Miedź Legnica 3-0 GKS Katowice

29.03.2014, sobota 17:30 – widzów 2500

Relacja GieKSiarza

Wśród Gieksiarzy na wyjazd do Legnicy wielkie poruszenie, dlatego nic dziwnego że 500 biletów nie wystarczyło naszemu zapotrzebowaniu. Jednak dzięki negocjacjom z klubem z Legnicy w czwartek zapadła decyzja że dostaniemy większą pule i ostatecznie w podróż autokarową wybrało się 674 fanatyków z Bukowej. Z nami ok. 40 Górnika, 7 Banika i 15 JKS-u Jarosław – dzięki za wsparcie. Giszowiec jak zwykle nie zawiódł i do Legnicy podróżujemy własnym autokarem w 50 osób.
Na stadionie Miedzianki meldujemy się na 1,5 godziny przed meczem. Wszyscy jesteśmy ubrani w żółte koszulki oraz na początku spotkania Ultrasi prezentują oprawę składającą się z sektorówki oraz sreberek z hasłem przewodnim „Szaleńcy z Bukowej”.
Przez całe spotkanie jedziemy z bardzo dobrym dopingiem mimo fatalnej postawy naszych piłkarzy, którzy kolejny mecz przegrywają. Na płocie wiszą takie flagi jak: GKS Katowice, SK 1964, Pierońskie Hanysy, UG, Siemce, Żory, Lędziny, Śląsk Cieszyński, Mysłowice, Małopolska, Jurajska oraz po jednej Górnika i Banika.
Co do gospodarzy to dopingują całe spotkanie, na płocie wiszą zaś takie płótna jak: Piekary, Miedzianka, Miedź Legnica, stara wiara, mała patriotyczna i transparent dla kolegów zza krat.
Po spotkaniu gdy piłkarze podeszli pod sektor kibice dali upust swoim emocjom i nie szczędzili słów za postawę naszych grajków w tej rundzie. Potem szybko zawijamy się w drogę powrotną i w Katowicach meldujemy się ok. 23:00.

Relacja Miedzi

Po zawodzie, jaki nam sprawiła porażka z Arką w Pucharze Polski, dość szybko pomógł zapomnieć nadchodzący mecz z katowicką GieKSą. W poprzednim sezonie GieKSa nie mogła zawitać na nasz stadion z powodu zamknięcia sektora dla gości po awanturach na meczu ligowym z nomem omen Arką właśnie. Tym razem obyło się bez spięć i goście mogli zawitać na  ”legnicką bombonierkę”. W ramach rekompensaty za poprzedni sezon i niemożność przyjazdu, klub postanowił zwiększyć maksymalną pulę biletów dla gości z 500 do 800. Katowiczanie nie wykorzystali jednak całej przyznanej puli. Jako, że kilka dni wcześniej z Katowic dochodziły do Legnicy zapytania o wymiary sektora dla gości, spodziewaliśmy się oprawy, nas niestety ograniczyły możliwości finansowe. W naszym młynie tego dnia pojawia się około 400-450 osób (w tym delegacje Promienia i Śląska) z dość dobrym dopingiem. Na płocie wieszamy transa z pozdrowieniami dla chłopaków – Mijagi, Tadek, Rabczenko. Szczęśliwie mecz układa się pod nasze dyktando, co tylko wzmaga nasz doping, a jednocześnie osłabia śpiew GieKSy, która i tak dobrze się zaprezentowała.

Źródło: TMK

Relacja GieKSy

Początkowo dostaliśmy 500 biletów, ale po naszych negocjacjach z klubem z Legnicy, w czwartek zapadła decyzja że może nas przyjechać więcej. Ostatecznie zameldowaliśmy się w 674 osób z czego 669 na sektorze gości. W tej liczbie było ponad czterdziestu fanów Górnika Zabrze, 15 JKS Jarosław i 7 Banika Ostrava. Na początku meczu zaprezentowaliśmy oprawę, której motywem przewodnim było hasło „Szaleńcy z Bukowej”. Na sektorze zawisły między innymi flagi SK 1964, GieKSa On Tour, Ultras GieKSa, Banik Ostrava, Górnik Zabrze. Mimo fatalnej gry i wyniku prowadziliśmy bardzo dobry doping i na pewno nie ustępowaliśmy gospodarzom. Z opinii osób oglądających spotkanie w telewizji byliśmy głośniejsi :) Po meczu piłkarze, którzy podeszli pod nasz sektor, przez kilka minut dostawali pociski za swoją postawę na wiosnę.

Droga spokojna – jedynie co to zepsuł się jeden z autokarów w drodze do Legnicy.

Źródło: Gieksa.pl i TMK

FILM: 29.03.2014 Miedź Legnica – GKS Katowice DOPING

FILM: 29.03.2014 Miedź Legnica – GKS Katowice OPRAWA

FILM: 29.03.2014 Miedź Legnica – GKS Katowice BRAMKI

FILM: 29.03.2014 Miedź Legnica – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Miedź Legnica – GKS Katowice 3:0 (2:0)
Bramki: Szymański (30), Kamiński (32-sam., 48-sam.)
Miedź: Bledzewski – Bartczak, Midzierski, Woźniczka, Zasada – Bartoszewicz, Cierpka (80. Tanżyna), Burkhardt (74. Nowak), Madejski (66. Machaj), Szymański, Szczepaniak.
GKS: Dobroliński – Sadzawicki, Kamiński, Napierała, Chwalibogowski – Wróbel (54. Wołkowicz), Duda, Cholerzyński (64. Skrzypczak), Fonfara, Gancarczyk (54. Pietrzak) – Pitry.
Ż.kartki: Cierpka – Cholerzyński, Duda
Cz.kartki: Woźniczka (75)
Sędzia: Adam Lyczmański (Bydgoszcz).

Mecz z Miedzią miał być tym, w którym GKS w końcu zacznie na poważnie punktować. Dotychczas bowiem jedno oczko w trzech meczach było dorobkiem bardzo mizernym. Miedź zmęczona po meczu Pucharu polski z Arką Gdynia – tak się mogło wydawać…

W składzie GieKSy nastąpiły dwie istotne zmiany – Alana Czerwińskiego zastąpił Dominik Sadzawicki, a Szymona Skrzypczaka – Przemysław Pitry.

Od początku GKS osiągnął sporą przewagę, a już w 2. minucie Janusz Gancarczyk miał stuprocentową sytuację, ale w sytuacji sam na sam trafił w Andrzeja Bledzewskiego. Katowiczanie mieli kilka rzutów rożnych w tej fazie meczu. Pierwszą akcję legniczanie przeprowadzili w 10. minucie, sędzia nie dopatrzył się spalonego, a Marcin Burkhardt wyszedł sam na sam – tym razem górą był Rafał Dobroliński. Dwie minuty później fantastycznie z dystansu uderzali gospodarze, ale znów góra był nasz golkiper, a po kolejnej minucie ponownie świetnie interweniował po rzucie wolnym. Gra była bardzo otwarta, a obie drużyny nastawiły się na atak. Po pierwszym kwadransie jednak akcje obu ekipom przestały się zazębiać. W 28. minucie Miedź miała stuprocentową sytuację, po dośrodkowaniu z prawej strony Adriana Cierpki, w czystej sytuacji głową źle uderzył Grzegorz Bartczak. Chwilę później Przemysław Pitry mógł wypuścić partnera, ale podał za słabo. Tuż przed upływem pół godziny gry Miedzianka zdobyła bramkę. Piłkę otrzymał Patryk Szymański i bez problemu poradził sobie z Sadzawickim strzelając w długi róg. Po dwóch minutach było już 2:0. W niezrozumiałej sytuacji po dośrodkowaniu z prawej strony Mateusz Kamiński strzelił do własnej bramki… Po kolejnych dwóch minutach bardzo groźnie uderzał z wolnego Burkhardt. Legniczanie systematycznie uspokajali grę, a katowiczanie stawali się coraz bardziej bezradni.

Druga połowa rozpoczęła się tragicznie dla GKS. Po dośrodkowaniu Szymańskiego z prawej strony piłka spadła na nogę… Kamińskiego, a ten po raz drugi trafił do własnej siatki. Prawdziwy koszmar obrońcy. Wkrótce trener Moskal zdecydował się na podwójną zmianę – na boisku pojawili sie Pietrzak i Wołkowicz, którzy zmienili Gancarczyka i Wróbla, przy czym Garnek przy zejściu był bardzo zły. Już pierwsza akcja Pietrzaka mogła przynieść powodzenie, ale obrońca Miedzi zdjął piłkę z nogi Pitremu. Rezerwowi wnieśli nieco ożywienia do poczynań zespołu, ale nie było z tego efektu. W 69. minucie powinna paść bramka dla GKS – po akcji prawą stroną Pietrzaka piłka trafiła do Skrzypczaka, ale ten w idealnej sytuacji przeniósł piłkę nad poprzeczką. Kwadrans przed końcem Adrian Woźniczka za brutalny faul wyleciał z boiska i GKS grał w przewadze, ale nic zupełnie z tego nie wynikało, poza jedyną akcją po rzucie rożnym, kiedy swoje szanse mieli Kamiński, Napierała i Pietrzak, ale skutecznie blokowali strzały obrońcy Miedzi. Pod koniec świetne sytuacje z dystansu miała Miedź, ale dobrze bronił Dobroliński.

GieKSa pokazała, że nie jest jeszcze drużyną na tyle dojrzałą, aby walczyć o awans. Dziwne to tym bardziej, że skład przecież jest doświadczony. Nikt nie wie, czemu katowiczanie grają tak beznadziejnie na wiosnę i jeden mecz z Bełchatowem wiosny nie czyni. Wiosny, która jest żenująca w wykonaniu katowiczan – jeden punkt w czterech meczach po bardzo udanej jesieni każe zastanowić się nad tą drużyną…

Źródło: Gieksa.pl