Lech Poznań 0-0 Górnik Zabrze

02.09.2012, niedziela

Relacja GieKSiarza (Giszowiec)

Tego dnia Górnik Zabrze rozgrywał wyjazdowe spotkanie w Poznaniu. Ponieważ ten mecz nie kolidował z naszym terminarzem postanowiliśmy kolejny raz wspomóc przyjaciół z Zabrza. Na dworcu w Zabrzu melduje się 61 Gieksiarzy w tym 8 osób z GzG. Łączna liczba Fanów ze Śląska to 1063 osoby. Podróż mija nam na umacnianiu zgody, zabawie i śpiewach. Niestety podczas drogi do Poznania jeden z kibiców wypada z pociągu, na szczęście jego życiu nic nie zagraża.
Przed meczem kibice Górnika wysłali pismo by nie byli eskortowani przez policje. Było to spowodowane tym że właśnie mundurowi uniemożliwili dotarcie Torcidzie, na ostatnie spotkanie wyjazdowe w Białymstoku. Jak się można było spodziewać i tak policja eskortowała nas na mecz, jednak zapewniła nas ze wejdziemy na stadion. Jak się okazało potem wszystko przebiegło sprawnie i już przed meczem wszyscy meldujemy się na sektorach.
Górnik wywiesza tego dnia mnóstwo flag, nie zostawiając żadnego wolnego miejsca na płotach, my mamy ze sobą jedno płótno – FORZA GKS.
Od początku meczu Żabole ruszają z bardzo dobrym dopingiem który tylko się rozkręcał z każdą kolejną minutą. W drugiej połowie Górnik prezentuje transy:
CHcemy
Wszędzie
Dojeżdżać
Punktualnie
Piłkarze Górnika wywalczyli bezbramkowy remis, za co im dziękujemy. Następnie kierujemy się do autobusów, a stamtąd na poznański dworzec. W Zabrzu meldujemy się ok 23.

Relacja Kolejorza

Po dwóch tygodniach przerwy znów mogliśmy ekscytować się ligowymi emocjami na Bułgarskiej. Atmosferę przed kolejnym meczem postanowił podgrzać, przypominając się kibicom wojewoda wielkopolski – Piotr Florek.

Kilka dni przed spotkaniem w prasie ukazały się jego wypowiedzi o rzekomych niebezpieczeństwach czyhających na kibiców podczas meczów Kolejorza. Pirotechnika, niedrożne drogi ewakujcyjne – to według Florka powoduje śmiertelne zagrożenie czekające kibiców na Bułgarskiej. W swojej paranoi nie był jednak zbyt oryginalny, bowiem dużo wcześniej zabłysnął wojewoda mazowiecki uderzając w środowisko kibiców warszawskiej Legii. Jacek Kozłowski, bo o nim mowa ze wsparciem opinii policji zapowiedział, iż zamknie ‚Żyletę’ na całą rundę jesienną! Jak widać wojewoda wielkopolski pozazdrościł swojemu koledze z Warszawy, że ten pierwszy niczym wierny pies postanowił wykazać się przed swoim szefem i wykonuje pilnie polecone mu zadania. Szef to oczywiście Donald Tusk, który w czasie kolejnej rządowej afery, tym razem z udziałem jego syna stwierdził najwidoczniej, że uderzenie w kiboli znów się propagandowo sprawdzi. Wszystko wskazuje więc na to, że zaczyna się druga odsłony wojny Donka z kibolami. Naszemu wojewodzie pozostaje jedynie doradzić by przyjrzał się sytuacji na wielkopolskich drogach – co weekend w wypadkach giną ludzie, może czas je zamknąć, wszak są śmiertelnie niebezpieczne.

Oczywiście wypowiedzi wojewody nie pozostały bez echa i na meczu kilkukrotnie wierny sługus Tuska słyszy opinie na swój temat i porady co do dalszej życiowej drogi. Mecz obfitował w sporą ilość bluzgów adresowanych do wszystkich osób i instytucji, które za cel stawiają sobie zniszczenie ruchu kibicowskiego w Polsce. Dostało się mundurowym, PZPNowi, znów pojawił się znany sprzed roku i wyborów okrzyk Donald matole twój rząd obalą kibole! oczywiście nie zabrakło okrzyku Piłka nożna dla kibiców! Wszystkie te hasła skandował cały stadion, łącznie z kibicami Górnika, którzy wreszcie mogli obejrzeć na żywo mecz swojej drużyny. W Gliwicach ich nie wpuszczono, w Białymstoku zatrzymano w polu i spisywano, wreszcie w Poznaniu udało im się wejść na sektor bez przeszkód. Zabrzanie skwitowali swoje perypetie bardzo pomysłowym transparentem o treści: CHcemy Wszędzie Dojeżdżać Punktualnie. Przed meczem stowarzyszenie kibiców Górnika wystosowało również bardzo celne oświadczenie w pełni obrazujące i uderzające w hipokryzję oraz absurdalność działań polskiej policji.

Pozostając przy Torcidzie, to zjawili się w niedzielę w liczbie 1063 osób (w tym 60 z GKS Katowice) i trzeba przyznać, że zaprezentowali się bardzo dobrze, zarówno wokalnie jak i wizualnie. Cały mecz bawili się bardzo dobrze i naprawdę głośno dopingowali.

My za to tego dnia wypadliśmy słabiej niż zwykle. Wysoka frekwencja – 27130 osób nie gwarantowała lepszego dopingu, w sytuacji gdy tylko Kocioł bez względu na wydarzenia boiskowe śpiewa lepiej lub gorzej przez cały mecz. Niestety nawet gdy jakaś przyśpiewka wychodziła tego dnia dobrze, to buczenie, gwizdy, aplauz i inne żywiołowe reakcje gawiedzi z pozostałych trybun na wydarzenia boiskowe rozmywały głos płynący z Kotła, w efekcie czego zamiast rytmicznego śpiewu słychać było tylko szum. Sam Kocioł też tego dnia nie był w najlepszej formie. W pierwszej połowie słabo słychać było bęben, w drugiej gdy sytuacja uległa poprawie okazało się, że nadal niektórzy nie potrafią zsynchronizować klaskania z rytmem wygrywanym przez bębniarzy.

Przy takiej frekwencji, a więc dużej ilości przypadkowych osób i ludzi z niekibicowskiej bajki słabo wyszedł również podział na kolorystykę trybun. Pozostaje nie tracić nerwów na resztę i zająć się tylko Kotłem, bo na niedzielnym meczu wyraźnie widać było, że większość osób zasiadających na pozostałych trybunach jest niereformowalna.

Po meczu pod Kocioł podchodzą piłkarzyki, z wyjątkiem rozkapryszonej panienki Arboledy, co zostało skwitowane okrzykiem Obrażalska Manuela!

Ponadto należy odnotować pojawienie się nowej odsłony flagi „Kibolski Klub Sportowy”, która wzbudziła wśród kibiców dyskusję. Jednym podoba się bardziej niż poprzedniczka, innym w ogóle nie przypadła do gustu. Trzeba jednak przyznać, że Kocioł tego dnia był bardzo dobrze oflagowany i prezentował się okazale, także dzięki nowym i odnowionym płótnom.

Źródło: Pyrusy.pl