Luksemburg 2-3 Polska

09.06.1999, Luksemburg

Relacja Pogoni Szczecin

Ze Szczecina wyjeżdżamy busem w 8 osób ok. północy z wtorku na środę. Droga – normalna. Do państwa Luksemburg wjeżdżamy ok. godziny 14. Od razu kierujemy się do Esch, gdzie wynajmujemy camping. Zostawiamy graty i jedziemy do stolicy. Jesteśmy na miejscu kilka godzin przed meczem, więc szwendamy się po mieście. Na mieście kręci się trochę rodaków, lecz dopiero gdy podjeżdżamy pod stadion wszędzie jest biało-czerwono. Jest mnóstwo zgredów, piknikowców, bab, dzieci, bardzo dużo Polonusów. Łącznie Polaków na stadionie jakieś 500-800, z tym że nie wiem, ile z tego było z Polski. Z flag wynikało, że były delegacje z Oławy, Bielawy, Tychów, Gdańska, Jastrzębia, Bydgoszczy. Z kolesiem wieszamy biało-czerwoną flagę „Chojna”. „Młyn” miejscowych to 30-40 osób obok orkiestry dętej. Gdy po golach dla Luksemburga włączyła się reszta stadionu, to nawet fajnie im wychodził doping. Po meczu wracamy na camping, żeby popić. Ogólnie wszystko było bardzo drogie, na szczęście chłopaki wypromowali trochę wódki. Na drugi dzień jedziemy najpierw do Esch. Chłopaki trochę promują, a ja mam pecha i odwiedzam miejscowy komisariat. Gdy sprawa się wreszcie wyjaśnia, policjanci stwierdzili że nie mogą mnie tak samego zostawić i wożą radiowozem po miasteczku, abym odnalazł pojazd. Specjalnie kieruję ich w przeciwną stronę, więc poszukiwania nie przynoszą efektu. W końcu mnie wypuszczają, a ja od razu odnajduję resztę. Ruszamy ponownie do stolicy, gdzie łazimy trochę po mieście i chłopaki znowu ostro promują. Trzeba przyznać że byli bardzo skuteczni i co niektórym koszty wyjazdu pokrył z nawiązką przywieziony towar. Droga powrotna też normalna. Jedynie ok. 100 km przed granicą dostajemy mandat od szwabskiej policji. W Szczecinie jesteśmy ok. 13.

Miętus

Źródło: zin HOOLIGANS 2000 nr 2 (Legnica)

FILM: 09.06.1999 Luksemburg – Polska