Górnik Zabrze 2-0 GKS Katowice

16.08.2009, niedziela 14:00 – widzów 20 000

Przygotowania do tego dnia trwały u nas już długo przed tą datą. Mecz pomiędzy Górnikiem i GieKSą to dobra okazja dla nas żeby umocnić więzy przyjaźni z Żabolami z Zaborza. Kiedy cała GieKSa jedzie do Zabrza pociągiem, my postanawiamy wcześniej odwiedzić Zaborze i organizujemy przejazd samochodami. Na Zbiórce melduje się 120 osób z GzG i już wtedy można było poczuć to że ten mecz to będzie prawdziwie piłkarskie święto. W drodze do Zaborza blokujemy całą DTŚ-ke, jadąc wszystkimi pasami z prędkością 50km/h, co się kończy dla 2 pierwszych kierowców mandatem po 500zł (ściepa i po bólu). Kiedy dojeżdżamy na Zaborze witają nas znajome twarze z Górnika częstując zimnym piwkiem w upalny dzień (nie ma nic lepszego). Dłuższą chwile spędzamy na Zaborzu by wszyscy mogli się poznać, bo w końcu to był pierwszy raz kiedy spotyka się cały Giszowiec i Zaborze. Ruszamy na bane jednak żadna nie obsłużyłaby tak licznej grupy, więc nie pozostaje nam nic innego jak spacer przez Zabrze. Ruszamy ze śpiewem na ustach tak by wszyscy wiedzieli że GzG i ZBO idą ramie w ramie. Mamy ze sobą mała flagę na kiju którą przez całą drogę macha małolat wieziony na motorze. Przechodząc koło aresztu w Zabrzu pozdrawiamy osadzonych kilkakrotnie. Gdy w końcu docieramy pod stadion jesteśmy świadkami fenomenu kibicowskiego, mimo iż przyjaźń kibiców GieKSy i Górnika nie trwała za długo każdy traktuje się jak starych przyjaciół.
Wchodząc na stadion doszło do małych incydentów z powodu prowokacji policji która ubzdurała sobie ze to mecz podwyższonego ryzyka, tym samym tworzą nam sektory buforowe które szybko zdobywamy i zasiadamy koło Żaboli. Na Roosevelta grubo ponad nad komplet, ok. 23000 w tym ponad 3500 kibiców z Katowic. Warto zaznaczyć że wszyscy jesteśmy ubrani na żółto co dało niesamowity efekt na stadionie. Co do flag to jest ich wiele można powiedzieć ze flagi GKS-u i KSG się przeplatały. Przez cały mecz obie grupy machają flagami, odpalana jest pirotechnika itd. po prostu nie da się tego klimatu opisać to trzeba było przeżyć. Mecz wygrywają piłkarze z Zabrza wynikiem 2:0, a my wracamy na Zaborze świętować. ZBO przygotowało grilla i masę zgrzewek złocistego trunku;) Co ułatwiło wielu nabrać nowych znajomości. Zabawa trwa do rana i na pewno zostanie na zawsze w pamięci bądź niepamięci% każdego z nas.

Pozdrowienia dla ZBO…. GIEKSA & GÓRNIK

Opis Górnika

Najbardziej zapamiętane zostaną derby przyjaźni w I lidze pomiędzy Górnikiem i GKS-em rozegrane 16 sierpnia. 2009 roku w Zabrzu. Wtedy na Roosevelta 81 pojawiła się rekordowa liczba GieKSiarzy, którzy szczelnie wypełnili nie tylko sektory gości, ale także pojawili się na buforach. Aby podkreślić wspólną przyjaźń, młynowi założyli specjalne koszulki. Osoba prowadząca doping po stronie kibiców Górnika była w żółtej koszulce GieKSy, natomiast młynowy z Katowic miał na sobie szachownicę Torcidy. W sumie na meczu pojawiło się ok. 23-25 tysięcy widzów jak podają różne źródła. Takiej atmosfery jak wtedy na stadionie w Zabrzu podczas spotkań pierwszoligowych jeszcze nie było i pewnie długo nie będzie.

Źródło: http://roosevelta81.pl/

Relacja GieKSy

Dla katowickich fanów „wyjazd” do Zabrza, szczególnie po ogłoszeniu oficjalnej zgody z kibicami KSG, stał się najważniejszym meczem wyjazdowym w rundzie. Wraz  ze zbliżającym się meczem rosła liczba kibiców zapisanych na wyjazd, na szczęście otrzymaliśmy od Górnika dodatkową pulę 1000 biletów i tak na dwa dni przed meczem sprzedano w Katowicach 2500 biletów.
Spora ilość fanów zakupiła wejściówki w kasach gospodarzy, lub udało się im wejść bez biletów, dlatego spokojnie możemy określić naszą liczbę tego dnia na ponad 3000. Podczas wchodzenia na sektor nie obyło się bez bezmyślnej prowokacji pilnującej tego dnia policji, „dzięki czemu” kilkunastu naszych kolegów odniosło obrażenia od gumowych kul. Ostatecznie zajmujemy 3,5 sektora, jest także trochę osób rozsianych po całym stadionie. Najmłodszy wyjazdowicz w historii GieKSy miał 2 miesiące na swoim pierwszym wyjeździe. Od początku widać, że nowa zgoda została entuzjastycznie przyjęta, kiedy na przemian z młynem Górnika skandujemy wzajemne pozdrowienia. Na płocie wieszamy 6 flag, w tym 72 metrowe płótno: „Nasze Miasto, Nasza Krew, Nasze Życie, GKS Katowice”. Na naszym płocie wisi również flaga KSG „Torcida Crew”. Wspomnieć należy, że w centralnym punkcie młyna Górnika zawisła flaga „GKS Katowice”. Od początku spotkania wszyscy ubrani na żółto kibice ruszają z głośnym dopingiem dla piłkarzy, co daje niesamowity efekt. Kibice Górnika podkreślają, że takiego dopingu gości jak nasz do momentu straty bramki, jeszcze na Roosevelta nie słyszeli. Mimo szybkiej utraty bramki, niezrażeni prezentujemy 11 flag 3,6 na 3,6 metrów w asyście sporej ilości pirotechniki. Po przerwie nasz doping mimo niekorzystnego wyniku bardzo dobry, jednak koło 70 minuty niemiłosierny upał daje nam się we znaki i śpiew z czasem słabnie. Pod koniec meczu machamy jeszcze 300 machajkami i odpalamy kolejną porcję pirotechniki. Na ten mecz została przez nas wykonana choreografia, jednak z niezależnych od nas powodów postanowiliśmy nie prezentować jej na stadionie Górnika. Oprawa ta zostanie pokazana na jednym z meczów rozgrywanych przy Bukowej. Po meczu dziękujemy piłkarzom za walkę, a oni nam za dobry doping do samego końca. Z nami na tym spotkaniu 75 chłopaków z Banika i 30 z JKS-u. Wielkie dzięki za wsparcie! Jeśli chodzi o KSG, to stadion pękał w szwach, ludzi na stadionie ok. 23 tys.! Dużo osób musiało zostać pod stadionem. Górnik pokazuje oprawę: transparent na płocie „Los sprzyja odważnym” oraz cięta sektorówka z  logiem Torcidy plus flagi na kijach po bokach. W czasie meczu odpalają świece dymne i race, dopingują bardzo dobrze. Kilka razy ciągniemy wspólne przyśpiewki, atmosfera piłkarskiego święta mamy nadzieję zostanie zapamiętana na długo. Po meczu wielu kibiców udaje się w gościnę do Żaboli i odwrotnie, by umacniać zgodę.

Źródło: zin SK1964 nr 13 (Katowice) wrzesień 2009

Na tym „wyjeżdzie” oficjalnie stawiło się 3000 GieKSiarzy, wspieranych przez 75 fanów Banika i 30 JKS-u Jarosław.

Źródło: zin SK1964 nr 17 (Katowice)