Miedź Legnica 1-1 GKS Katowice

25.03.2016, piątek 18:00 – widzów 1944

Relacja GieKSiarza

Wyjazd w Wielki Piątek budził obawy co do naszej liczby, bo wiadomo dzień roboczy i Święta Wielkanocne. Jak się okazało nie potrzebnie. Na zbiórce psiarnia sypie mandatami, co było do przewidzenia z powodu poprawek w ustawie o imprezach masowych jakie są proponowane przez OZSK. Wąsy po prostu szukają powodów żeby ich nie wprowadzić. Z powodu awarii autokaru odjazd opóźnił się o 1,5h. To jest nasz 2 wyjazd w tej rundzie i kolejna awaria autokaru. Do Legnicy wyruszamy transportem kołowym. Z ciekawostek to na pewno to że jeden z busów przypominał „więźniarkę”. Na miejscu jesteśmy chwile przed meczem i meldujemy się w 337 głów (5 osób zostaje pod stadionem). Tego dnia wspierał nasz Banik w 43 fanów oraz Górnik w 12 głów – dzięki za wsparcie. Giszowiec zameldował się w 26 osób.

Kibice gospodarzy wywiesili 3 flagi: Tylko Miedź, Ultras i Stara Wiara. Wypełnili tylko jeden ze swoich sektorów w młynie i chyba dopingowali cały mecz. Chyba ponieważ w naszym sektorze nie byli w ogóle słyszalni. Jeśli chodzi o nas to wchodzimy na stadion całą pierwszą połowę. Tradycyjnie wszyscy jesteśmy ubrani w żółte koszulki i prowadzimy bardzo dobry doping. W drugiej połowie tak się rozkręcamy że mimo zimna i deszczu dopingujemy bez koszulek. Na płocie wieszamy takie płótna jak: Reprezentacyjna którą później zastąpiło UG, Mysłowice, Banicek, GKS Katowice i GieKSiarze.

Po meczu dziękujemy piłkarzom za walkę którą tym razem można było dostrzec i życzymy głośno „Wesołych Świąt…”

Relacja GieKSy

Wyjazd do Legnicy wypadł w niefortunnym terminie – w Wielki Piątek większość osób jest już myślami przy świętach. Oczywiście była to świetna okazja do wykręcenia się od domowych obowiązków (np. porządków), ale nie możemy zapominać, iż jest to normalny dzień roboczy.

Zbiórka opóźniła się o ponad 1,5 godziny z powodu awarii jednego z autokarów. Spowodowało to przyjechanie głównej grupy GieKSiarzy równo z pierwszym gwizdkiem sędziego. Na szczęście w Legnicy wejście na sektor gości odbywa się sprawnie i już w przerwie 332 osoby znalazły się na obiekcie. Pod stadionem zostało pięciu fanów, co daje sumę 337 kibiców GieKSy w Legnicy. W tej liczbie znajdują się już zgody – 43 fanów Banika Ostrava oraz 12 kibiców Górnika Zabrze – którym dziękujemy za wsparcie!

Nasz sektor został bardzo dobrze oflagowany. Przypilnowaliśmy także, aby każdy z wyjazdowiczów miał żółtą koszulkę, co dało świetny efekt wizulany. Od początku głośno dopingowaliśmy naszą drużynę. W drugiej połowie, gdy na sektorze znaleźli się już wszyscy kibice GieKSy, to kilkukrotnie sektor gości wręcz „odlatywał”. Pod koniec meczu bawiliśmy się bez koszulek, a warto dodać, że było zimno i padał deszcz. Tym razem nie było żadnej oprawy. Po meczu podziękowaliśmy piłkarzom za walkę oraz… życzyliśmy wszystkim wesołych świat.

Kibice Miedzi szczelnie wypełnili jeden z sektorów w swoim młynie, choć taka liczba na meczu u siebie na pewno nie jest powodem do dumy. Dopingowali chyba całe spotkanie ale na naszym sektorze nie byli w ogóle słyszalni. Ogólnie na stadionie, razem z nami, było niecałe 2000 widzów.

Podróż powrotna upłynęła spokojnie i bez awarii. W tym sezonie zostały nam już tylko dwa wyjazdy – Nowy Sącz oraz Olsztyn. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy do jeżdżenia na wyjazdy, bo to one są esencją kibicowania. GieKSa on Tour!

Źródło: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: Gieksiarze.pl

FILM: 25.03.2016 Miedź Legnica – GKS Katowice DOPING

FILM: 25.03.2016 Miedź Legnica – GKS Katowice BRAMKI

FILM: 25.03.2016 Miedź Legnica – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Miedź Legnica: Kapsa, Bartczak, Stasiak, Midzierski (27. Telichowski), Artjunin, Łuszkiewicz, Rasak, Garguła, Łobodziński, Labukas (87. Ślusarski), Subbotin (75. Garuch).

GKS Katowice: Kuchta – Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, Flis (63. Szołtys) – Leimonas (66. Zahorski), Pielorz – Bębenek, Duda (78. Szymański), Frańczak – Wołkowicz

GKS Katowice po zaciętym starciu 23. kolejki zremisował z Miedzią Legnica 1:1. To drugi remis na wyjeździe katowiczan, który sprawia, że w dorobku wyjazdowym mają na swym koncie siedemnaście punktów.

W pierwszej połowie obie drużyny nie stworzyły sobie wielu sytuacji bramkowych. Gra zdominowana była w środkowej strefie boiska, katowiczanie próbowali nielicznymi akcjami oskrzydlającymi Marcina Flisa i Alana Czerwińskiego doprowadzić do zamieszania w polu karnym gospodarzy.

Trójkolorowi tak naprawdę przed przerwą stworzyli poważniejsze zagrożenie pod bramką Pawła Kapsy dwukrotnie. W 28. minucie Wołkowicz znalazł się w polu karnym i zdecydował się na płaski, silny strzał, jednak sędzia dopatrzył się w tej sytuacji spalonego. W 41. minucie w pole karne wpadł Maciej Bębenek, zbliżył się do bramki na piąty metr i zgrał do środka, ale jego koledzy z ofensywy byli wolniejsi od stoperów Miedzi, którzy wybili czym prędzej piłkę.

Miedź miała momenty, w których zamykała GieKSę na własnej połowie, jednak przewaga optyczna niewiele dawała podopiecznym Ryszarda Tarasiewicza. Mimo to legniczanie pierwsi wyszli na prowadzenie. Gola do szatni z najbliższej odległości trafieniem pod poprzeczkę zdobył w 44. minucie Tadas Labukas, który wykorzystał dośrodkowanie Wojciecha Łobodzińskiego. Trener Jerzy Brzęczek musiał głowić się nad tym, jak odwrócić losy tej batalii.

Po przerwie GieKSa nie miała już nic do stracenia i ruszyła do przodu. Do gry zostali wprowadzeni ofensywnie usposobieni Patryk Szymański, Tomasz Zahorski i Paweł Szołtys. Odważniej poczynająca sobie trójkolorowa ofensywa wreszcie dopięła swego, choć dopiero na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Na kapitalny, techniczny strzał z dystansu zdecydował się Krzysztof Wołkowicz, który umieścił piłkę w samym, prawym okienku bramki rywali i tym samym doprowadził do wyrównania.

W końcówce Miedź miała jeszcze dwie stuprocentowe okazje, by przechylić szalę zwycięstwa na własną korzyść, jednak przy pierwszej okazji świetną paradą popisał się Mateusz Kuchta wybijając piłkę do boku przy lewym słupku, a w ostatniej akcji ofensywnej Miedzi Łukasz Garguła minimalnie chybił z główki. Ostatecznie skończyło się na sprawiedliwym remisie – obie ekipy podarowały sobie na święta po jednym punkcie.

Dzięki jednopunktowej zdobyczy GKS wskoczył tymczasowo piątą lokatę w tabeli 1 ligi. W kolejnym meczu katowiczanie zmierzą się u siebie z bełchatowianami. Początek 3 kwietnia o godzinie 12:45.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Po wygranej z Kluczborkiem i Pogonią nastroje w GieKSie były optymistyczne. Mącił je fakt, że ostatnie dwa mecze w Legnicy nasz zespół dość gładko przegrał. Tym razem miało być inaczej – nawet mimo absencji Grzegorza Goncerza i Filipa Burkhardta oraz Bartosza Iwana.

W środku pomocy ujrzeliśmy trójkę zawodników z natury defensywnych – jeden z nich miał rozgrywać i był to Sławomir Duda. W ataku nietypowo ujrzeliśmy Krzysztofa Wołkowicza. Do składu powrócił także po kontuzji Adrian Frańczak.

Mecz od początku toczył sie pod dyktando Miedzi, ale gospodarze nie stwarzali sobie sytuacji bramkowych. Katowiczanie mieli spory problem z przetrzymaniem piłki przez większą część czasu. Raz na jakiś czas udawało się przeprowadzić średnio groźną akcję na skrzydłach, ale zarówno Flisowi, jak i Bębenkowi brakowało precyzji przy dośrodkowaniach ze skrzydeł – a byli już w polu karnym. W defensywie momentami GieKSa spisywała się niezbyt pewnie, a brylował w tym Leimonas, który – choć błędu nie popełnił – nie zapewniał pełni spokoju. Po jednej z kontr można było pokusić się o groźny strzał, ale Wołkowicz był na spalonym w momencie, gdy zagrywał mu Duda. W końcówce wydarzyło się to, co najciekawsze. Najpierw w jednej akcji trzykrotnie bliscy szczęścia byli katowiczanie, ale podanie Bębenka nie trafiło do nikogo, a Wołkowicz po chwili został zablokowany. W 44. minucie po akcji prawą stroną Miedzi i precyzyjnym dośrodkowaniu Tadas Labukas strzelił pewnie pod poprzeczkę bramki Kuchty.

W 50. minucie po dośrodkowaniu Frańczaka piłka spadła pod nogi Czerwińskiego, ale ten nie spodziewał się i tafił prosto do rąk Kapsy. Po chwili Wołkowicz z dystansu znów trafił w bramkarza rywali. W 57. minucie po prostopadłym podaniu Czerwiński minął Kapsę, ale miał zbyt daleko do piłki, aby umieścić ją w pustej bramce i obrońca ubiegł naszego zawodnika. W 66. minucie na boisku pojawił się Tomasz Zahorski, dla którego był to debiut w GKS. Dwie minuty później kapitalnym strzałem z 17 metrów popisał się drugi rezerwowy – Paweł Szołtys, ale piłka minęła okienko bramki Kapsy. W 70. minucie Bebenek trafił do siatki, ale był na spalonym. GieKSa miała w tym momencie sporą przewagę i raz po raz atakowała słabo grającą Miedź. W 79. minucie na boisko wszedł Patryk Szymański, a po minucie GKS wyrównał. Krzysztof Wołkowicz otrzymał piłkę na 17. metrze i przepięknym strzałem pod poprzeczkę pokonał Kapsę. Po chwili sam Szymański po dośrodkowaniu Bębenka piłka spadła Szymańskiemu na nogę, ale w trudnej sytuacji nie trafił do… pustej bramki. W 90. minucie Miedź miała dwie znakomite sytuacje – najpierw Kuchta wypiąstkował groźny strzał na róg, a potem Garguła nie wykorzystał piłki meczowej.

W drugiej połowie GieKSa grała już dużo lepiej, ale bardzo długo nie mogła zdobyć bramki. W końcu jednak liczne ataki przyniosły wyrównanie i ostrzyliśmy sobie zęby na wygraną. Niestety nie udało się, ale mogliśmy być bardzo zadowoleni z postawy naszych zawodników. Oby przełożyli to na mecz z Bełchatowem – już z Grzegorzem Goncerzem w składzie.

Miedź Legnica – GKS Katowice 1:1
Bramki: Labukas (44) – Wołkowicz (80)
Miedź: Kapsa – Bartczak, Stasiak, Midzierski (27. Telichowski), Artjunin, Łuszkiewicz, Rasak, Garguła, Łobodziński, Labukas (87. Ślusarski), Subbotin (75. Garuch)
GKS: Kuchta – Czerwiński, Kamiński, Prażnovsky, Flis (63. Szołtys) – Bębenek, Pielorz, Leimonas (66. Zahorski), Duda (79. Szymański), Frańczak – Wołkowicz.
Ż.kartki: Flis, Duda, Pielorz
Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków)

Źródło: GieKSa.pl