Górnik Zabrze 1-0 Wisła Kraków

17.10.2010, niedziela

Opuszczając stadion im. Ernesta Pohla po niedzielnym meczu z Wisłą Kraków, niejeden kibic pewnie uświadomił sobie, jak bardzo ten klub kochają zabrzańscy pasjonaci. Chóralne śpiewy, wspólna radość – czegoś takiego w Zabrzu nie było nawet po wcześniejszych zwycięstwach w tym sezonie. Zapowiedzi włodarzy klubu dotyczące frekwencji podczas meczu okazały się nietrafione. Na stadionie zasiadło około siedmiu tysięcy kibiców, ale doping od początku stał na dobrym poziomie. Gdy po pierwszym gwizdku piłkarze Górnika ruszyli do ataku, można było się spodziewać naprawdę dobrego i szybkiego meczu. Niestety po pierwszej połowie zadowolić się było trzeba jedynie strzałem Aleksandra Kwieka z rzutu wolnego i wspaniałą paradą Mariusza Pawełka. Na druga połowę jedenastka zabrzańskiego Górnika wyszła z nowym zapasem sił. Trener Adam Nawałka wstrząsnął drużyną, skorygował ustawienie oraz taktykę zespołu. Kibice z jeszcze większa siłą głosu zaczęli śpiewać: „zagraj, zagraj jak za dawnych lat…”. No i stało się. Piłkarze zaczęli grać – może jeszcze nie jak za dawnych lat, ale z podobna determinacją. Bohaterem tego spotkania został Aleksander Kwiek, kiedy to w 83 minucie, po przypadkowym wstrzeleniu piłki przed pole karne Tomek Zahorski przejął piłkę i idealnie w tempo zagrał do Olka, a ten w krotki róg posłał piłkę do siatki. Wtedy rozpoczął się prawdziwy zabrzański karnawał. Do końca meczu Górnik starał się atakować, a zrozpaczona Wisła grała coraz bardziej nerwowo. Sędzia zaś, nagminnie i często niesłusznie, odgwizdywał faul przez co przerywał mecz. W końcówce meczu na boisku pojawili się dwaj nowi piłkarze. Jednym z nich był 18-letni Michał Jonczyk, który od początku sezonu borykał się z kontuzjami. Po meczu powiedział, że jego celem jest awans do pierwszego składu. Póki co będzie silnym konkurentem Marcina Wodeckiego, ale w przyszłości kto wie? Drugim piłkarzem który pojawił się w końcówce był Michał Pazdan, kolejny rekonwalescent. Przed Michałem jeszcze mnóstwo pracy do powrotu do ekstraklasowej i reprezentacyjnej formy, ale jesteśmy z nim i wierzymy w szybki powrót do dobrej formy. Po tych kilku minutach nerwowości Torcida mogła zaśpiewać: „Cały świat już wie…”. Pod względem piłkarskim więc mecz ten częściowo przeszedł do historii, ze względu na pokonanie Wisły pierwszy raz od 11 lat.

Źródło: zin SK1964 nr 29 (Katowice) listopad 2010