ŁKS Łódź 1-4 Górnik Zabrze

21.05.2010, piątek

Relacja kibica GieKSy

Na wyjazd z Górnikiem do Łodzi byłem „napalony” już jakiś czas. Terminarz, czas wolny i kasa pozwoliła mi weprzeć naszą zgodę podczas ważnego meczu z ŁKS-em. Zabrze przywitało mnie deszczem, na szczęście procedury zbiórkowe zostały uproszczone do minimum:) Podjechały autobusy – szybko się zapakowaliśmy i w drogę! Jechałem z zaprzyjaźnionym Żabolem, ale równocześnie rozglądałem się, czy jedzie ktoś jeszcze z GieKSy. Po kilku minutach obserwacji dojrzałem A, który też postanowił jechać. Droga upłynęła całkiem miło, bo oprócz rozmów kibicowskich, przyśpiewek o Górniku, było też sporo śpiewów o GieKSie:) Wystarczyło, że do szczekaczki dorwał się A i poczułem się jakbym jechał na wyjazd GKS-u:) Smutne twarze pojawiały się tylko gdy mijaliśmy zalane domy, gospodarstwa domowe… Dojechaliśmy pod stadion i bez żadnych przeszkód weszliśmy. Sektor został bardzo dobrze oflagowany (7 flag) i od początku ruszył konkretny doping! Młynowi nie dali odetchnąć nikomu – naprawdę ciekawy widok, gdy każdy nawzajem się mobilizował! Dopiero w przerwie wygłodniałe osoby mogły się udać po wuszta i picie. Gdy sędzia rozpoczął drugą połowę – doping ponownie ruszył mocnym tempem, które utrzymało się do końca meczu. Na sektorze pojawiły się też flagi na kijach (14), które wraz z głośnym dopingiem dały dobry efekt. ŁKS z jedna oprawą – sektorówka popularnego programu muzycznego winampa, a potem jeszcze flagi na kijach – mogło się podobać. Spodziewałem się, że będzie znacznie więcej kibiców gospodarzy. Piłkarze Górnika wygrywają zasłużenie i po meczu długo dziękują kibicom za doping! Upragniony awans jest coraz bliżej, naturalnie też się cieszyłem, ale też pojawiła się mała łza…. kiedy GKS Katowice będzie grało o awans? Kiedy ja poczuję taką radość jak mój kumpel Żabol… Droga powrotna spokojna.

Źródło: zin SK1964 nr 21 (Katowice) maj 2010

FILM: 21.05.2010 ŁKS Łódź – Górnik Zabrze