Górnik Wałbrzych 0-0 GKS Katowice

01.05.1988

Z Katowic wyjechało nas ponad 60 osób. Wyjazd nastąpił o piątej rano pociągiem do Wrocławia. Akurat dzień naszego wyjazdu był największym komunistycznym świętem 1 maja. We Wrocławiu jak w każdym Polskim mieście odbywały się różnego rodzaju pochody, było mnóstwo milicji. Jednak nasza grupa wcale się tym nie przejęła i zaczęliśmy skandować hasła typu: SOLIDARNOŚĆ !!! Jak wiadomo za komuny tego rodzaju śpiewu były zakazane, a wręcz karane. Nas jednak wcale to nie ruszało. Śpiewy się nasiliły w momencie naszego odjazdu do Wałbrzycha. W cugu kobuch stwierdził, że gdy będziemy wracać to oberwiemy od pał za nasze śpiewy.

W Wałbrzychu nikt szukający dymu na nas nie czekał, więc poszliśmy zakupić na miasto różnego rodzaju trunki, którymi raczyliśmy się w parku przed stadionem. Gdzieś na godzinę przed meczem doszło do pierwszego starcia. Niestety to my zostaliśmy zaatakowani przez ok. 100 osób z Wałbrzycha i ekipa spanikowała. Jednak po paru chwilach był już remis, bo to wałbrzyszanie uciekali po koronie stadionu. Potem jeszcze dwukrotnie ich pogoniliśmy. Wynik potyczek 3:1 dla nas.
W czasie meczu spokój, pały obstawiły nasz sektor. W drodze powrotnej natknęliśmy się na Legie i Śląsk. Było ich na peronie ok. 80-100 osób. Jednak tu do niczego nie doszło. Dopiero gdy my weszliśmy do pociągu oni przy atakowali  i było to przegrane starcie. Dalsza droga minęła spokojnie.
Siwy
Źródło: zin PSYCHO FANATICS nr 2, 1994