Legia Warszawa 2-1 GKS Katowice

23.11.1996

Prawdziwy piłkarski bój na boisku oglądało 8000 widzów. W tej grupie było 90 fanów z Katowic. Wyjazd bez historii.

Źródło: Monografia GieKSy Tom III; zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 0, 1997 (Katowice) i zin BANDITEN nr 1, 1996 (Świętochłowice)

Relacja GieKSy

Ostatni wyjazd w tej rundzie, o godzinie 3 rano zebraliśmy się na dworcu w 90 osób. Od razu nie miła sprawa, psiarnia nie chce wpuścić nas bez biletów do cugu. Więc jedziemy tramwajem na Zawodzie i stamtąd osobowym do Częstochowy, tam szaleje Hans.
W Częstochowie jesteśmy o 6 rano, psiarnia z Częstochowy nie pozwala nam jechać dalej, dochodzi do małego starcia, jednak wjeżdżają posiłki i trzeba się wycofać, przez nich uciekają nam dwa pociągi, na dodatek przyjeżdża psiarnia z Katowic i oni będą nam towarzyszyć w dalszej podróży, fatalna sprawa. W Łodzi (…) popołudnie, tu były problemy z wyciągnięciem nieprzeciętnie najebanego Hansa z cugu. Pały wdupiły się w szok gdy dowiedzieli się że jesteśmy kibolami GieKSy z Katowic i jedziemy na mecz do stolicy, oni myśleli że jesteśmy z Tychów gdzie w Łodzi tyszanie grali z ŁKS-em. Nie wiedzieli co mają zrobić, czy zostać tu i czekać na tyszan, czy jechać do Warszawy. Ostatecznie pojechali z nami. W Warszawie jesteśmy po drugiej, w drodze na stadion i na stadionie spokój. Tego dnia też w Warszawie grali chorzowscy na Polonii (podobno jechało ich 60 osób, ale w Sosnowcu gliniarze ich pokasowali). Ten mecz przegrał 2:1, prowadząc w pierwszej połowie po golu Adamusa. Jednak jak wiele zależy od sędziego pokazał w drugiej połowie arbiter (Pasek). W drugiej połowie mało kto już dopingował (tak nie może być), tylko trójka z Witosa Aro, Siwy i Stuła wypruwali z siebie gardła. W Katowicach byliśmy ok. 22:30, był to ostatni wyjazd rundy jesiennej, bardzo nudny.

Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 0, 1997 (Katowice)

Do stolicy zawitało 80 fanatyków katowickiego GKS-u.

Źródło: zin POLISH HOOL’S 1997 nr 0

Relacja Legionisty

Gości z Katowic 120 osób.

Arek – Legia Warszawa

Źródło: zin ARCYŁOTRY 1997 nr 4