Jagiellonia Białystok 1-1 Górnik Zabrze

24.08.2012, piątek

Relacja Górnika

W sezonie 2007/2008 Jagiellonia awansowała do ekstraklasy. Mimo tego, że trochę czasu od awansu minęło to jednak kibice Górnika zawsze mieli z wyjazdami do Białegostoku pod górkę. Czy to trafił się zakaz wyjazdowy, czy zamknięty sektor gości czy też nasza banicja w Ekstraklasie. Tym razem miało być inaczej. Po naszej absencji w Gliwicach przyszedł czas na pierwszy legalny wyjazd do stolicy Podlasia. Jako, że droga jaka mieliśmy do pokonania to 485 km to zbiórka została zaplanowana odpowiednio wcześniej. O 8:30, wszyscy stawili się pod stadionem by chwilę później wyruszyć w drogę. W autokarach panowały bardzo dobre nastroje. Droga mijała sprawnie, w spokojnej atmosferze i bez większych postojów. Jedyny większy postój urządzamy ok. 140 km przed celem. Ale odpowiedni zapas czasowy dawał takie możliwości. Większość udała się do bufetu na grochówkę z wkładką, inni w tym czasie urządzi sobie zawody w siłowaniu na rękę. Nic wówczas nie zapowiadało późniejszego koszmaru. Na prawie 1,5 godziny przed meczem przejmuje nas Białostocka policja. Tutaj zaczęły się schody. Najpierw do kontroli zostali poddani kierowcy busów. Kontrola polegała na spisaniu ich danych z dowodów, tylko czy to musiało trwać 20 minut? Po tym czasie ruszyliśmy, każdy autokar osobno. Pomimo że mieliśmy dobrą, prostą i nieskomplikowaną drogę do celu to wiadomo, że wszystko można skomplikować. Pojechaliśmy boczną drogą, która w pewnym fragmencie nawet nie miała asfaltu. Jechaliśmy miedzy lasami, polami od czasu do czasu przejeżdżając przez jakąś wioskę. W pewnym momencie zjeżdżamy, a uczestnikom wycieczki ukazuje się ulica pełna radiowozów i policji. Nie wróżyło to nic dobrego. Jak się okazało do stadionu wówczas mieliśmy do pokonania dystans ok. 10 km i prawie godzinny zapas czasowy. Jednak policja rozpoczęła swoje procedury. Postanowili sprawdzić uczestników wycieczki czy są na liście wyjazdowej. Tutaj należy zadać sobie pytanie: kto tak naprawdę jest organizatorem meczy – policja czy klub Jagiellonia? Skąd policja wzięła listę wyjazdowa i jakim prawem sprawdzali ja 10 km od stadionu. Oczywiście w takich momentach panował chaos. Policjanci nie wiedzieli czy wszyscy maja wysiąść czy czy mają wejść do autokarów. Co zrobić jak kogoś nie odnajdą na liście? Nikt nic nie wiedział. Procedura bardzo się przedłużała, mecz się rozpoczął i pozostało nam słuchanie transmisji meczu w radio. Dokładnie 450 km do domu, 10 km przed stadionem, a my w polu słuchaliśmy transmisji w radio. Nerwowe oczekiwanie przerwał okrzyk radości po bramce dla naszych. W końcu padła decyzja, że jedziemy na tury, czyli każdy autobus po kolei. Na stadionie byliśmy w ok. 50 minucie meczu, a kolejne autobusy były jeszcze w drodze. Zapadła decyzja że nie wchodzimy na stadion, a bilety zwracamy w kasie. Piłka nożna to gra dla kibiców, a nie dla policji i ich procedur. My kibice robimy wszystko co do nas należy ale uniemożliwiono nam swobodne dotarcie na stadion. Wielu kibiców musiało wziąć  wolne w pracy, poświeciliśmy czas i pieniądze. Decyzja została podjęta, że wszyscy zostajemy solidarnie pod stadionem. Niektórzy by mogli zobaczyć mecz od 50 min ale Ci, którzy by wchodzili jako ostatni zobaczyliby być może 10 minut meczu. Pod stadionem trwa doping i zabawa. Z młyna kibiców Jagi, słychać co jakiś czas okrzyki „Piłka nożna dla kibiców” za co im serdecznie dziękujemy. My staramy się dopingować spod stadionu. Niestety mecz zakończył się remisem 1:1 ale przynajmniej wracaliśmy do domu jako lider ekstraklasy, przynajmniej do soboty. Nas pod stadionem ponad 200 osób w tym delegacje Wisłoki oraz GieKSy. Po meczu bardzo ładne zachowanie piłkarzy. Podchodzą pod bramę i dziękują nam za doping. Przybijają piątki. My im dziękujemy za lidera i udajemy się w drogę powrotną. Droga powrotna z przygodami, awarii ulega 1 z 4 autokarów. Pasażerowie upychają się w trzech sprawnych, ale najważniejsze że wszyscy razem docieramy do celu po 26 godzinnym wyjeździe pod bramy stadionu w Białymstoku. Po meczu nasuwają się kolejne pytania: czy naprawdę kibice nie mogą być traktowani jak zwykli obywatele. Czy naprawdę przeciąganie procedur musi mieć miejsce? Czy kilkukrotne weryfikowanie danych jest niezbędne? Czy te wszystkie perypetie nie zniechęcają ludzi do przychodzenia na stadiony Czy policja jest po to by nam pomagać i nas chronić? Pewnie te pytania pozostaną jeszcze długo bez odpowiedzi. Teraz trzeba zapomnieć o wyjeździe do Białegostoku i wszyscy na Poznań!

Źródło: zin SK1964 nr 48 (Katowice) wrzesień 2012

Relacja Jagi

Na mecz z Górnikiem Zabrze (24.08.2012 r.) zaplanowany jest protest. Kilka dni wcześniej Stowarzyszenie Kibiców Jagiellonii Białystok „Dzieci Białegostoku” wystosowuje oficjalne stanowisko, przedstawiając postulaty, wśród których jest apel o opuszczenie stadionu przez policję, zminimalizowanie sił na ulicy Wiosennej, zmianę absurdalnego regulaminu wprowadzonego pod presją policji i zajęcie oficjalnego stanowiska przez klub.

Kibice Jagiellonii mają dość sytuacji panującej na stadionie, gdzie policja czuje się jak gospodarz. Podczas meczu z Górnikiem funkcjonariusze są obecni na obiekcie stojąc obok kibiców, a także obserwują ich bacznie pod stadionem, choć w ilości znacznie mniejszej niż podczas ostatnich meczów. Pod stadionem sytuacja wygląda lepiej pod względem sił zaangażowanych w obstawienie ulicy Wiosennej i mamy nadzieję, że nie jest to jednorazowy popis, a zrozumiano, że nie potrzeba kilkunastu policyjnych transporterów do obserwacji kibiców udających się „u siebie” na mecz.

Za to na stadion wchodzą kiedy im się podoba, a podczas spotkania swobodnie przechadzają się po sektorze. To obserwują wejście, to staną za kibicami z kamerą. Nie wiemy czemu mają służyć te akcje, kiedy już wydaje się, że nie ma ich lub stoi jeden czy dwóch i nieprowokacyjnie wykonuje swoje obowiązki, a nagle dziesięć minut przed meczem przepychają się przez tłum oczekujących na wejście i wchodzą kilkuosobową grupą, by postać przy wejściu, przechadzać się na stadionie czy stać przy kibicach. Czy monitoring nie jest wystarczający, aby uniknąć spacerków policji między kibicami? Czy muszą wchodzić na trybunę i ostentacyjnie demonstrować swoją obecność?

Kibice nie wieszają flag, niewielu ma barwy, nie ma również dopingu, co znacznie osłabia jakość widowiska. Kilkakrotnie padają jedynie głośne okrzyki, do których dołączają się kibice z innych sektorów, takie jak m.in. „Piłka nożna dla kibiców”, „Piłka nożna bez policji”, „Nie ma Jagi bez dopingu”. Poza tym jest dość grobowa atmosfera, poza krótkotrwałymi udzielającymi się kibicom emocjami serwowanymi przez zmagania boiskowe.

Kibice Górnika nie pojawiają się na sektorze gości, a jedynie w ostatnich kilkunastu minutach meczu są obecni pod obiektem. Okazuje się, że policja przetrzymuje ich w lesie około 10 km od stadionu i po przejechaniu prawie 500 km muszą słuchać meczu w radiu. Dzięki chorej akcji policji kibice Górnika nie mają możliwości dopingować piłkarzy, a klub Jagiellonia traci zysk z ponad 200 biletów, które chciał wykorzystać Górnik.

Na dokładkę systemy sprzedaży biletów i czytniki kart kibiców oraz karnetów przy sektorze VIP zawieszają się i przed stadionem w efekcie przez długi czas stoją dziesiątki wkurzonych sympatyków Jagiellonii.

W Białymstoku przy ulicy Słonecznej nic nie jest tak, jak być powinno!

CZEKAMY NA ZMIANY!

Źródło: kibice.net

FILM: 24.08.2012 Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze