Motor Lublin 0-0 GKS Katowice

09.05.1987

Zawsze jak jechaliśmy do Lublina na Motor, wcześniej kilka godzin balowaliśmy w Świdniku. Ekipa z Avii dbała by na naszych stołach piwa nie zabrakło. Wspierali nas w Lublinie konkretnie jak na swoje możliwości. Jeździło nas tam w latach 1984-1986 po 15-16. O 7:00 rano mieliśmy „komitet powitalny” w postaci 20-25 kibiców Motoru. Nigdy jednak nie potrafili przeszkodzić nam w dalszej podróży PKS-em do Świdnika. Godzinę przed meczem wracaliśmy do Lublina w ok. 40 osób (w tym ok. 25 z Avii), odprawialiśmy z kwitkiem kolejny „komitet powitalny” liczący ok. setkę gospodarzy i wchodziliśmy na stadion. I tak trzy lata z rzędu.

W 1987 przyjechało nas 50, więc Motor nawet nas nie przywitał. My za to przywitaliśmy kibiców Wisły Kraków jadących na mecz do… Świdnika. Oczywiście byliśmy na tym meczu, a po nim razem z ok. 40 kibicami Avii pojechaliśmy na mecz GieKSy w Lublinie.

Darek z Centrum

Z kibicami Motoru swego czasu problemy mieli też piłkarze GKS-u. Za kadencji trenera Padedwornego lubelscy kibice obrzucali kamieniami autokar piłkarzy, na co Ci wybiegli z autokaru w celu złapania sprawców. Jednego pochwyconego wywieźli kilkanaście kilometrum za miasto i skruszonego dopiero wypuścili.

Piotr Piekarczyk

Źródło: Monografia GieKSy Tom II