Halowy turniej w Ostrawie

05.01.2002

Jakże bezdennie nudnym i męczącym jest dla każdego kibica piłkarskiego okres w ciągu roku, w którym to na kilka miesięcy zamierają rozgrywki w naszej lidze kopanej i kiedy to pozbawieni zostajemy szansy wykazania tych czysto sportowych emocji. Ograniczone zostają możliwości stricte odmienne od tych ustalonych w środowisku delikatnie zwane pozasportowymi, a w świadku ludzi dalece nie rozumiejących zasad naszej stadionowej rywalizacji – powszechnie potępiane i uznawane za chuligańskie oraz karygodne. Swoistego rodzaju odskocznią od tej zimowej szarzyzny są coraz częściej organizowane piłkarskie turnieje halowe. Ku zadowoleniu katowickich fanów nasz zespół zaproszony został do udziału w tego typu imprezie w czeskich Vitkovicach. Dodatkowym, pozytywnym aspektem wyprawy był fakt iż na tymże turnieju grała również drużyna zaprzyjaźnionych z nami fanów Banika Ostrava. Tak więc była to doskonała okazja przerwania tego monotonnego okresu. Jedna z ekip Gieksiarzy zawitała do przyjaciół już w piątek i korzystając z olbrzymiej gościnności ostravskich kibiców upojeni po kres ludzkich wytrzymałości zabawiali się w tamtejszych lokalach. Następnego dnia zróżnicowanymi środkami lokomocji (busy, auta) docierają na miejsce rozgrywania turnieju kolejne grupy katowiczan, których w sumie zameldowało się w hali około 90. Wielkim (na szczęście jedynym, ale niestety znaczącym) rozczarowaniem był fakt, iż pomimo licznych plotek o rzekomych rywalach mających grać w tym turnieju (Odra Wodzisław, Opava, Koszyce), okazało się że w zawodach biorą udział jedynie 3 drużyny. Oprócz GKS-u i Banika grał również miejscowy zespół z Vitkovic charektyryzujący się brakiem jakiejkolwiek braci Kibicowskiej.

Sam turniej to naprawdę niesamowita atmosfera na trybunach, stworzona przez fanów z Katowic i Ostravy. Katowiczanie oprócz zwykłych flag (SK 1964, VIP, Gieksiarze) zademonstrowali również 3 flagi sektorowe w barwach, a także żółto-zielono-czarne baloniki. Ciekawie prezentowali się również kibice Banika, których w młynie zasiadło tego dnia około 300 i również każdy wyposażony był w baloniki w klubowych biało-niebieskich barwach. Naprawdę godny podkreślenia jest niesamowicie rozrywkowy klimat imprezy. Na trybunach dominowały różnego typu zabawy fanów obu drużyn. Po turnieju głównym który zakończył się (jak na złość) zwycięstwem drużyny Vitkovic, rozegrany został piłkarski pojedynek kibiców z Katowic i Ostravy. Po imprezie sportowej sielankowa atmosfera przeniesiona została do pobliskiego lokalu i trwała do późnych godzin nocnych, a dla niektórych nawet rannych. Powroty również odbywały się na wiele sposobów i o zróżnicowanych porach dnia i nocy. Jedna z grup wracająca w nocy zmuszona była wracać spod granicy do Katowic taksówkami, jako że bardzo niesłowni okazali się kierowcy busów.

podsumowując bardzo potrzebne wyrwanie się z tego zimowego letargu, a przy okazji stworzenie niewiarygodnej atmosfery i umacnianie przyjacielskich więzi. Szkoda jedynie braku jakiejkolwiek innej ekipy, która mogłaby podziwiać jak może się bawić brać kibicowska.

Beastie Boy

Źródło: TMK