KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 0-0 GKS Katowice

30.05.1998

Mecz ten zapowiadał się bardzo ciekawie, gdyż jeszcze nikt nie miał przyjemności oglądania stadionu w Ostrowcu. Rano w Katowicach zebrała się około 150 osobowa grupa szalikowców z Katowic. Na dzień dobry już wszyscy wkurwieni gdy dowiadujemy się że pociąg za który zapłaciliśmy nie odjedzie gdyż go nie ma. Kilkanaście osób rezygnuje i wraca do domu. Reszta pakuje się do pociągu do Kielc.
W stolicy scyzoryków meldujemy się w południe gdzie następnie udajemy się do Ostrowca z przesiadką w Skarżysku. W Ostrowcu z obstawą ze śpiewem na ustach ruszamy na tamtejszy stadion gdzie oczekuje nas już kilka osób. Dociera do nas jeszcze kilkunastoosobowa grupa jadąca PKS-em. W sumie jest nas ok 130 osób. Młyn gospodarzy to gdzieś tyle co nas, więcej można było dostrzec barw Lecha niż miejscowego klubu.
Powrót był nieco ciekawszy. W Skarżysku kilku naszych w poszukiwaniu miejscowej dyskoteki zauważyli kibiców miejscowego Granatu (sympatyzujący Widzewowi). Ekipa od nas ruszyła by im pomóc i od tego momentu psiarnia się mocno wkurwiła. Zaczęli pokazywać jacy to oni są ważni i zaczęli pałować każdego pierwszego z brzegu. Wreszcie pociąg do Katowic nadjechał, a te kurwy swoje. Wjebali nas do jednego wagonu (20 w jednym przedziale). Wkurwieni takim obrotem sprawy zaczęliśmy demonstrować siłę. Doszło do dymu gdzie psy nie oszczędzały na nas pałek i gazu. Jednak wyszło na nasze i wyjebaliśmy ich z naszego wagonu. Dalsza droga już spokojna, w Katowicach jesteśmy późnym wieczorem.

Źródło: forumGieKSy i zin BAD BOYS nr 3

W Ostrowcu spokój, nasza liczba to 145 szala. W drodze powrotnej wysiadka w Skarżysku, gdzie lejemy miejscowych z pobliskiej dyskoteki. W dalszej podróży psiarnia się dopierdala i po chwili mamy z nią dym. Kilku psom sprzedajemy kopy. Ponoszą również stratę w postaci hełmu policyjnego który wyrzucamy z pociągu.

Źródło: zin GLADIATOR nr 3

Wyjazd do Ostrowca był dla nas kiboli GKS-u czymś nowym. Nieczęsto mamy do czynienia z województwa kieleckiego. Mieliśmy jechać specjalnym pociągiem, jak się okazało na miejscu pociągu nie ma. Wyruszamy do Kielc. W cugu spokój, kobuch nie dopieprza się o bilety, jedzie również z nami psiarnia, która również zachowuje się w porządku, jak się okazuje później do czasu. Przesiadka w Kielcach, skąd cugiem do Skarżyska. Zarówno w Kielcach, jak i w Skarżysku zero miejscowych kiboli. Bez przeszkód dojeżdżamy do Ostrowca. Z naszej strony głośny doping dla GieKSy i podziękowania dla Janusza Jojki, za grę w naszym klubie. W sumie wszystkich na stadionie jest nas 145 osób. Mecz nudny. Ciekawie zaczęło się dziać dopiero w drodze powrotnej. W Skarżysku gdzie mieliśmy przesiadkę, większość ekipy rozeszła się po mieście. Dochodzi do krótkiego spięcia z miejscowymi koło dyskoteki. Dochodzi do nas ekipa i lejemy miejscowych, którzy czekają, a na pomoc przybiegła im katowicka psiarnia, która zaczęła nas pałować. Widząc, że z naszej strony nikt stanowczo się nie postawił, zaczynają nami pomiatać. Kumulacją ich głupoty było wciskanie po ok. 20 chłopa do przedziału (musiały być zamknięte okna, oświecone przedziały itp. Jednak ich czas się zakończył, zaczęło się od śpiewu „Zawsze i wszędzie policja jebana będzie”, a skończyło się na kilku butach na policji… Do strat muszą również zaliczyć brak jednego hełmu, wyrzuconego z pociągu. Od tego momentu wraca wszystko do normy tzn. każdy robi wszystko co mu się podoba. Je*ana psiarnia chciała nami pomiatać, nie porządzili sobie długo.

Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 3