Dolcan Ząbki 0-0 GKS Katowice

27.08.2011, sobota 17:00 – widzów 500

Relacja GieKSiarza

Na hasło: „jedziemy na Dolcan Ząbki” człowiek dostaje aż ciarek, jednak nie z emocji… Większości GieKSiarzom wyjazd do tej wiochy odbija się już czkawką, bo ileż razy można? Raz, ewentualnie dwa można pojechać na takie zadupie, poczuć trochę wiejskiego klimatu, obczaić jak kibicują „Mleczaki” :) i nigdy więcej tam nie wracać.

Jednak GieKSa jest wyjątkowa:) Naszym grajkom widocznie podoba się taki klimat, więc chcąc nie chcąc i my musieliśmy w sobotnie przedpołudnie wsiadać w autobusy i ruszać w kierunku Ząbek. Sama podróż nie należała do łatwych, bo upał dawał każdemu mocno w kość, pot lał się strumieniami, a zimne napoje dość szybko zamieniały się w gorące… Postoje na sztelach nie były zaplanowane, więc nie było wyboru, pragnienie gasiliśmy czym tylko się dało. Jak na złość podróż trochę się opóźniła i pod stadion dotarliśmy, gdy mecz już trwał. Pozostało jeszcze wejście na sektor i można było rozkoszować się nie tyle grą, co zakupionym, zimnym napojem. Ostatni kibice na sektorze pojawili się w przerwie spotkania. Ogólnie na wyjazd pojechały 193 osoby (w tym 14 z Górnika – dzięki za wsparcie). W klatce zameldowało się jednak tylko 150 osób, reszta oglądała mecz zza płotu z własnego wyboru, bądź zakazów.

Na płocie rozwiesiliśmy flagę: „Pierońskie Hanysy” i kilka razy daliśmy pokaz dobrego kibicowania, ale bez fajerwerków. Miejscowi pokazali się tak jak zawsze, czyli jedna flaga – Dolcan Ząbki i coś tam po swojemu śpiewali. Ich młynek liczył może jakieś 50-70 głów. Najciekawszym akcentem tego całego widowiska była przerwa i pokaz młodych szpadzistek :)

Po ostatnim gwizdku kopacze podchodzą pod nasz sektor i dostają porcję gwizdów, trochę bluzgów, a w najlepszym wypadku zwykłą obojętność. Dość szybko zostajemy wypuszczeni z klatki do autokarów i ruszamy w stronę Katowic. Po drodze mamy kilka postojów, a tym jeden na szteli, gdzie można było zaopatrzyć się w napoje i prowiant.

Jackoow

Źródło: zin SK1964 nr 37 (Katowice) wrzesień 2011

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 27.08.2011 Dolcan Ząbki – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Dolcan Ząbki: Humerski – Chylaszek, Ciesielski, Wełna, Grzelak, Świerblewski, Bazler (85. Wielądek), Osoliński (75. Sierpina), Pulkowski (59. Piesio), Kosiorowski, Tataj

GKS Katowice: Sabela – Farkas, Rzepka, Kowalczyk, Kaciczak, Chwalibogowski (75. Jarka), Pitry, Beliancin, Hołota, Feruga (70. Cholerzyński), Rakels (88. Pawłowski)

GieKSa kontynuuje passę meczów remisowych. Tym razem w spotkaniu wyjazdowym nasz zespół zremisował z Dolcanem Ząbki. W pierwszej połowie przewagę mieli zawodnicy trenera Góraka, w drugiej więcej z gry mieli gospodarze, ale bramki nie padły.

Mecz rozpoczął się od ataków GieKSy. Już w 7 minucie doskonałą okazję do zdobycia bramki głową miał Rzepka jednak doskonale interweniował Humerski. W 17 minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem Dolcanu znalazł się Rakels, jednak i tym razem górą był Humerski. Po początkowej przewadze GieKSy do głosu zaczęli dochodzi gospodarze. W 19 minucie Sabelę próbował zaskoczyć Kosiorowski. Z kolei w 28 i 29 minucie Beliancin strzałami z dystansu próbował zaskoczyć Humerskiego, jednak za każdym razem bramkarz gości był na posterunku. W 31 minucie groźną akcję przeprowadzili goście. Z prawej strony podawał Osoliński a akcję strzałem z woleja próbował wykończyć Tataj. Na szczęście strzał ten okazał się niecelny. W 35 minucie ponownie groźnie zrobiło się pod bramką GieKSy, kiedy niezbyt pewnie piłkę wybijał Rzepka, który o mało nie skierował jej do własnej bramki. Na szczęście czujny był bramkarz GieKSy, który wybronił tę piłkę. W 38 minucie Sabelę próbował zaskoczyć strzałem z dystansu Grzelak. 3 minuty później po podaniu Chylaszka groźnie głową strzelał Tataj. Nie minęło 60 sekund, a groźnie w polu karnym Dolcanu strzelał Pitry, jednak piłka poszybowała wysoko nad bramką Dolcanu. Pod koniec pierwszej połowy świetne podanie z głębi pola otrzymał Rakels, niestety sędziowie dostrzegli, iż Łotysz był na pozycji spalonej.

Na początku drugiej połowy doskonałą sytuację miał Feruga jednak po jego strzale piłkę na rzut rożny odbił Humerski. W 51 minucie groźnie główkował Tataj i po raz kolejny swój kunszt bramkarski musił pokazać Sabela. Minutę później w narożniku pola karnego faulowany był Hołota. Z rzutu wolnego groźnie dośrodkowywał Chwalibogowski, jednak żadnemu z graczy GieKSy nie udało się skierować piłki do siatki. W 63 minucie do bramki GieKSy w dobrej sytuacji nie trafił Kosiorowski. W 70 minucie Piesio próbował strzelać z dystansu, ale uderzenie było niecelne. 4 minuty później groźnie strzelał Świerblewski, ale i tym razem nie trafił w światło bramki. W 79 minucie goście mieli najlepszą sytuację do zdobycia bramki, jednak najpierw do pustej bramki nie trafił Świerblewski a chwilę później nieskutecznie próbował dobijać Sierpina. Niestety po raz kolejny GieKSa nie kończył meczu w komplecie. W 90 minucie drugą żółtą kartką a w konsekwencji czerwoną ukarany został Hołota.

Cieszy, że GieKSa w kolejnym spotkaniu nie straciła bramki, martwi jednak fakt, że zawodnikom GieKSy po raz kolejny bramki nie udało się też zdobyć. Pozostaje mieć nadzieję, że już w najbliższym spotkaniu z Kolejarzem Stróże GieKSa zdobędzie bramkę i odniesie upragnione zwycięstwo. W sobotę w Ząbkach padł sprawiedliwy remis.

Źródło: gkskatowice.eu