Lechia Gdańsk 1-0 GKS Katowice

30.05.1987

Kibice Lechii w latach 80-tych budzili grozę w całej Polsce. O tym jak byli groźni niech świadczy fakt, że w meczach na własnym stadionie obok pilnujących porządku oddziałów ZOMO, był zawsze oddział antyterrorystyczny, bo zomowców biało-zieloni tłukli niemiłosiernie. Mieliśmy z nimi kilkakrotnie styczność i nie wychodziło nam to na zdrowie. Ale co tam my. Nawet mocnej Legii po wizycie w 100-osobowej grupie na Wybrzeżu, odechciało się wizyt w Gdańsku.

W maju 1987 roku po raz pierwszy postanowiliśmy się wybrać do Gdańska, ale jak można się domyślić nie było zbyt wielu chętnych na spotkanie z kibicami Lechii. Ostatecznie pojechało nas tylko 7. Gdy na dworzec w Gdańsku wjeżdżał nas pociąg widzieliśmy już solidny „komitet powitalny” miejscowych. Wysiadamy tą naszą skromniutką grupką z jednym symbolicznym szalikiem i jedną symboliczną flagą. Na widok fanów Lechii cała siódemka ( z Sissim 1,60m wzrostu na czele) ryknęła na całe gardło: GKS Katowice!!! Lechiści osłupieli z wrażenia, a gdy doszli do siebie, stwierdzili, że nigdy czegoś takiego nie widzieli i wzieli nas na… piwo.

Darek z Centrum

Źródło: Monografia GieKSy Tom II