ŁKS Łomża 1-2 GKS Katowice

04.08.2007, sobota 17:00 – widzów 3000

W sobotę wczesnym rankiem wyruszamy czterema autokarami z Katowic. Niestety kierowcy zgłosili nasz wyjazd mundurowym i przez to już na zbiórce pojawiło się kilka radiowozów. Miało to swoje konsekwencje na jednej ze stacji, kiedy to po dość dużej promocji musieliśmy zrobić sobie 2 godzinną przerwę w wyjeździe. Ostatecznie udało się wynegocjować, że oddamy 600zł i będzie po sprawie. Tak więc szybka zrzutka i jedziemy dalej. Dalsza droga mija już spokojnie i w miarę szybko aż do samej Łomży. Tuż przed naszym miejscem docelowym zostajemy zatrzymani przez wiadome służby i zostaje nam oznajmione, że od teraz co 15 minut będzie puszczany na stadion jeden autokar. Początkowo nie chcemy na to przystać. Wychodzimy wszyscy z autokarów i idziemy w kierunku miasta. Dowiadując się jednak od miejscowych ile jest kilometrów do stadionu (15) i widząc nadciągające coraz to większe zastępy „milicji” odpuszczamy. To spowodowało jednak że na mecz wchodzimy przez prawie całą pierwszą połowę. Ostatecznie w klatce meldują się 243 osoby (8 fanów dojechało autami). W większości mamy ubrane żółte koszulki, a na płocie wieszamy dwie nasze najnowsze fany „Persona Non Grata” i „GieKSa On Tour”. Doping z naszej strony był słaby (tylko po bramkach trochę lepszy), a oprawy nie było. Pojawiła się ona natomiast ze strony łomżan. Fani ŁKS-u prezentują 110 metrową sektorówkę – pasiaka z napisem „ULTRAS”. Do tego transparent na płot: „TEN KLUB, TE BARWY, TO DLA NAS CAŁE ŻYCIE”. Powrót mija nam spokojnie. W Katowicach jesteśmy z powrotem po 23 godzinach. Wyjazd, choć daleki, to jednak bardzo klimatyczny.

PS. mrugające gwiazdki…:)

Relacja GieKSiarza

Runda wiosenna poprzedniego sezonu była dla nas bardzo udana pod względem wyjazdów. Nasze liczby w porównaniu do poprzednich lat znacznie wzrosły. Dlatego już po zakończeniu poprzedniego sezonu od razu postanowiliśmy, że w następnym nasza liczba na żadnym z wyjazdów nie może spaść poniżej 200. Jednak po ogłoszeniu terminarzu na rundę jesienną zdaliśmy sobie natychmiast sprawę, że pan ten może nam pokrzyżować jedynie mecz z ŁKS-em Łomża. Na szczęście obawy te okazały się nie potrzebne. Ostatecznie zapisało się na ten wyjazd 235 osób, co należy uznać za dobry wynik, chociaż w pewnym momencie mieliśmy sporą nadzieję, że uda się wykorzysta wszystkie z 286 przyznanych nam biletów.
I tak w sobotę wczesnym rankiem wyruszamy czterema autokarami z Katowic. Niestety kierowcy zgłosili nasz wyjazd mundurowym i przez to już na zbiórce pojawiło się kilka radiowozów. Miało to swoje konsekwencje na jednej ze stacji, kiedy to po dość dużej promocji musieliśmy zrobić sobie 2 godzinną przerwę w jeździe. Ostatecznie udało się wynegocjować, że oddamy 600 zł i będzie po sprawie. Tak więc szybka zrzutka i jedziemy dalej. Dalsza droga mija już spokojnie i w miarę szybko aż do samej Łomży. Tuż przed naszym miejscem docelowym zostajemy jednak zatrzymani przez wiadome osoby i zostaje nam oznajmione, że od teraz, co 15 minut będzie puszczany na stadion jeden autokar. Początkowo nie chcemy na to przystać. Wychodzimy wszyscy z autokarów i idziemy w kierunku miasta. Dowiadując się jednak od miejscowych ile jest kilometrów do stadionu (15) i widząc nadciągające coraz to większe zastępy milicji – odpuszczamy. To spowodowało jednak, że na mecz wchodzimy przez prawie całą pierwszą połowę.
Ostatecznie w klatce meldują się 243 osoby (8 osób dojechało autami). W większości mamy ubrane żółte koszulki, co było dużym zaskoczeniem dla Nas samych, bo niestety organizatorzy po raz pierwszy od dłuższego czasu nie dopilnowali aby nikomu żółtej „chinki” nie brakło, zwyczajnie zapominając je zabrać z Katowic. Na szczęście nie zapomnieli o naszych fanach i na płocie mogły zawisnąć dwie nasze najnowsze „PNG” i „GOT”. I na tym opis meczu z naszej strony można by zakończyć, bo tez o czym tu  pisać. Doping z naszej strony jak zwykle był słaby (tylko po bramkach trochę lepszy), a oprawy nie było. Pojawiła się ona natomiast ze strony Łomżan i trzeba przyznać, że sektorówka, którą zaprezentowali robiła całkiem przyjemne wrażenie.
Z typowo sportowego akcentu, należy jeszcze odnotować zwycięstwo naszych kopaczy, co dla wielu było sporym zaskoczeniem. Tak, więc w bardzo dobrych humorach ruszamy w drogę powrotną. Już od samej Łomży mamy dość dużą eskortę, więc powrót mija nam dosyć „spokojnie”… Specjalnie użyłem cudzysłowu, bo choć nie byliśmy przez nikogo niepokojeni, to chyba nikt nie był by wstanie opisać tego, co działo się we wszystkich autokarach. Dlatego wspomnę tylko o jednej, ale za to najbardziej oddającej całą atmosferę sytuacji. Otóż na jednym z postoi nasza ekipa sportowa zwołała wszystkich, po czym odśpiewała swoją nową przyśpiewkę „Mrugające gwiazdki”. Efekt, jaki dał kontrast pomiędzy tekstem piosenki i sposobem wykonania, a osobami, które to wykonywały był piorunujący. A sytuacja ta pewnie na długo zapadnie nam w pamięci i zostanie symbolem tego wyjazdu.
W Katowicach jesteśmy z powrotem po 23 godzinach. Wyjazd chodź daleki i trzeba to powiedzieć szczerze na rywala mniej atrakcyjnego niż Śląsk, czy Arka to jednak bardzo klimatyczny. Oby więcej takich wyjazdów w naszym kibicowskim życiu. Cego Wam i sobie życzę!

Zwierzak

Źródło: zin SK1964 nr 6 (Katowice) sierpień 2007

FILM: 04.08.2007 ŁKS Łomża – GKS Katowice

FILM: 04.08.2007 ŁKS Łomża – GKS Katowice ZDJĘCIA