Legia Warszawa 1-0 Górnik Zabrze

19.11.2017

Relacja Górnika

Za nami wyjazdowe spotkanie Górnika, który w Warszawie mierzył się z drużyną Legii. Niestety nasi zawodnicy musieli przełknąć gorycz porażki i wrócili do Zabrza bez punktów. Ostatecznie Górnik stracił pozycję lidera właśnie na rzecz Legii.
Spotkanie z Górnikiem było pierwszym meczem w tym sezonie, który zgromadził komplet publiczności na stadionie przy ul. Łazienkowskiej. Tego dnia kibice z Warszawy zaprezentowali aż dwie oprawy. Na początku meczu na żylecie pojawiła się kartoniada, która utworzyła napis „Fanatyzm”, a na dole sektora wywieszono transparent „Odbijający się szerokim echem”. Całość prezentacji uzupełniła odpalona pirotechnika.
Z kolei w drugiej połowie Legioniści przedstawili oprawę na którą składała się sektorówka „Do końca” oraz bardzo duża ilość świec dymnych, rac, i innych środków pirotechnicznych. Warto zaznaczyć, że w obu przypadkach sędzia przerwał spotkanie, co znacznie wydłużyło czas jego trwania.
Doping miejscowych stał na dobrym poziomie. Jak to bywa podczas takich meczy, nie mogło zabraknąć wzajemnych pozdrowień. Kibice Legii dość często zadzierali nosa, na co oczywiście my odpowiadaliśmy.
Legia wywiesiła następujące flagi: „Warriors”, „Żyleta”, „Centralny Wojskowy Klub Sportowy”, „Czaszka”, „Wielkie Księstwo Warszawskie”, „”Legia”, „Zagłębie Sosnowiec”, „Legia Warszawa”, „CWKS”, oraz „Duma i Sława”.

Do Warszawy udaliśmy się ostatecznie w dwóch grupach, a łączna nasza liczba wynosiła 1790 osób, w tym 107 GKS-u, 35 ROW-u oraz 10 Wisłoki – dzięki za wsparcie! Warto zaznaczyć, że wszystkie bilety zostały wyprzedane w ekspresowym tempie i na kilkanaście dni przed meczem pewne było, że do Warszawy wybierzemy się w bardzo dobrej liczbie. Część wycieczki podróżowała pociągiem, a reszta autokarami. Doping prowadziliśmy od pierwszej do ostatniej minuty, pomimo niekorzystnego rezultatu. Po meczu podziękowaliśmy piłkarzom za walkę, zaangażowanie i wyraziliśmy nasze wsparcie w kolejnych spotkaniach. W końcu tylko razem możemy coś osiągnąć w tym sezonie!
Po spotkaniu musieliśmy odczekać swoje, zanim ochrona łaskawie wypuściła nas z sektora gości. Rzadko zdarza się, żeby trwało to ponad 2 godziny. Ostatecznie w Zabrzu zameldowaliśmy się nad ranem. Pomimo niekorzystnego wyniku wyjazd możemy zaliczyć do udanych!
Tego dnia wywiesiliśmy następujące flagi: „Supporters”, „14.12.1948”, „Młoda Torca”, „ROW Rybnik”, „GKS Katowice”, „Górnik Zabrze”, „Lipiny”, „Górny Ślonsk”, „Konfederatka”, oraz transparenty „Jabko, Graba PDW” i „Sosnowieckie Śmiecie Bramki ku..R..m Sprzedajecie”.

Źródło: Roosevelta81.pl

Relacja Ultras GieKSa

Jako, że po meczu z brudasami dostaliśmy półroczny zakaz wyjazdowy mamy doskonałą okazje by wspierać nasze zgody. Wreszcie, bo ostatnimi czasy ciężko było trafić z terminami, tak by nie pokrywały się nasze mecze. Z przekąsem można napisać, że mieliśmy szczęście, bo pierwszy wolny termin wypadł nam na wyjazd Górnika do Warszawy na Legie, która zawsze budzi duże zainteresowanie i emocje. Podobnie było z nami i o 11 na Pl. Andrzeja zebrało się 107 GieKSiarzy, chętnych wspomagania Górnika. Dzięki wcześniejszemu dogadaniu Górnicy rezerwują nam ostatni wagon w składzie, gdzie początkowo zajmujemy miejsce, jednak szybko rozchodzimy się po cugu, w którym trwa tradycyjne umacnianie zgody. Droga mija szybko i w stolicy meldujemy się z kilkugodzinnym wyprzedzeniem, jak się później okazało słusznym. Z dworca na stadion udajemy się podstawionymi busami i po szybkim przetransportowaniu meldujemy się pod stadionem. Wejście cholernie długie, w wielkim ścisku i ochroną przypierdalającą się do każdej pierdoły (osoby z szalikami LTSK musiały je zostawić w depozycie!), jednak w momencie rozpoczęcia meczu chyba w komplecie byliśmy już na sektorze.
Mecz rozpoczyna się od kartoniady Legii z motywem FANATYZM i transa „Odbijający się szerokim echem”, całość uzupełniała pirotechnika na górze trybuny. Natomiast na sektorze Zabrzan pojawia się transparent odnośnie pewnych ku*ewskich zachowań o treści SOSNOWIECKIE ŚMIECIE BRAMKI KU*WOM SPRZEDAJECIE! Górnicy od początku lecą z głośnym dopingiem, który stał tego dnia na dobrym poziomie, jednak rywalizacja z pełnym stadionem przeciwników nie należała do najłatwiejszych. Na boisku trwała wyrównana walka z sytuacjami z obu stron, najlepszymi sytuacjami były nieuznane bramki dla jednych i drugich. Legioniści pod koniec pierwszej połowy prezentują drugą oprawę, na którą składały się świece dymne (dół trybuny) i ognie rzymskie (góra), całość połowicznie wyszła dobrze, gdyż mocny wiatr rozwiał cały dym z dołu, w efekcie czego spotkanie zostało przerwane na kilka minut. W przerwie z pobliskich sektorów napinają się jakieś dzbany co nie pozostaje obojętne i jeden śmiałek postanawia ich spacyfikować za pomocą węża strażackiego oblewając delikwentów wodą, dodając do tego straszną piździawice tego dnia nie zazdrościmy (ale też nie współczujemy ). Jak się później okazało ten incydent kosztował nas prawie 3 godziny stania na sektorze i niestety zakaz wyjazdowy dla Górnika na mecz z Wisłą. Druga połowa wyglądała podobnie jak pierwsza, dobry doping po obu stronach, jednak główną atrakcją była trzecia oprawa Nieznanych Sprawców. Na żylecie pojawiła się sporych rozmiarów sektorówka z motywem husarza i hasłem „DO KOŃCA!”, całość uzupełnił pirotechniczny show, który trwał prawie 10 minut i na drugie tyle przerwał mecz. Pomimo prywatnej niechęci trzeba oddać autorom prezentacji fakt, że dobrze wykonali swoją robotę. Po wznowieniu meczu niestety Górnik traci bramkę i taki wynik utrzymuję się do końca spotkania w wyniku czego Górnik zamienia się z Legią miejscami w tabeli i nie jest już liderem.
Po meczu trwa wspomniana wcześniej pokazówka psiarskich i dopiero po prawie 3 godzinach zostajemy wypuszczeni z sektora, na całe szczęście w kierunku Górnego Śląska udaliśmy się wszyscy razem. Powrót to dalsza integracja, a dla wariatów, którzy dzień wcześniej zaliczyli wyjazd do Liberca z Banikiem czas na wymarzony odpoczynek. Reasumując w niedzielny, listopadowy wieczór wspieramy Górnik w 107 osób z flagą GKS KATOWICE. Dziękujemy Górnikom za gościnę i już wypatrujemy kolejnego wspólnego wypadu! GieKSa&Górnik!

Giszowiec obecny w 5 głów.

Relacja Legii

Fani Górnika przyjechali do Warszawy pociągiem oraz autokarami, w 1790 osób, w tym GKS Katowice (107), ROW (35) i Wisłoka (10). W sektorze gości wywiesili 11 flag. W trakcie meczu prowadzili niezły doping, ale nie zaprezentowali żadnej oprawy. Pod tym względem o wiele lepiej było po stronie legionistów, którzy przygotowali trzy prezentacje. Pierwsza z nich to kartoniada „Fanatyzm”, gdzie litery zaprezentowane na górnej kondygnacji naszej trybuny miały lustrzane odbicie na dolnej. Uzupełnieniem choreografii był transparent „Odbijający się szerokim echem” oraz ognie wrocławskie odpalone na górze. W 30. minucie legioniści zrobili konkretny pokaz pirotechniczny (świece dymne w barwach, race, ognie wrocławskie, strobo oraz mnóstwo wyrzutni), po którym spotkanie zostało przerwane na 10 minut. W drugiej połowie mecz po jeszcze większym zadymieniu został przerwany na blisko kwadrans. Trzecia prezentacja Legii składała się z malowanej sektorówki przedstawiającej husarza i hasło „Do końca!” oraz niesamowitych ilości piro – setek rac, ogni wrocławskich i strobo. Zabrzanie w trakcie meczu szarpali bramę oddzielającą ich od sektorów Legii.

Źródło: legioniści.com

Relacja Legionisty

Już dawno mecz Legii z Górnikiem nie wzbudzał takiego zainteresowania jak w niedzielny, listopadowy wieczór. Wiadomo już, że spotkanie – bez względu na konsekwencje – na długo zapisze się w historii ruchu u(L)tras. Nieznani Sprawcy kolejny raz udowodnili wszystkim, że nie mają sobie równych w Polsce, a i w Europie niewiele ekip może pokusić się o tak efektowne prezentacje.
Od początku sprzedaży biletów spotkanie cieszyło się sporym zainteresowaniem. Zabrzanie w dwa dni wyprzedali przyznaną im pulę wejściówek. Legioniści też odpowiednio wcześniej wykupili wszystkie bilety i tym bardziej dziwi oficjalna frekwencja podana w trakcie spotkania. Na trybunach stawiło się 25 tysięcy widzów, czyli – odliczając puste bufory – ok. 5 tysięcy osób mniej niż wynosi pojemność obiektu. Przed meczem legioniści przeprowadzili kolejną zbiórkę dla psów ze schronisk, zbierali także fundusze na zakup karetki dla Centrum Zdrowia Dziecka, a przy wejściu na stadion – na kolejne oprawy.

Zabrzanie bez oprawy
Zgodnie z apelem Nieznanych Sprawców tego dnia fanatycy przychodzili na stadion odpowiednio wcześniej. W sektorze gości szybko stawiła się grupa zabrzan, która miała trochę problemów organizacyjnych. Początkowo fani KSG mieli podróżować pociągiem specjalnym, później przyszły problemy z PKP, aż w końcu część górników przyjechała pociągiem, część zaś autokarami. W sektorze goście wywiesili 11 flag, w tym płótno GKS-u Katowice. W pierwszej połowie przez pewien czas wisiał także transparent „Sosnowieckie śmiecie, bramki kuR…om sprzedajecie”. Później jeszcze wywiesili płótno „Jabko, Graba PDW”. Goście prowadzili doping przez całe spotkanie, raz nawet cieszyli się ze strzelonej bramki, ale kilkadziesiąt sekund później zrzedły im miny, gdy po analizie VAR arbiter gola anulował. Największą niespodzianką był fakt, że górnicy, którzy konkretnie wypełnili sektor gości nie zaprezentowali żadnej oprawy i nie odpalili żadnego piro. W drugiej połowie pobawili się przez chwilę gaśnicą, po czym potraktowani zostali przez ochronę gazem.

Je…ć Górnik jak za dawnych lat!
„Staruch”, który po paru meczach przerwy znów pojawił się na gnieździe, przed rozpoczęciem spotkania robił wszystko, by odpowiednio zmobilizować każdego z nas do maksymalnego wysiłku. Chyba się udało, bo pod względem dopingu było piekielnie. Na tyle, że dobrze dysponowani wokalnie goście, nie byli w stanie przebić się przez nasz śpiew ani razu. Nie licząc oczywiście przedmeczowej wymiany uprzejmości, której oczywiście nie mogło zabraknąć. „Hej k…y, śmiecie, wszyscy w kopalni zginiecie” – skandowali legioniści. Kiedy przyjezdni próbowali jakichś niezrozumiałych odpowiedzi, usłyszeli z kolei „Hej k…y, śmiecie, czy wy po polsku umiecie?”. Najczęściej jednak śpiewaną pieśnią była ta, przy której bawiliśmy się już przy okazji ostatniego wyjazdu do Zabrza – „Je…ć Górnik jak za dawnych lat, jak za dawnych lat, jak za dawnych lat”.

Fanatyzm odbijający się szerokim echem
Pierwsza choreografia została zaprezentowana na wyjście piłkarzy. Podczas wykonania „Mistrzem Polski jest Legia”, na Żylecie zaprezentowana została kartoniada „Fanatyzm”, przy czym litery zaprezentowane na górnej kondygnacji naszej trybuny, miały lustrzane odbicie na dolnej. Do czego odnosił się m.in. wywieszony poniżej transparent „Odbijający się szerokim echem”. Klasa, szczególnie kapitalnie widoczne z górnych rzędów trybuny południowej! Całość dopełniły odpalone na górze ognie wrocławskie.

Przedwczesna radość zabrzan
Po kwadransie gry piłkarze gości umieścili piłkę w bramce Legii. Radość przyjezdnych była olbrzymia, ale na szczęście dość krótka. Po mniej więcej minucie arbiter na podstawie analizy VAR bramki nie uznał, co oczywiście spowodowało nie mniejszą radość z naszej strony oraz okrzyki „Taki ch…, taki ch…” w stronę przyjezdnych. Po kolejnym kwadransie nastąpiła zupełnie nieplanowana przerwa w grze.

Wystrzałowy pokaz pirotechniczny
Zaczęło się od czerwonych, białych i zielonych świec dymnych odpalonych na dole Żylety. Po odliczaniu od 10 do 1, na górze odpalone zostały race, ognie wrocławskie, stroboskopy, a niesamowity efekt dawały odpalone w pierwszym rzędzie – konkretne wyrzutnie, wielokrotnie mocniejsze niż używane przed laty ognie rzymskie. Efekt był niesamowity, a palone przez kilka minut piro sprawiło, że spotkanie zostało przerwane na około 10 minut.

Do końca!
Pierwsza połowa przedłużyła się dość znacznie, ale jak się później okazało, nie była to najdłuższa przerwa w meczu tego wieczora. Kolejna prezentacja legionistów miała bowiem miejsce około 65. minuty meczu. Najpierw z góry Żylety zjechała przykrywająca niemal całą trybunę malowana sektorówka przedstawiająca mknącego husarza na koniu i hasło „Do końca!”. Wykonanie – mistrzostwo świata. To był jednak dopiero początek trzeciej tego dnia prezentacji. Po chwili na górze odpalone zostały stroboskopy i ognie wrocławskie. Kiedy flaga zaczęła odkrywać trybunę najbardziej zagorzałych fanatyków z Łazienkowskiej, odpalone zostały setki rac i kolejna porcja strobo. Właściwie przez kolejnych kilka minut race odpalane były raz za razem – z taką intensywnością piro na naszym nowym stadionie nie mieliśmy do czynienia jeszcze nigdy.

Najdłuższy pokaz pirotechniczny
Przerwa w meczu wydłużyła się dość znacznie – do dobrych kilkunastu minut, pomimo że były momenty, że widoczność była wystarczająca, by wznowić spotkanie. Spikerzy ostrzegali tymczasem, że mecz może zostać zweryfikowany jako walkower na korzyść Górnika, ale chyba mało kto wierzył w taki właśnie scenariusz. Piro palone było dalej, a zawodnicy w końcu wrócili na boisko. Po wznowieniu gry odpalonych zostało jeszcze dosłownie kilka rac i na tym zakończył się najdłuższy w historii legijnego ruchu ultras pokaz pirotechniczny.

W czwartej tego dnia części spotkania nasi piłkarze walczyli na całego – zgodnie z hasłem oprawy do końca! Ambitna postawa została nagrodzona bramką strzeloną kilka minut przed końcem. Ależ to była radość na trybunach! Chwilę później dopiero fani zaczęli zastanawiać się, ile czasu pozostało do końca meczu, bowiem telebimy już od dawna wskazywały 90. minutę, bo w trakcie przerwy czas nie został bowiem zatrzymany.
W ostatnich minutach, choć piro na trybunach już nie płonęło, był prawdziwy ogień! W końcu doping na jaki nas stać. Do tego taki, do którego przyłączały się wszystkie trybuny. Dość powiedzieć, że udało się nawet poderwać kibiców z trybuny zachodniej. Po końcowym gwizdku śpiewaliśmy jeszcze dobrych kilka minut, dziękując piłkarzom za wygraną oklaskami. Zabrzanie w stronę swoich graczy skandowali „Górnicy dzięki za walkę” i „byliście lepsi”. My zaś mogliśmy zaśpiewać „W Warszawie mamy lidera!”.
Jedno jest pewne – w niedzielę przy Łazienkowskiej byliśmy świadkami niezapomnianego widowiska. Fanatyzmu, który z pewnością odbije się szerokim echem nie tylko w kraju, ale i na świecie. Oby tylko Komisja Ligi dostrzegła piękno pracy legijnych ultrasów

P.S. Na Żylecie wywieszone zostały transparenty „Zbylu, trzymaj się! PDW”, „Wojtek, Nari – Olimpia PDW” oraz „Fabi, jesteśmy z Tobą! NS”.

Źródło: stadioniowioprawcy.net

FILM: 19.11.2017 Legia Warszawa – Górnik Zabrze

FILM: 19.11.2017 Legia Warszawa – Górnik Zabrze (2)

FILM: 19.11.2017 Legia Warszawa – Górnik Zabrze (3)