Górnik Zabrze 1-1 GKS Katowice

25.08.2001, sobota 18:00 – widzów 3023

Relacja GieKSiarza

Nas 400 głów. Grupa pociągowa dojeżdża bez przeszkód, natomiast inna grupa w 23 osoby (sami młodzi) jedzie osobnym autobusem. Od Rudy Śl. do samego Zabrza atakujemy różne grupy Żaboli. Byli bardzo zaskoczeni, że jedziemy tym autobusem, efektem było skrojenie 10 szali Górnika i dostało się też niektórym Żabolom. Na meczu spokój, ze strony Górnika niezła prezentacja – race, balony.

Źródło: zin DIABLOS 2001 nr 5 (Ruda Śląska)

Relacja Górnika

Gości 400 osób. Na meczu odpalamy 40 rac, co dało niezły efekt.

KRZYSIEK

Źródło: zin DIABLOS 2001 nr 5 (Ruda Śląska)

Z braku meczów Ruch-Górnik i Ruch-GKS, w obecnym sezonie spotkania Górnika z GKS-em przejęły rolę najatrakcyjniejszych derbów na Górnym Śląsku, choć tak naprawdę rzadko kiedy wywoływały one odpowiednie „ciśnienie” u fanatyków obu drużyn. Tym razem w Zabrzu zameldowało się blisko 400 fanów z Katowic. Jedna z ekip GieKSy udała się na mecz autobusem miejskim i zasiała trochę zamieszania wśród fanów KSG czekających na przystankach, krojąc przy tym kilka szali. Poza tym incydentem panował spokój.
Kibice Górnika utworzyli ok 600 osobowy młyn, który prezentował się całkiem fajnie. Odpalili sporo rac, mieli balony i rzucali także konfetti.

Źródło: TMK

Relacja piłkarska

Górnik Zabrze: Bledzewski – Choto, Lekki, Prasnal, Probierz, Kolasa, Gierczak (80. Wróbel), Kompała, Molek, Olszar, Kaondera (45. Bonk)

GKS Katowice: Lech – Bosowski, Świerczewski, Sznaucner, Andruszczak, Kowalczyk, Kubisz, Widuch, Gajtkowski, Moskała, Bała (87. Muszalik)

Pod nieobecność w grupie A Ruchu Chorzów to derby Górnik – GKS są tymi największymi derbami Górnego Śląska w rundzie jesiennej. Jak to przystało na derby nie zabrakło walki, ambicji i dramaturgii, a sędzia aż siedem razy sięgał do kieszonki, by karać zawodników żółtymi kartkami.

Rozpoczęło się ostrożnie z obu stron. W środku pola lekką przewagę osiągnęli katowiczanie, ale to górnicy jako pierwsi zagrozili naszej bramce. Kompała zbyt daleko zagrał w polu karnym do Olszara, wywołując zamieszanie w szeregach obronnych GKS. Lech niepotrzebnie opuścił swój posterunek, co wykorzystał Olszar centrując do Kompały. Kompała nie trafił jednak nożycami w pustą bramkę i wciąż mieliśmy 0-0. Spokojnie grający GKS pierwszą okazję stworzył sobie po błędzie obrony rywala dopiero w 20 minucie, ale od razu ją wykorzystał i objął prowadzenie. Dobrą akcję zainicjował Bała, dograł do Moskały, a ten w swoim stylu najpierw zastawił ciałem piłkę, a później szczęśliwie, od słupka, umieścił ją w siatce. Od tego momentu GKS chyba zbytnio cofnął się do obrony, a rywale coraz mocniej dążyli do wyrównania. Katowiczanie jednak udanie zapobiegali utracie gola. Najpierw po rzucie rożnym piłkę z linii bramkowej wybił Kubisz, potem przy kolejnym strzale na posterunku stał Lech, a w 29 minucie sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Kaondera. Tuż przed końcem meczu strzałem podwyższyć na 2-0 próbował Kubiosz, ale uderzył wprost w bramkarza i pierwsza połowa zakończyła się skromnym i szczęśliwym prowadzeniem.

W drugiej odsłonie GKS nie zmienił taktyki. Wciąż kurczowo trzymał się swojego pola karnego zabezpieczając się przed stratą gola. Kontrataki na które GKS liczył rzadko dochodziły do skutku, bowiem sam Moskała niewiele był w stanie zrobić. Górnicy źle radzili sobie w ataku pozycyjnym. Pod bramką GKS rzadko dochodziło do zagrożenia, a najwięcej popłochu mogły siać seryjnie wykonywane rzuty rożne. Na przedpolu jednak fantastycznie radził sobie Lech, likwidując akcje zabrzan, zanim którykolwiek napastnik zdążył wyskoczyć do piłki. W 72 minucie miała miejsce dość kontrowersyjna sytuacja. Jedno z dośrodkowań rywali zatrzymało się na ręce ustawionego w polu karnym Marka Świerczewskiego, ale decyzją sędziego gra nie została przerwana. Zaraz później znów dwukrotnie świetnie bronił Lech, który jednak w 83 minucie popełnił chyba pierwszy w tym spotkaniu błąd i Górnik wyrównał. Z jakichś 30 metrów strzelił Bonk, Lech odbił piłkę podobnie jak przed tygodniem w spotkaniu z KSZO, a przed bramką czyhał już na nią Wróbel. Uderzył lekko po ziemi, ale nasz bramkarz przepuścił piłkę pod brzuchem. Wśród GieKSiarzy zapanowała wielka rozpacz, ale nie ma co się dziwić. Prawie cały mecz prowadziliśmy 1-0, a tu na parę minut przed końcem spotkania rywale wyrównali. GKS postanowił jeszcze powalczyć o trzy punkty, ale w ostatniej minucie po centrze w pole karne źle do piłki wyskoczył Gajtkowski i nie trafił w bramkę.

Zakończyło się więc remisem. Remisem jak najbardziej zasłużonym. 1-1 to wynik, który ostatnio najczęściej pada w konfrontacjach obu drużyn. Przebieg dzisiejszego spotkania bardzo przypomina przebieg wiosennego meczu z Katowic, po którym Górnik utrzymał remis. Wtedy jednak objęliśmy prowadzenie już w 10 minucie, a straciliśmy w 90.

Po spotkaniu sporo krytyki spotkało ponownie Piotra Lecha, ale czy aby na pewno słusznej? Przez cały mecz bramkarz GKS był bardzo mocnym punktem zespołu, a bramkę puścił po jednym z bardzo wielu ataków rywali. Wyrównanie było następstwem zmasowanego ataku miejscowych, do którego doprowadziła defensywna gra naszych zawodników z pola. Przed nami mecz z Groclinem i tam zdaniem trenera szansę otrzyma Jarosław Tkocz. To jednak jeszcze nic nie znaczy. O tym, kto będzie teraz podstawowym bramkarzem dowiemy się zapewne dopiero podczas najbliższego meczu ligowego z Wisłą Kraków.

Autor : MW

Źródło: gkskatowice.eu