Hutnik Kraków 0-1 GKS Katowice


18.09.1999

Relacja GieKSiarza

Do Krakowa wybrało się nas ok. 250 – 300 osób. Podróż pociągiem minęła spokojnie. Na stadionie Hutnika byliśmy na pół godziny przed spotkaniem. Od razu po wejściu na sektor grupa naszych kiboli pogoniła grupę „Hutników”. Potem weszła policja i zrobiło się spokojnie. Godzina 16.00 piłkarze wychodzą na murawę i ku naszemu zaskoczeniu w GKS wystąpi Grzegorz Niciński. Pierwsza połowa do przemilczenia. Nic się prawie nie działo. Krakowscy „hool’s” biją się przez moment z policją, potem w drugiej połowie to samo. Dopiero pod koniec nasi piłkarze zaczynają atakować. Po rzucie rożnym w 81 minucie meczu do bramki trafia Grzegorz Oberaj. Tak to nasz ukochany GKS wygrywa 4 raz z rzędu, a drugi na wyjeździe. Dziękujemy piłkarzom i trenerowi Koniarkowi. Podróż mija spokojnie, żadna szyba nie zostaje wybita przez latające kamienie. Do Katowic docieramy o 20.40.

Wojtek z Katowic

Źródło: kibol.friko.pl i zin HOOLIGANS 2000 nr 2 (Legnica)

Dokładna liczba Gieksiarzy to 286.

Źródło: magazyn ULTRA

Relacja GieKSy

Od nas w Krakowie 285 osób. Kilku gości z Krakowa miało jakiś problem, ale do bezpośredniego starcia nie doszło. Hutnik napierdalał ławkami i innym sprzętem psiarnię przez kilka minut. Za tę akcję duże brawa dla nich. Jak jechaliśmy na stadion tracimy jedną szybę w autobusie. W niedzielę robimy kamionkę Legii wracającej z Radzionkowa.

Źródło: zin TRYBUNA 1999 nr. 9

Relacja GieKSiarza

Nas na tym meczu 290 głów. Wchodząc na stadion ruszamy na kilkunastoosobową grupę Hutnika. Gumiory idą w długą. Później pogonili jednego Gieksiarza, który zaplątał się wśród nich, a następnie dymili z psiarnią. Dzień później robimy obrzutkę Legii wracającej z Radzionkowa (lecą szyby w pociągu).

KETCHUP

Źródło: zin DIABLOS nr 3, 2000 (Ruda Śląska)

Relacja Hutnika

Gości około 300 (wg. GKS-u 286 + parę samochodów). Przed meczem trafiamy 3 zabłąkanych kopalniaków na hali Hutnika – tracą identyfikatory (szali nie posiadali). W I połowie uderzamy na policję ławkami – niestety starcie przegrywamy. W II połowie ponawiamy atak, w psów leci mnóstwo gadżetów typu ławki, deski, kamyki, metalowe tabliczki. Ruszamy w 150 osób – dopiero teraz następuje reakcja GKS-u, który zwija flagę i łamie ławki, lecz nie wychodzą z sektora, mimo , że trochę ich tam było. Do akcji wkracza psiarnia, która strzela do nas gumowymi kulami. Powoli rejterujemy – wchodzimy do jednego sektora i zostajemy do końca meczu. GKS Mimo że nic nie zrobił w walce z psami to i tak należą im się brawa za prezentację i wspomaganie nas dopingiem „zawsze i wszędzie…”.

Sylwek

Źródło: zin POLISH ULTRAS – PRIDE OF POLAND 2000 nr 3 (Bełchatów)

Relacja Hutnika

Na tym meczu zjawiło się 250 fanów z Katowic, którzy pokazali się dobrze od strony dopingu i prezentacji. My chcemy się dostać do Gieksy, ale wszystko psuje psiarnia. Atakujemy więc ją deskami, kamieniami, ale nic konkretnego z tego nie wychodzi. W II połowie ponownie atakujemy psów, obrzucamy ich różnymi „upominkami” typu ławki, kamienie, metalowe tabliczki. Psy przejmują jednak inicjatywę i nas okrążają – mieszamy się ze zwykłymi fanami pod krytą. Do końca meczu było już spokojnie. Po meczu psy zatrzymują 5 naszych – oczywiście jak to mundurowi kręcą tych najmniej winnych. Przed meczem wyczajamy 3 hanysów na hali HKS-u, ale nic im nie robimy – tylko zawracamy na dworzec. Zadyma była niezła – jedna z większych na naszym stadionie!

Slydek

Źródło: zin DIABLOS nr 3, 2000 (Ruda Śląska)

Relacja Hutnika

Na ten mecz szykowaliśmy się od dość dawna. Chcieliśmy godnie przywitać naszych dawnych sztamowców, licząc przy okazji, że stawią się licznie, nie sprawią nam zawodu i podejmą konfrontację. Przynajmniej co do jednego nie myliliśmy się. Przyjechali dwoma przegubowymi autokarami w sile ok. 250 osób. Przed meczem robiliśmy pod nich podchody, z których jednak nic nie wynikło. Daliśmy sobie więc chwilowo spokój zbierając większe siły. Podczas meczu GieKSa siedziała cicho jak mysz kościelna (oprócz kilku okrzyków na początku I i II połowy), czym nas bardzo zaskoczyła. Razem z GieKSą przyjechała kozacka śląska policja, której nienawidzimy i która blokowała nam dojście pod sektor GKS. W końcu miarka się przebrała i decydujemy się przypuścić szturm na psiarnię. Ślązacy wydają się być zaskoczeni siłą natarcia i powoli się wycofują. W ich kierunku leci grad kamieni, powyłamywanych kawałków ławek i sztachet. Liczyliśmy po cichu na jakąś reakcję ze strony GieKSy, ale podczas gdy my napierdalaliśmy się pałami ich było stać tylko na bicie brawa i okrzyki w naszą stronę: „chodźcie do nas!”. Hanyska psiarnia zawołała posiłki i zdołała tymczasowo opanować sytuację pod zegarem blokując nam dojścia do GieKSy. Zmieniamy więc front. Próbujemy zajść GieKSę z drugiej strony, ale do walki włączają się tym razem krakowskie pały. W rezultacie nie udaje nam się przerwać szczelnego kordonu otaczającego młynkowy sektor GKSu. Co nas zdziwiło przez cały czas zadymy (jakieś 10-15 minut) GieKSa nawet nie próbowała podjąć żadnej akcji, choć większość policji jej pilnującej została ściągnięta do walki z nami. W drugiej połowie część naszych próbuje podjąć akcję od strony krzesełek. Z kolei my znowu atakujemy psiarnię, która z początku jedynie się broni, a później przechodzi do pacyfikacji. Rannych zostaje kilku pałkarzy i jeden kibic od nas. Po meczu czaimy się jeszcze na przyjezdnych, ale pozostają pod eskortą.

Całe te zajścia opisał później krakowski Dziennik Polski:

„Podczas II-ligowego meczu piłkarskiego Hutnik – GKS Katowice doszło do chuligańskich wybryków młodocianych kibiców gospodarzy. Tuż przed przerwą i w połowie drugiej części gry zaatakowali oni pilnujących porządku policjantów kamieniami, kawałkami metalu i fragmentami wyrwanych z trybun plastikowych siedzeń. 4 policjantów odniosło lekkie obrażenia. Chuligani usiłowali przedostać się do sektora zajmowanego przez wzorowo zachowujących się kibiców gości, ale zostali powstrzymani przez policję. Okrążeni przez policjantów wmieszali się w tłum widzów. Po meczu sympatyków GKS odprowadzono pod eskortą do podstawionych autobusów.”

Tak całą sprawę widziało SE:

„Do Krakowa przyjechała duża grupa szalikowców GKS Katowice. Umieszczono ją w oddzielnym sektorze i otoczono policyjnym kordonem. Przed meczem katowiczanie, którzy zachowywali się spokojnie, zostali zaatakowani przez krakowian, ale policja szybko uspokoiła chuliganów. Rozwścieczeni nieudanym atakiem miejscowi szalikowcy zaczęli w pierwszej połowie meczu wyłamywać ławki w jednym sektorze, a gdy podeszła do nich policyjna grupa bojowa, zaatakowali ją deskami i kamieniami. Walki trwały przez kilka minut. Po przerwie banda miejscowych szalikowców po raz drugi przypuściła atak na policjantów, na których posypały się znów deski i kamienie. Jeden sektor na stadionie został poważnie zniszczony.”

A tak tę zadymę opisał Głos – Tygodnik Nowohucki:

„Tymczasem w I połowie młodzi kibice Hutnika zaczęli niszczyć ławki – rzecz dla normalnych ludzi niezrozumiała, dlaczego ta hałastra niszczyła martwe przedmioty i do tego na własnym stadionie – po czym ruszyli do ataku na policję. Przepychanki i gonitwy z policją na koronie stadionu zakończyły się dopiero około 70 min. spotkania. Czterech funkcjonariuszy odniosło lekkie obrażenia i, co najbardziej śmieszy, świadcząc o nieudolności policji, zatrzymano pięciu chłopców w wieku 11-15 lat. Nie złapano natomiast starszych chuliganów, tych którzy najwięcej niszczyli i bili się z policjantami.”

Warto dopowiedzieć, iż dowiedzieliśmy się (od naocznego świadka), że jedno z w/w dzieci zostało zatrzymane za… otwieranie okna w tramwaju i kłótnie z przeciwstawiającą się temu babcią. Pozostawimy to bez komentarza, może poza jednym zdaniem: polska policja znów pokazała na co naprawdę ją stać.

Źródło: ” hutnik.krakow.pl „