HC GKS Katowice – Legia Warszawa 7:5 (3:3, 2:1, 2:1)

Pierwszy mecz w 2012 roku przyciągnął do „Satelity” tłumy kibiców.  HC GKS Katowice podejmował Legię Warszawa.
Początek meczu należał do gości. To właśnie hokeiści z Warszawy otwarli wynik spotkania strzelając gola w 2. minucie. Chwilę później po raz kolejny bramkarz z Katowic został pokonany, a w 7. minucie po golu w przewadze Legia prowadziła już 0:3. Nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy… Legioniści grając tylko dwoma piątkami nie byli w stanie podtrzymać tej dobrej passy. GKS to wykorzystał i jeszcze w pierwszej tercji doprowadził do remisu. Bramki dla GieKSy strzelali: Łukasz Bartak w 9. i 17. minucie oraz Marcin Frączek w 15. minucie. Katowiczanie przejęli kontrolę na lodowisku. Pod koniec pierwszej odsłony Tomasz Chyliński, a następnie Milan Furo zostali odesłani na ławkę kar. Goście nie wykorzystali przewagi 5 na 3 i wynik nie uległ zmianie.

Po przerwie obie drużyny walczyły o gola dającego przewagę. Gospodarze pokazali swoją wyższość strzelając bramkę w 25. minucie. Na listę strzelców wpisał się Tomasz Maćkowiak. Okazję do podwyższenia wyniku miał niemal każdy zawodnik grający w żółtej koszulce. Warto podkreślić, że katowiczanie wystąpili w nowych strojach. Strzegący bramki Legii Łukasz Blot, miał pełne ręce roboty i w 31. minucie kolejny raz został pokonany. Tym razem strzelcem był Mateusz Szymański. W 39. minucie goście strzelili kolejną bramkę. Wynik po dwóch tercjach był korzystny dla hokeistów z Katowic.

W ostatniej części spotkania gra się zaostrzyła. Na lodowisku doszło do bójki i hokeiści obu drużyn zostali odesłani na ławkę kar. Przewagę wykorzystali hokeiści GieKSy w 48. minucie. Strzelcem po raz kolejny był Marcin Frączek. Po tej bramce kibice wykrzyczeli: „legła legła Warszawa!”. Jednak w 55. minucie po golu Mateusza Bepierszcza wróciła sytuacja z końca drugiej tercji gdzie GKS prowadził jedną bramką i wszystko mogło się jeszcze wydarzyć. Emocje sięgały zenitu i chyba przerosły Grzegorza Rostkowskiego, ponieważ spowodował upadek hokeisty z Katowic i musiał opuścić pole gry na 2 minuty. Krzysztof Śmiełowski w pięknym stylu wykorzystał tą przewagę strzelając kolejnego gola dla katowiczan w 56. minucie. Pod koniec spotkania Milan Furo nieprzepisowo zatrzymał rywala i tym samym Legia grała w przewadze. Trener gości w 59. minucie, wziął czas i zdecydował, że legioniści zagrają bez bramkarza. To jednak nie wniosło żadnych zmian i GKS Katowice wygrał ostatni mecz III rundy wynikiem 7:5. Drużyna z Katowic od pierwszych minut spotkania była dopingowana przez swoich fanów i nie mogło obejść się bez wzajemnych podziękowań, kibice hokeistom, a hokeiści kibicom. Atmosfera jaka panowała w „Satelicie” towarzyszyła kibicom jeszcze po opuszczeniu lodowiska i pewnie na długo zostanie w pamięci tych, którzy to przeżyli.

                       

Ciekawostki:
- mecz oglądali m.in. marszałek woj. Śląskiego Adam Matusiewicz, prezydent Piotr Uszok, radni miasta Katowice oraz piłkarze GKS-u.
- w hali praktycznie brakło wolnych miejsc,
- fani GKS-u zaprezentowali wyjątkową oprawę oraz prowadzili głośny doping,
- wielu kibiców dotarło na lodowisko w blasku rac, a po meczu głośno świętowali zwycięstwo,
- hokeiści GieKSy zagrali w nowych strojach,
- wiceprezes Dariusz Domogała przekazał klubową koszulkę na licytację, z której dochód zostanie przekazany na leczenie piłkarza GKS-u Katowice, Edwarda Nazariana.

Źródło: gieksiarze.pl