Lechia Zielona Góra 1-2 GKS Katowice

04.11.2006, sobota 14:00 – widzów 300

Do Zielonej Góry na mecz z Lechią wybrało się 25 fanatyków katowickiego GKS-u. Radość fanom z Bukowej przyniósł gol w końcówce spotkania na wagę zwycięstwa.

Relacja GieKSy

Decyzję o wyjeździe podjęliśmy w piątek o 23:0(mając świadomość, iż możemy być jedynymi na tym wyjeździe – przecież nie było oficjalnego wyjazdu). Tym sposobem, spotkaliśmy się o 5:40 pod kasami PKP. Na peronie trochę policji, zastanawialiśmy się z L., czy jednak nie pojedzie „ktoś” od nas :) . Domysły okazały się mylne… Do Wrocka podróż mija spokojnie. We Wrocławiu jesteśmy planowo, jeszcze w wagonie planowaliśmy na wejście jakieś GieKSiarskie śpiewy, ale dobrze że na planach się skończyło, bo okazało się że „sportowcy” spod znaku WKS Śląsk Wrocław utworzyli ok. 10 osobowy komitet powitalny. Oj, udając, że wiemy dokąd zmierzamy, ulotniliśmy się na miasto. Mały pobyt w McDonaldzie i czas lecieć z powrotem, bo o 10:49 mamy pociąg do Zielonej. Na peronie ponownie kogoś widzimy, ale tym razem to komitet pożegnalny…;) Wszystko kończy się bezboleśnie i jedziemy dalej. W między czasie okazuje się, że z Katowic wyruszyła własnymi środkami lokomocji m.in. ekipa z Kostuchny i maja dla nas 2 miejsca z powrotem. Do Zielonej Góry docieramy 5 minut po rozpoczęciu meczu, a na sam stadion wchodzimy w 15 minucie. Przebieg samego meczu pewnie znacie, dodam tylko, że dawno takiej drukarni nie widziałem, a Heniek Górnik prawie całą druga połowę „jechał” z rozgrzewającymi się zawodnikami Lechii od drukarzy itd. Gol na sam koniec wprawił nas w zajebisty humor. Kilka minut stania na trybunach i mogliśmy się wbić w samochody. Wyjazd poza miasto na kogutach, a następnie rozpoczęliśmy nerwowe szukanie jakiegoś sklepu. Zakupy w Plusie i w końcu ruszyliśmy w dalszą podróż, mocno zakrapianą. I to chyba tyle.

Źródło: zin SK1964 nr 1 (Katowice) marzec 2007