ŁKS Łódź 1-2 GKS Katowice

28.03.2010, niedziela 18:05 – widzów 6000

Hitowy wyjazd rundy. Wybieramy się do Łodzi w 717 osób (w tym delegacje Górnika 85, Banika 24 i JKS-u 11). Wywieszamy po jednej fladze każdej z ekip znajdującej się na sektorze, a także wyjazdówkę Hołdunowa. Przez dużą część meczu dopingujemy bardzo dobrze. Po pierwszej bramce dla GieKSy spontanicznie odpalamy kilka rac, później kilkanaście do oprawy „Dopinguj ile sił”, a na koniec tworzymy jeszcze chaos pirotechniczny z rac i stroboskopów. Po bramce na 2-1 dla nas istny szał, piłkarze wskakują na płot sektora, by cieszyć się z gola razem z nami. Po meczu jeszcze chwila zabawy z piłkarzami i bardzo szybko udajemy się w stronę Katowic.

Berki

Źródło: zin SK1964 nr 24 (Katowice) sierpień 2010

Relacja GieKSy

Na ten mecz wszyscy GieKSiarze szykowali się już od dłuższego czasu, pierwsze „podgrzewanie atmosfery” pojawiło się na meczu ze Stalą Stalowa Wola. Mobilizacja na dzielnicach i FC była spora, bilety schodziły jak ciepłe bułeczki. Wreszcie nadszedł upragniony dzień i w niedzielę palmową ruszyliśmy „specjalem” do Łodzi. Mimo, że w cugu było dość tłoczno to nikt nie narzekał, większość się świetnie bawiła, tocząc rozmowy na wszelkie tematy i ciesząc się, że może uczestniczyć w kolejnym wyjeździe wraz ze swoimi kumplami. Gdy cug powoli „wtaczał” się na docelową stację w przedziałach zrobiło się żółto, każdy GieKSiarz nakładał na kurtkę swoją żółtą koszulkę. Na stacji czekało pełno psiarni, którzy obstawili chyba każdą możliwą drogę, ścieżkę i dróżkę. Wystarczyło jednak przejść kilkadziesiąt metrów i już byliśmy pod stadionem, teraz wystarczyło uzbroić się w cierpliwość by wejść na sektor.

Przy wejściu całą ochroną dyrygowała kobieta (po kilku minutach obserwacji, można było dostrzec, że dominowanie ma we krwi, hehe). Samo trzepanie szło bardzo szybko i mogliśmy zameldować się na sektorze. Tylko raz na wejściu doszło do małego spięcia, gdy jeden z mundurowych dojebał się do sektorówki.  W klatce zostały rozwieszone flagi GKS Katowice, wyjazdówka Hołdunowa, i po jednej fladze Banika, Górnika i JKS-u. Na obiekcie ŁKS-u zjawiło się około 5 tysięcy kibiców (byli wspomagani przez GKS Tychy – 80 osób). W młynie większość była ubrana w białe koszulki, a nagłośnienie mieli słyszalne na całym stadionie. My od początku „ruszyliśmy” z dopingiem, jednak nasza liczba (717 osób) nie przełożyła się  na jakość. Przy pierwszej bramce można było poczuć nasz potencjał, gdy wszyscy zaczęli się bawić na sektorze i nie podłamała nas nawet wyrównująca bramka. Bardzo ciekawym rozwiązaniem miejscowych, było ustawienie toi-toi, gdy kogoś naszła potrzeba to musiał wyjść… z sektora.
Ponowne wejście na sektor wiązało się z ponowną kontrolą ochrony… co miasto to obyczaj. Drugim humorystycznym aspektem były fotki robione przez jednego mundurowego na tle naszego sektora. Gdybyście tylko mogli zobaczyć tego pajaca jakie pozy przybierał, napinał swoje dziecięce mięśnie i próbował pokazać jaki z niego Rambo. Ciekawe czy te fotki dał sobie na n-k (nasza-klasa)?
W drugiej części gry pokazaliśmy się z jeszcze lepszej strony, oprócz lepszego dopingu, została zaprezentowana spora sektorówka z typem, który trzyma szczekaczkę i napisem: „Dopinguj ile sił”. Takie logo widnieje na żółtych koszulkach, które cały czas można zakupić (zapisy prowadzone są na forum). Oprócz sektorówki odpalone zostały race, co dało jeszcze lepszy efekt! Do końca meczu prowadzimy dobry doping, a prawdziwa eksplozja jest przy drugiej bramce dla GieKSy! Piłkarze po zdobytej bramce podbiegają do płotu, a my szalejemy z radości Po meczu dziękujemy grajkom za cenne zwycięstwo, a oni nam za doping i w dobrych humorach wracamy do Katowic. Na tym meczu wspomagało nas 85 osób z Górnika, 24 z Banika i 11 JKS-u. Za wsparcie wielkie dzięki!

Źródło: zin SK1964 nr 19 (Katowice) kwiecień 2010

Na tym wyjeździe 24 osoby z Giszowca.

Relacja eŁKSy

Kibicowsko było to jedno z ciekawszych spotkań na wiosnę. Niestety, zawiodła frekwencja, dobrze pokazali się za to przyjezdni. GieKSiarze pojawili się w liczbie 717 głów, w tym Górnik, Banik i JKS. Prowadzili dobry doping i nieźle się bawili. Zaprezentowali sektorówkę i odpalili kilkakrotnie piro pod różnymi postaciami. U nas doping bez większej rewelacji, ale też i bez wstydu, bez żadnej oprawy. Na meczu gościmy 80 fanów GKS-u Tychy.

Relacja GieKSy

W niedzielę 28 marca przyszło zmierzyć się GieKSie z Łódzkim Klubem Sportowym. Od dawna było wiadomo, że nie będzie to dla nas pierwszy lepszy wyjazd, w związku z czym szybko rozpoczęliśmy przygotowania. Zapisy poszły całkiem nieźle, co spowodowało, że na zbiórce pojawiliśmy się w 717 osób (w tym 85 Górnik, 24 Banik, 11 JKS). Szybko załadowaliśmy się do podstawionego specjala i już na dwie godziny przed meczem pojawiliśmy się na Kaliskiej. Później szybkie i prawie bezproblemowe wejście na sektor. Jedynie ochroniarz sapał coś o naszą sektorówkę, jednak szybko sytuacja opanowana. Po wejściu na sektor całej grupy wieszamy flagi GKS Katowice i wyjazdową Hołdunowa, flagę Banika – Chachari, Górnika – Torcida Crew i JKS-u. Doping zaczynamy już 10 minut przed meczem. W pierwszej połowie do czasu strzelenia gola idzie nam średnio, po golu odpalamy 4 race i bawimy się całkiem dobrze. W drugiej połowie nasz doping zaczął wyglądać coraz lepiej, a od bramki na 2-1 i fantastycznej radości razem z piłkarzami, którzy wspięli się na płot sektora, śpiewy były już bardzo konkretne. Około 70 minuty spotkania prezentujemy sektorówkę z motywem z naszej nowej koszulki „Dopinguj ile sił” i odpalamy nad nią 12 rac. Pod koniec meczu jeszcze raz nasz sektor rozświetlają race i stroboskopy. Po meczu śpiewamy i przybijamy piątki z piłkarzami, mimo braku kasy atmosfera w zespole i na linii piłkarze-kibice jest w naszym klubie znakomita. Podróż spokojna i bardzo szybka, bo około północy meldujemy się już w Katowicach. Dzięki zgodowiczom i układowiczowi za wsparcie i do zobaczenia na kolejnych wyjazdach!

Źródło: TMK