KS Myszków 1-2 GKS Katowice

05.03.2000, piątek 13:00 – widzów 900

Głośno jest o tym meczu zarówno w środowisku kibiców jak i dziennikarzy. I to nie dlatego, że właśnie na stadionie w Myszkowie rozpoczęliśmy wszelkie piłkarskie rozgrywki ligowe w roku 2000, ani tym bardziej, że zawodnicy stworzyli jakieś olśniewające widowisko. Chodziło raczej o kibiców GieKSy, którzy mimo iż od samego wyjazdu z Katowic byli nawoływani do powrotu do domów, solidarnie postanowili walczyć o możliwość oglądniącia tego spotkania. Przedmeczowe gazety podawały różne dane pochądzące od myszkowskich działaczy. Niektórzy pisali, że na stadion wpuszczonych zostanie jedynie 200 kibiców gości, a inni, że żaden z przyjezdnych nie obejrzy tego meczu. Za powód podawano rzekomy remont stadionu. Większość katowickich kibiców zdecydowała się na podróż w tradycyjny sposób, czyli pociągiem. Zbiórka na dworcu zaplanowano na godzinę 7:00. Wczesna to pora, ale katowickich kibiców nie była w stanie przestraszyć. Na peronie ludzi w żółto-zielono-czarnych szalach wciąż przybywało, a im więcej ich było, tym częściej z megafonów roznosił się głos mówiący o tym, że kibice GieKSy mają wrócić do domów, bo na stadion i tak nie zostaną wpuszczeni. Atmosfera jednak była bardzo dobra i nikt nie miał zamiaru rezygnować z wycieczki, zwłaszcza, że niektórzy musieli wstać jeszcze przed słoneczkiem (którego tego dnia akurat nie było), by dostać się na dworzec. Wszyscy załadowali się do pociągu i ruszyli w stronę Myszkowa. Jazda przebiegała bardzo długo i była raczej spokojna. Po dojechaniu do Myszkowa, oczom kibiców ukazał się długi i chudy peron, na którym czekali już mundurkowi. Nie mieli oni zamiaru ruszyć ani w jedną stronę, ani w drugą i stwierdzili, że wszyscy kibice, którzy właśnie się zjawili mają wsiadać w pociąg powrotny i udać się do Katowic. Część kibiców faktycznie udało im się załadować do tegoż pojazdu, ale nie na długo, gdyż wciąż wszyscy wierzyli, że obejrzą katowiczan w pierwszym wiosennym meczu. Później nadjechał kolejny pociąg z Katowic, a w nim kolejne ekipa GieKSiarzy. Łącznie szacuje się, że na dworcu w Myszkowie zjawiło się około 500 kibiców z Katowic. W okolicznych krzakach można było co jakiś czas zaobserwować chowających się ludzi z niebieskimi szalikami. Robili oni wrażenie ludzi bawiących się w podchody. Po jakimś czasie sytuacja wreszcie się zmieniła. Całe peronowe towarzystwo ruszyło wreszcie na stadion. Tak przynajmniej wszyscy sądzili. Po zejściu z peronu pielgrzymka znalazła się w dworcowym podziemiu i na tym spacerek na stadion się skończył. W tym właśnie podziemiu katowiczanie zmuszeni zostali do postoju sięgającego 3 godziny. Nuda, głód, ziąb i przepychanki z policją to to, co zostanie wszystkim na długo w pamięci. Po tym okresie było już po meczu i wszyscy zaczęli szykować się do odwrotu. Jedyne wieści jakie na ten dworzec dochodziły to aktualny wynik meczu.
Na stadion dotarła natomiast grupa kibiców samochodowych, których liczyła około 50 osób. Część z nich zaraz przed meczem miała starcie z miejscowymi kibolami. Chodzą różne plotki, ale najczęściej szacuje się, że po naszej stronie walczyło około 15 kibiców, gdy po przeciwnej parę razy tyle. O wyniku tej walki chodzą różne plotki, ale katowickim wojownikom bez wątpienia można zarzucić ambicję. Szkoda, że nie dotarła grupa stojąca na stadionie, bo wówczas kibice Myszkowa zauważyliby, gdzie ich miejsce w szeregu. Ostatecznie po jakimś czasie samochodowi kibice GieKSy zostali wpuszczeni na stadion. Pytanie tylko czy to co myszkowianie nazywają stadionem nie lepiej by nazwać stodołą? Warto jeszcze podkreślić, że nikt na tym obiekcie nie widział żadnych prac remontowych!

Źródło: kibol.friko.pl

Relacja GieKSy

Około 400 zatrzymanych + 79 na stadionie. Grupa pociągowa zostaje przetrzymana przez psiarnię przez około 4 godziny w przejściu podziemnym w Myszkowie – w tym czasie odbyły się dwie kilkuminutowe walki z psami. Przed meczem ok. 30 z GKS-u ma starcie z dużo liczniejszą grupą miejscowych wspomaganych przez fanów Ruchu i Elany Toruń. Przy pierwszym starciu siły chorzowskie uzyskały przewagę, obijając kilku naszych, jednak przy drugim starciu poszło już lepiej i byliśmy stroną inicjującą, dostaje kilku myszkowian.

Źródło: zin POLISH ULTRAS – PRIDE OF POLAND 2000 nr 4 (Bełchatów)

Relacja Myszkowa

Katowic 80+300 zawróconych z dworca w Myszkowie (na mecz dojechała tylko ekipa samochodowa, z czego 30% zgredów). Pod kasami ruszyliśmy na nich w 50 i dostali oklep (4 szpital) i stracili 10 szali!!! Nas na meczu około 300.

Łeza

Źródło: zin POLISH ULTRAS – PRIDE OF POLAND 2000 nr 4 (Bełchatów)

Relacja Banika

Na Myszkowie wspieramy GKS w 8 głów.

KYBY

Źródło: zin DIABLOS 2000 nr 4 (Ruda Śląska)

Relacja GieKSiarza

Nas 79 osób (ok. 400 niewpuszczonych). Grupa pociągowa zostaje zatrzymana przez psiarnię w Myszkowskim przejściu podziemnym i przetrzymywana przez ok. 3 godz. W tym czasie odbyły się dwie walki z psami w przejściu. Przed meczem ok. 30 z GKS_U ma dym z dużo liczniejszą grupą miejscowych, wspomaganych przez kibiców Ruchu i Elany. Przy pierwszym starciu miejscowi mają przewagę w walce, lecz przy drugim starciu my byliśmy stroną przeważającą. Straty przy walce były po obu stronach, my zyskujemy kilka szali i kilku z nich obijamy.

ADRIAN

Źródło: zin DIABLOS 2000 nr 4 (Ruda Śląska)

Relacja Petrochemii

Ne mecz Ruch – Petra do Chorzowa pociągiem jedzie nas 27 osób. W Katowicach wpada do pociągu GKS Katowice w 300 osób, który jechał na swój mecz do Myszkowa. Na stadion Ruchu nas nie wpuszczają z powodu jakiegoś remontu.

Źródło: zin POLISH ULTRAS – PRIDE OF POLAND 2000 nr 4 (Bełchatów)

FILM: KS Myszków – GKS Katowice 05.032000

FILM: 05.03.2000 Myszków – GKS Katowice

https://www.youtube.com/watch?v=O3mELxHABTc