LE: Zaria Bălți 1–1 Górnik Zabrze

19.07.2018, czwartek, Kiszyniów – Mołdawia

Relacja Ultras Górnik Zabrze

Na sektorze ok.60 osób w tym 20 Wisłoka Dębica oraz 4 fanów Gieksy.
Niestety główna grupa 260 osób (w tym 6 kibiców ROW-u i 2 Hajduka) po 30-sto godzinnej podróży nie dociera na mecz z powodu zbyt długiego przetrzymywania na granicy rumuńsko-mołdawskiej.
Pozdrowienia i podziękowania dla wszystkich wytrwałych obecnych na tym trzydniowym wyjeździe. Mecze takie jak ten pokazują kto jest prawdziwym fanatykiem.

Pozdrowiena i do następnego !

Relacja Górnika

Po 24 latach do Zabrza powróciły puchary. Od początku było wiadomo że nie będą to łatwe wyjazdy. Pierwszym naszym przeciwnikiem została nieduża ekipa z Mołdawii Zaria Balti. Od razu rozpoczęły się poszukiwania opcji dojazdu czy informacji o przeciwniku. Jako że w Balti nie ma odpowiedniego stadionu to mecz został przeniesiony do stolicy Mołdawii Kiszyniowa. Zawszę to trochę bliżej.

Ruszyły zapisy i kombinację. Na szczęście okazało się, że na wyjazd do tego państwa nie jest wymagane posiadanie paszportów, co otworzyło furtkę dla wielu wyjazdowiczów. Początkowo pierwszy mecz miał zostać rozegrany w Mołdawii, a drugi w Zabrzu, jednak chwilę po losowaniu zamieniono gospodarza pierwszego meczu, dzięki czemu przybyło nam kilka dni na organizację wyjazdu.

Mecz został zaplanowany na czwartek o 20:00 czasu lokalnego. Torcida jako środki transportu wybrała autokary, które ruszyły niemal punktualnie o 15:00 w środę spod stadionu, aby udać się w ponad 1200-kilometrową podróż. Aby uniknąć kontroli paszportowej, została wybrana trasa przez Słowację, Węgry i Rumunię. Wydawało się, że start z takim wyprzedzeniem czasowym gwarantuje punktualne dotarcie do celu. Jednak brak doświadczenia w podróżach na tej trasie oraz liczne drobne perypetie zaowocowały tym, iż uciekały bezcenne minuty, godziny. Po kawałku drogi było już pewne że autokary nie dotrą na zaplanowaną zbiórkę, która miała mieć miejsce w centrum Kiszyniowa. Kiedy cała grupa dotarła na granicę rumuńsko-mołdawską było już pewne że będzie problem aby zobaczyć mecz od początku, a tutaj jeszcze trzeba było odbyć odprawę graniczną, która również przeciągała się w nieskończoność. In tak kibice siedzieli jeszcze w autokarach, a mecz trwał. O wyniku kibice dowiadywali się z internetu. W końcu grupa ruszyła, zapadła decyzja że mimo wszystko jedziemy pod stadion.

Autokary dojechały na miejsce godzinę po meczu. Nikt nie robił problemów, aby wpuścić nas na pusty stadion. Piłkarze czekali na kibiców, aby podziękować za trudy, jakie ich spotkały podczas dojazdu. Po wejściu na sektor Torcida odpaliła kilkanaście rac. Niestety oprawa po meczu, ale w czasie meczu nie było możliwości jej zaprezentować.

Na sektorze podczas meczu pojawiło się 60 osób z Górnika, w tym 20 fanów Wisłoki Dębica, których bus dotarł bez przygód na miejsce i 4 kibiców GKS Katowice. Główna grupa która na mecz nie dotarła to 260 osób. W tej liczbie było 6 kibiców ROW-u Rybnik i 2 Hajduka Split. Podróż do Mołdawii zajęła 30 godzin. Gospodarze, dla których mecz również był spotkaniem wyjazdowym, nic konkretnego nie pokazali. Skromny młynek i można tylko tyle powiedzieć że byli.

Po wizytacji stadionu każdy udał się na nocleg, lub nocne zwiedzanie miasta, aby rano ruszyć w drogę powrotną do domu. Nauczeni doświadczeniami z dojazdu do Mołdawii, sądziliśmy, że droga powrotna nie pójdzie już tak opornie jak dojazd do Kiszyniowa. Nic bardziej mylnego, gdyż powrót był jeszcze dłuższy! Takim oto sposobem pierwszy wyjazd po 24 latach na mecz w ramach europejskich pucharów dla większości wyjazdowiczów okazał się klasycznym niedojazdem. Takie mecze jak ten kształtują charaktery i każdy kto jechał na to spotkanie wiedział, że życie kibica to nie jest bajka i jak masz szalik klubowy na szyi, to trzeba się liczyć z tym , że niemal każda napotkana służba, niezależnie od państwa będzie robić pod górkę. Na szczęście udało się przejść Zarię i na następny wyjazd jedziemy na Słowację.

Źródło: TMK

FOTOGALERIA: 12zawodnik