ŁKS Łódź 1-1 GKS Katowice

08.03.1997

Relacja GieKSy

Z Katowic wyjeżdżamy o 6:30 w blisko 100 osobowej ekipie bez gliniarzy. Pierwszą przesiadkę mieliśmy w Częstochowie, totalna kira jako że do odjazdu następnego cugu było prawie dwie godziny. W końcu wsiadamy do pociągu, z naprzeciwka przyjeżdża cug z fanami Legii (tego dnia grali z Rakowem), dochodzi do dymu po czym mendacja wpada do naszego pociągu z pianą w gębie leją każdego używając przy tym gazu (warto zauważyć że Legia w tym czasie przypatruje się temu z obojętnością). Następnie decydujemy się wysiąść w Koluszkach, jako że do meczu jest jeszcze sporo czasu. Podczas pobytu w Koluszkach w pobliskim parku kilkakrotnie gonimy Widzew, żydki nie podjęły walki poza ostatnim razem gdy podchodzą uzbrojeni w butelki i kamienie. W końcu ładujemy się do pociągu do Łodzi w którym jedzie kolejna grupa Gieksy razem z katowickimi mendami. Pod stadionem meldujemy się prawie dwie godziny przed meczem. Część ekipy nie ma kasy na bilety. ŁKS nie planuje żadnej akcji. W sumie na meczu jest nas wszystkich 134 osoby. Przez cały mecz bawimy się, w końcówce odpalamy cztery kolorowe świece co wkurwiło pojebaną łódzką policję. Cholernie przejebany powrót, do Katowic z powodu braku połączeń. W swym ukochanym mieście jesteśmy dopiero coś o 5-tej rano. Sumując, nawet niezły wyjazd.

Źródło: zin SZALEŃCY Z BUKOWEJ nr 1

Relacja GKS-u

Do Łodzi wybrało się 121 fanów GieKSy. Walki z psiarnią w Częstochowie, a następnie z Żydzewiakami w Koluszkach. Przez godzinę obustronnie się tłuczemy. Żydki za każdym razem się wycofują i co chwilę ponawiają atak. Straty nasze to 1 szal Polski, plecak, pasek. My kroimy 3 sztuki Żydowskich szali. Poza tym tracimy wcześniej szal Gieksy w Częstochowie na rzecz cichociemnego z Rakowa.

Relacja ŁKS-u

Gości z Katowic przybyło ok. 80-90 głów. Mieli 3 flagi które zresztą tym razem na siatce nie powiesili. Wojna z czarnuchami z ochrony. Którzy grozili że wejdą na sektor. Niechby tylko spróbowali.

Źródło: zin GLADIATOR nr 1

Relacja GieKSy

Na stadionie łódzkiego K.S. pojawiliśmy się w sile 140 szali. Biorąc pod uwagę, że na mecz z ŁKS-em w Katowicach, z Łodzi przypłynęło ok. 100 cymbałów + ok. 150 tyskich pojebańców, to jest to trochę mało. Chociaż z „żydkami” nienawidzimy się serdecznie, to jednak skończyło się na „wojnie na piosenki”. Szkoda, ze straciliśmy dwa punkty, bo mogliśmy ten mecz wygrać, tym bardziej, że w ’86 minucie „Wojciech” trafił w poprzeczkę. Ale – „mówi się trudno i kocha (GieKSę) dalej.

Źródło: zin GIEKSIARZ nr 1