Mlada Boleslav 2-1 Banik Ostrava

19.02.2012, niedziela

Relacja GieKSiarza

Wyjazd z Banikiem na Mladę Boleslav planowaliśmy od jakiegoś czasu, nie ze względu na atrakcyjność rywala, jego klasę sportową, czy też piękno miasta do którego mieliśmy się udać… ot był to pierwszy wyjazd wiosny więc trzeba było jechać! Pierwsza część podróży to samochodowy przejazd do Ostravy, nie ma się co nad nim rozwodzić. Następnym etapem był przejazd do Mlady Boleslav, dwie przesiadki masa znajomych twarzy, z którymi rozmawiamy na dziesiątki różnych tematów… i tu zazwyczaj (o ile nie wcześniej) wspomniałbym o ilości piw jakie spożyłem to się jednak zmieniło bo od jakiegoś czasu nie piję w ogóle. Na Baniku przysparza to pewnych problemów, bo co chwilę pada propozycja piwka czy kielona i za każdym razem trzeba było tłumaczyć że nie piję… W „Bolesławiu” jesteśmy ponad dwie godziny przed meczem, tam udajemy się do marketu, z którego później mieliśmy się udać do knajpy na smażony ser… cóż głupio to mi jako człowiekowi który nie jedno piwo w Czechach wypił, ale problemy zaczynają stwarzać osoby podpite, każdy z nich wie lepiej gdzie mamy iść, czego mamy się pilnować, jaką obrać trasę, przez co Banikowcy z którymi mieliśmy się udać do knajpy znikają. Tak więc sami postanawiamy odnaleźć knajpę, co w niedzielne przedpołudnie nie okazuje się sprawą łatwą, wszędzie gdzie się udajemy jest zamknięte. W końcu odpuszczamy i udajemy się do knajpy nieopodal stadionu. Tam imprezuje ekipa Banika, alko leje się sporo choć akurat z naszej grupki piją nieliczni: G to abstynent, Sz kierowca, ktoś tam ćwiczy… Impreza z biegiem czasu nabiera tempa, najpierw ktoś urywa żyrandol, później ktoś ciągnął kabel i urywa podwieszany sufit, na koniec ktoś robi konkretne zwarcie przez co w całym lokalu nie ma światła… Banik zaczyna wychodzić, my razem z nimi. Udajemy się pod stadion, włazimy na mecz i oglądamy. W drugiej połowie następuje próba zerwania flagi Mlady, niestety zawieszona była ona na żyłce wędkarskiej przez co nie dało jej się zerwać… Flaga praktycznie była już nasza, kibice Mlady nie mieli jaj by interweniować, zrobiła to za nich ochrona. Flaga nie została zdobyta, ale szanująca się ekipa więcej by jej nie wywiesiła. Mlada szanującą się ekipą nie jest przez co flaga tydzień później zawisła w Pradze na ich meczu z Viktorią Żiżkov. Podczas próby zdobycia flagi na sektorach dochodzi do konkretnego dymu z psiarnią i ochroną, mecz na 15 minut zostaje przerwany. Niestety Banik przegrywa 1:2. Po meczu szybkim tempem udajemy się na dworzec gdzie okazuje się, że brakuje Z. Po kontakcie telefonicznym okazuje się, że się zgubił i pojedzie następnym cugiem, my odjeżdżamy do Kolina gdzie mamy przesiadkę. Dołącza do nas Z. który opowiada jak to trafił do muzeum Skody, z którego go wyproszono ze względu na brak biletu. Dalsza podróż bez przygód.

Li-GOT-a

Źródło: zin SK1964 nr 40 (Katowice) kwiecień 2012

Na pierwszym wiosennym meczu wyjazdowym Banika pojawiło się 450 Chacharów, w tym 23 GieKSiarzy.

Źródło: zin SK1964 nr „47″ (Katowice) sierpień 2012

Relacja Chachara z Havirova

Trwała mobilizacja na wyjazd do Mlady Boleslav, gdzie robimy swoją oprawę na sześciolecie naszej ekipy – Thugs from Havířov (TfH). Na Mladę ruszyliśmy w liczbie 42 osób, tam pokazana była nasza oprawa, a na sektorach trochę walczymy z ochroną. W drodze powrotnej zdobywamy szale kibiców hokejowych Pardubic.

Źródło: zin SK1964 nr „47″ (Katowice) sierpień 2012

FILM: 19.02.2012 Mlada Boleslav – Banik Ostrava