Jeziorak Iława 1-0 GKS Katowice

31.07.1999

Relacja GieKSiarza

Był to nasz drugi mecz na wyjeździe w tym sezonie. Na Mazury wybrało się siedemdziesiąt typa z Katowic. W Zduńskiej Woli musimy opuścić pociąg ze względu na brak biletów. Dalej jedziemy z przesiadkami. Z racji tego, że na Pojezierzu wiara była dość wcześnie, cała ekipa wybrała się nad jezioro. Po zatopieniu łódki i małym odpoczynku, wszyscy wybrali się na pociąg do Iławy. Idąc na dworzec kolejowy doczepiły się psy, prosząc nas, abyśmy powiedzieli, gdzie zatopiliśmy łódkę. Na miejscu bezskuteczne próby zdobycia szali Jezioraka. Młyn miejscowych to jakieś 150 typa. W Iławie spokój. W drodze powrotnej z Inowrocławia kręci się Zawisza. Dwóch typa z Katowic, którzy się odłączyli, traci szal. Jeden gościu wraca na dworzec zachlapany krwią. Później już spokój, choć fan-club Zawiszy z Inowrocławia twierdził, że będzie dym.

Gesiu

Źródło: kibol.friko.pl i zin HOOLIGANS nr 2

Wspomnienia GieKSiarza

W drogę ruszyliśmy już w piątek w 74 osoby. Droga minęła nam spokojnie, więc mieliśmy spory zapas czasu do meczu. Postanowiliśmy więc nieco się ochłodzić. Dowiedzieliśmy się, że dwie stacje przed Iławą jest jakaś wioska z fajnym jeziorkiem, więc tam wszyscy wysiedliśmy. Na nasz widok miejscowi mieszkańcy, gdzieś poznikali a po chwili zamknięto też jedyny sklep w okolicy (śmiech). Nie pozostało nam nic innego jak udac się nad jezioro. Niestety na miejscu okazało się, że nie ma szans na kąpiel, bo wszystko było w koło obrośnięte. Ale jakiś miejscowy powiedział, że jakieś 4 km dalej jest następne jeziorko i tam spokojnie się wykąpiemy. Długo się nie namyślając ruszyliśmy z buta. W pewnej chwili zauważyłem, że kilku chłopaków będących z przodu rozmawia z jakimiś ludźmi i po chwili skręcili w stronę zabudowań. Okazało się, że wzięli nas za pielgrzymkę i tamci załapali się na darmowy rosołek. W końcu dotarliśmy na miejsce. Wszyscy zrzucili ciuchy i wskoczyli do wody. Niestety zabawa trwała z kwadrans, bo na brzego pojawił się własciciel terenu z … kosą w ręku. Po wymianie „uprzejmosci” ruszyliśmy w drogę powrotną na stację PKP. Pamiętam jak kilku chłopaków wskoczyło na traktor, który ciągnął stóg siana. Niezapomniany widok, ale cwaniaki przynajmniej nie musieli maszerować tak jak reszta. Choć do Iławy mieliśmy pociągiem już blisko, to konduktor okazał się mało tolerancyjny i nie chciał zgodzić się, żebyśmy jechali bez biletów. Na szczęście pomysłowość kibiców nie zna granic. Powiedzieliśmy, że jedziemy na mecz do Olsztyna, wiec gość stwierdził, że dalej niż do Iławy to my nie dojedziemy! Jak wysiadaliśmy mieliśmy z niego niezły ubaw.

Wspomnienia kibica

Źródło: Monografia GieKSy Tom III

Relacja GieKSiarza

Do Iławy wyruszyło 70 katowiczan, wyjazd piknikowy.

Krojec

Źródło: zin BAD BOYS 1999 nr 5

Relacja GieKSiarza

Przed odjazdem inkasujemy gościowi szal Wisły Kraków. Na mecz dojeżdżamy bez żadnych przeszkód. W drodze powrotnej na strzały załapuje się 4 podejrzanych typków. W Inowrocławiu podchodów próbowała Zawisza. Udało jej się obić 1 Gieksiarza, który odszedł od grupy. Tracimy przez to 1 szal GKS-u.

KETCHUP

Źródło: zin DIABLOS nr 3, 2000 (Ruda Śląska)

Do Iławy na Jeziorak wybrało się 90 katowiczan. W Bydgoszczy 2 z GKS-u chcących chodzić własnymi ścieżkami dostaje smary od czatującego Zawiszy Bydgoszcz.

Źródło: magazyn ULTRA