MKS Sławków – Raków Częstochowa

11.08.2001

Relacja Rakowa

Odległość między Częstochową a Sławkowem nie należy do zbyt dalekich, jednak kiepskie połączenie kolejowe niepotrzebnie ją wydłuża. No to został nam transport kołowy, rozmowy z przewoźnikami jakoś nam się nie kleiły, ale w końcu udało się załatwić wózek. Drajwer został poinformowany, że do Sławkowa udają się miłośnicy muzyki, koncertowej zwłaszcza. Jakże było nasze zdziwienie gdy na miejsce zbiórki podjechało ładne autko marki Volvo. Podróż upłynęła nam szybko i bardzo przyjemnie (w końcu nieczęsto podróżujemy w takich warunkach). W Sławkowie jesteśmy pół godziny przed meczem, pojazd zostawiamy w jakiejś uliczce, a drogę na stadion pokonujemy z buta. Jest nas 42 osoby, dobrze uzbrojeni. Gdy wchodzimy pod obiekt, okazuje się, że wjazd ma kosztować 5 złotych. Ekonomicznie nam się to nie opłacało więc wchodzimy „z bramą”. Tuż po rozpoczęciu meczu ujawnia się 3 kibiców Gieksy, wychodzą z propozycją solówek po 10 na co my się zgadzamy. Gieksiarze poszli po swoich (tak przynajmniej twierdzili), a my skupiamy się na meczu. Raków na dzień dobry traci gola, co spowodowało przemieszczenie się kilku butelek po browarach. Po krótkim locie wylądowały one obok cieszących się piłkarzy MKS-u, co nie spodobało się miejscowym chamom. Najpierw jeden wjechał w nasz młyn z ryjem, po chwili już leżał bez ruchu między ławkami. No to chamy rzuciły w naszą stronę parę ku*ew i ch*ji. Kilkanaście osób nie wytrzymało i ruszyło na wieśniaków, cała wiocha (200) poszła w długą. Fajny widok, jednak osiągnięcie żadne, bo to nie problem rozje*ać jakiś chłopków. W sumie nie stawili oporu, poza pajacem, który wystrzelał w nas cały magazynek z pistoletu startowego. Później już strzelec biegał przerażony po murawie. Mecz przerwano na kilka minut, po tym incydencie zaczęły zjeżdżać się psy i… straż pożarna. Do końca meczu spokój. Gieksa nie zmontowała ekipy (taka jest ich wersja) i do solówek nie doszło. Po meczu w szoku były psy, gdy porównali sobie pojazdy (nasze Volvo i zdezelowany autosan piłkarzy). Drajwer spokojnie przyjął wiadomość na jaki „koncert” przyjechaliśmy. Powrót spokojny.

Berzowcy’98

Źródło: zin DIABLOS 2001 nr 5 (Ruda Śląska)