, który w ostatniej akcji trafił do pustej bramki rywali. Dzięki piorunującej końcówce odnieśliśmy cenne zwycięstwo.

W następnej kolejce zmierzymy się na wyjeździe z Pogonią Siedlce.

Źródło: gkskatowice.eu