ŁKS Łódź 3-2 GKS Katowice

08.05.1999

Relacja GieKSy

Na mecz ten do łodzi wybrało się 120 fanów z Katowic w tym 9 z Banika. Droga do łodzi i z powrotem obyła się bez większych przygód. Na samym stadionie 11 tysięcy żydków. ŁKS wywiesił flagę którą nam zerwał w 95r. Na meczu był krótki dym z psami, którym nie spodobał się dywanik z szalików skrojonych przez Tychy. Prym w tym dymie wiedli Tyszanie, lecz nie trwał on długo z uwagi na zdecydowaną interwencje psiarni. To co zrobił Adam to jeszcze przejdzie, ale interwencja Luncika rozjebała nas totalnie, facet jest chyba jakąś kaleką, bo aby wsadzić sobie piłkę (wychodzącą na aut) do własnej bramki to trzeba mieć jakieś nad zdolności.

Źródło: zin ULTRAS nr 5 (Katowice)

Do Łodzi udaje się 130 fanatyków z Katowic. W pociągu dym z Tychami, jeden z GKS-u dostaje siekierą i ma odcięty kawałek ręki.

Źródło: magazyn ULTRA

Relacja GieKSiarza

Nas 120 głów. Rano jedna z grup ma starcie z Tyskimi. Nie pomogły im nawet siekiery. Na stadionie Tyscy i ŁKS rzucają dwukrotnie w ochronę i psy kamieniami. Powodem było to, że psom nie podobał się dywan Tyskich. Za drugim razem mecz przerwany. Powrót spokojny.

Gesiu

Źródło: zin HOOLIGANS 2000 nr 2 (Legnica)

Relacja GieKSy

Nas 120 + 9 Banik. Rano część ekipy od nas ma starcie z GKS-em Tychy. Mimo tasaków i innych sprzętów tyscy muszą się wycofać. Na stadionie ŁKS i GKS Tychy rzucają kamieniami w ochronę i psiarnię.

Źródło: zin DIABLOS 1999 nr 2 (Ruda Śląska)

Relacja GKS Tychy

Do Łodzi udajemy się podzieleni na 2 grupy – samochodową i pociągową, która w sile 12 osób ma starcie z ok. 60 osobową grupą Gieksy i Banika. Początkowo ich gonimy krojąc szal, wchodzimy do pociągu i robią nam kamionkę (nie wchodzą nawet do pociągu). Ta grupa na mecz nie dojeżdża. Na meczu jest nas 25 osób, wywieszamy 3 flagi i dywan z 44 szali Gieksy, Ruchu i Górnika. Napotykamy przy tym opór psiarni i ochrony. W wyniku zadymy wraz z ŁKS-em wyganiamy służby porządkowe z sektora na bieżnię. Pod koniec meczu dochodzi do kolejnej zadymy gdy sędzia dyktuje karnego dla Gieksy. Kolejny raz wywieszamy dywan z szali i zaczyna się „zabawa” z dużą ilością psów. Sędzia przerywa mecz na kilka minut, psy opanowują sytuację. Przed meczem gonimy kilku Widzewiaków.

Świetlik

Źródło: zin DIABLOS 1999 nr 2 (Ruda Śląska)

Opis kibica GKS-u Tychy:

„Do Łodzi udajemy się podzieleni na dwie grupy – samochodowa oraz pociągowa. Ta druga w sile 12 osób napotkała się na kilka razy liczniejszą grupę kibiców GKS-u oraz Banika. Początkowo gonili Katowiczan krojąc im 1 szal. Jeden z Gieksy dostaje toporkiem. Tyszanie wchodzą do pociągu, po czym Katowice robią im konkretną kamionkę. Grupa tych Tyszan pomimo wielu starań nie dojeżdża na mecz. a meczu jest nas około 25. Wywieszamy dywan z 44 szali GKS-u Katowice, Ruchu i Górnika. Tu napotykamy na czynny opór policji. Udaje nam się awantura, po której wyganiamy wraz z ŁKS-em w/w służby porządkowe na bieżnię. Nie jest to koniec awantur. Do drugiej równie udanej zadymy dochodzi w momencie, gdy sędzia dyktuje karnego dla GKS-u. Po raz kolejny wywieszamy dywan i rozpoczyna się 10 minutowa zabawa z dużą ilością psów. Sędzia przerywa mecz. Po 10 minutach psy opanowały sytuację. Trzeba jeszcze odnotować, że przed meczem gonimy wraz z ŁKS-em Widzewiaków. Zarówno przed jak i po meczu wspólnie bawimy się przez wiele godzin. Po meczu „chuligani” GKS-u śpiewali jakże mądrą i słynną piosenkę, czyli „chuligani zawsze razem”, lecz z ich ust było to raczej śmieszne. Trzeba tutaj również zwrócić uwagę na „honorową postawę” katowickich „hool’s”. Potrafią bowiem oni w 50 osób ustawić się na 2-3 osoby z Tychów i w tej grupie kroić ubrania… To jest prawdziwe chuligaństwo.”

Świetlik

Źródło: zin HOOLIGANS 2000 nr 2 (Legnica) i zin BAD BOYS 1999 nr 5 (Katowice)

Relacja kibica GKS-u Bełchatów

Na ten mecz wybrałem się z kumplami w roli obserwatora. Do Łodzi przyjechało 120 kibiców katowickiego GKS-u (w tym 9 z Banika). Mieli 3 flagi GieKSy i 3 Banika. Jak na ostatnią drużynę w tabeli prezentowali się wg. mnie bardzo dobrze. Na to spotkanie przybyła ze Śląska także delegacja ziomków ŁKS-u, czyli GKS-u Tychy. Jak słyszałem już na dworcu w Katowicach doszło do małego starcia pomiędzy kibolami obu GKS-ów, z którego zwycięsko wyszli katowiczanie. Na stadionie kibice tyscy usiedli pod zegarem i rozwiesili na płocie dywan z około 40 szali różnych śląskich klubów (GKS K., Ruch, Górnik). Od tego zaczęła się cała awantura, gdyż ochrona na ŁKS-ie jest mocno pojebana i zapragnęła zdjąć ten dywan. Doszło do pierwszego starcia, w którym kibice łódzcy i tyscy najebali ochronie i obronili dywan (który został jednak podarty). Później przez większość meczu dywan leżał na sektorze. Sygnałem do dalszych awantur było podyktowanie w II połowie meczu rzutu karnego przeciwko drużynie ŁKS-u. Wtedy momentalnie dywan znów wylądował na płocie. W kierunku sektora pod zegarem ruszyła przez murawę ochrona i psiarnia, a z Galery w tym samym kierunku wybiegli hool’s ŁKS-u. Następne kilka minut to kruszenie betonu przez kiboli i ostre napierdalanie tą amunicją w zgromadzone na murawie „siły bezpieczeństwa”. Wyglądało to bardzo efektownie, w akcji tej uczestniczyło ponad 120 osób, a mecz cały czas był przerwany. Najaktywniejsi kibice przy użyciu pasów udaremniali psom otwarcie bramki i wejście na sektor. Ostatecznie jednak bramka została otwarta i psiarnia wjechała w kiboli, którzy tym razem nie stawili większego oporu i ratowali się ucieczką z powrotem na Galerę. W czasie całego zajścia mocno ucierpiało kilku psów, którzy oberwali „betonem”. Potem z tego co wiem był już spokój. Był to zajebisty mecz. Po tych wydarzeniach na stadionie ŁKS-u zostały zamknięte sektory pod zegarem i dla kibiców przyjezdnych.

Piotrek

Źródło: zin POLISH ULTRAS – PRIDE OF POLAND 1999 nr 2 (Bełchatów)

Sprostowanie fana GKS-u Tychy co do dymu na dworcu w Katowicach

…nas było tylko 12 młodej ekipy, GieKSy około 60. To my jako pierwsi ich zaatakowaliśmy, przeganiamy ich i kroimy 1 szal. Później musimy się wycofać do pociągu. Ci robią nam konkretną kamionkę i próbują się dostać do pociągu. My go skutecznie bronimy, raniąc przy tym fanów z Katowic, którzy wrzucali rozmaite przedmioty do pociągu. Przedmioty te zostały odrzucone w przeciwników. I na pewno jeden z Katowic dostał tasakiem czy siekierą, a inny dostał kosą. Ta grupa nie dojeżdża na mecz.

Źródło: zin POLISH ULTRAS – PRIDE OF POLAND 2000 nr 3 (Bełchatów)