Hutnik Kraków 0-0 GKS Katowice

10.04.1996

Relacja GieKSiarza

My kibole GKS-u zbieraliśmy się w Katowicach na dworcu PKP. Zbiórka była o 12:30, zebrało się nas ok. 150 szali. Pociąg do Krakowa był o 13:20. Wszyscy poszliśmy na peron, ale psy wyrzucili całą grupę z powrotem bo żaden z nas nie miał biletów. Zostało 5 minut do odjazdu pociągu, 10 naszych pobiegło po bilety i odjechali tym pociągiem. Następna grupa (ok. 30 osób) pobiegło na autobus do Jaworzna (dojechało 6). Ja razem z kumplami pojechaliśmy następnym pociągiem o 14:20 do Krakowa. A pozostała grupa z GKS-u została w Centrum Katowic.

W czasie drogi napotkaliśmy kibiców Ruchu, którzy jechali na mecz do, P.P. Ruch – Raków. Gdy dojeżdżamy do stacji Jaworzno słychać już okrzyki GKS było ich ok. 30 szali. Dołączyli oni do nas, dalszą drogą jechaliśmy bez obstawy psów. Po godzinie jazdy dojeżdżamy do Krakowa była godz. 16:20 czyli końcówka I połowy meczu. Na dworcu czekała już na nas psiarnia (ok. 100). Później podstawili nam autokar do Nowej Huty, wszystkich razem było ok. 90 kiboli GKS-u. Psy dojebały się do nas czy mamy pieniądze na mecz i powrót, ci co nie mieli byli wróceni do Katowic (było ich 40). Dojeżdżamy na stadion w grupie 50 kiboli i od razu doping w stylu GKS… Na meczu była miła atmosfera pomiędzy nami i przeciwnych kiboli, mecz skończył się wynikiem 0:0. Z powrotem wracaliśmy autokarem aż nagle obrzuceni zostajemy kamieniami. Na dworcu pociąg był już podstawiony, droga powrotna była już spokojna. Myślę, że ten wyjazd był udany.

Tomasz Rek

Źródło: zin ULTRAS nr 2, 1996