Odra Opole 0-1 GKS Katowice

27.05.2000

Relacja GieKSy

Nas ok. 600 + 2 Banik. Już w drodze dochodzi do dymu z psiarnią na peronie w Gliwicach. W przerwie meczu dochodzi do niezłego dymu z ochroną, po około 10 minutach walki we wszystko miesza się psiarnia, która zaczyna do nas strzelać i ostro pałować. Jeden gość od nas miał przestrzelone płuco, kilku innych także musiało skorzystać z wyjazdu do szpitala. Zarówno Odra, jak i my odpalamy race. Po meczu Odra próbowała coś wykombinować, jednak uniemożliwia im to psiarnia, która rozgania ich za pomocą strzelb. W drodze powrotnej Odra postarała się o 1 wybitą szybę w naszym pociągu.

Źródło: zin POLISH ULTRAS – PRIDE OF POLAND 2000 nr. 4

Relacja kibica GieKSy

Tydzień wcześniej podczas powrotu z meczu z Lechią Gdańsk poznałem w pociągu GieKSiarzy z Czechowic-Dziedzic, którzy mówili że jadą do Opola, to ja też chcę jechać! Wyjazd z Katowic był coś ok.16.00 i wejście do specjalnego pociągu kosztowało 7 zł. Było nas tam ok. 600, w tym kilku z Banika. Normalnie pociąg do Opola jedzie 1,5 godziny, a nasz jechał ze 4… Ścisk w nim jak w tramwaju z Bukowej, słońce wtedy grzało niemiłosiernie i non stop jakieś postoje. W Gliwicach doszło do starć z policją, która ratowała kogoś z Polonii Bytom lub Piasta Gliwice – jakiś typek znalazł w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie…

Wreszcie dojeżdżamy na stację Opole Wschód, wchodzimy w przejście pod torami i tam jesteśmy chwilkę trzymani. Niosło się tam zajebiste echo – piosenki o GieKSie super tam brzmiały! Bilety kupujemy na miejscu.Podczas wchodzenia problemy z wejściem, nie wolno mieć pasków skórzanych itp.  Mecz był o 20.00 przy sztucznym oświetleniu. W przerwie meczu rozpoczęła się zadyma z ochroną (poszło o zatrzymanych podczas wejścia), zdecydowanie różniła się ona od ganiania za „FOSĄ” na meczu z Jeziorakiem czy Polarem. Ochrona miała wtedy tylko pałki i bronili się nimi jak tylko mogli przed spuszczeniem wpierdolu jak przed utratą życia. Było ostro! Jeden z GieKSiarzy miał sporą ranę przy ramieniu przez gumową kule, którą dostał. Podczas meczu leciały na nas również kamienie ze strony Odry Opole i Polonii Bytom. Wjechała polewaczka i zaczęła lać kibiców gospodarzy.

Mieliśmy ze sobą dwie flagi: „VIP” oraz „Frenstat” Banika. W 85 min strzelamy zwycięską bramkę i szał radości na sektorze. Odpalamy race, które zajebiście wyszły w sztucznym oświetleniu. Po meczu opuszczamy sektor i kierujemy się do specjala – w nim podróż minęła szybko i niedługo potem meldujemy się w Katowicach.

I jeszcze relacja z poniedziałkowej gazety: „Szkoda, że podczas sobotniego meczu policjanci musieli strzelać gumowymi kulami. Awantury pseudokibiców zaczęły się już w specjalnie podstawionym pociągu z Katowic do Opola, którym podróżowała 600-osobowa grupa katowiczan. W Gliwicach pobili się oni z innymi kibicami, policja pierwszy raz użyła gumowych kul. W przerwie pseudokibice wyłamali część ogrodzenia od strony kas i zaatakowali kamieniami i płytami betonowymi oraz metalową planszą z napisem „sektor kibiców gości” najpierw pracowników agencji ochrony, a następnie policjantów. Policja oddała kilka salw pociskami gumowymi, co zatrzymało atak chuliganów. W starciu z ochroniarzami i policjantami trzech szalikowców GKS-u zostało niegroźnie rannych”.

Sajpress

Źródło: zin SK1964 nr 28

Relacje poniżej z kibol.friko.pl

O 16:15 mieliśmy specjalny pociąg do Opola. Cena przejazdu bardzo przystępna – 7 złotych. Na dworcu czekał na nas jeden skład elektryczny. W pociągu czuliśmy się jak zwierzęta, ale atmosfera i tak była świetna. Ciężko na oko stwierdzić ilu kibiców pojechało. Szacunkowe liczby to przedział 400-600. W Gliwicach doszło do małego wypadu na dwóch lub trzech gości z Polonii Bytom. W sumie nic konkretnego. Bardzo szybko zadziałała policja, która od razu użyła swoich karabinów na gumowe pociski. Straty w naszych szeregach niewielkie. Bodajże jeden trafiony. Koło 19:30 jesteśmy na stacji Opole Wschodnie, skąd bardzo blisko na stadion. Wszędzie pełno policji i nikogo konkretnego z Odry. W zasadzie to sama dzieciarnia, która z przejęciem nas obserwowała. Na stadionie jedna kasa, pod którą tradycyjny ścisk. Wielu kibiców oczywiście nie zdążyło zakupić biletów przed rozpoczęciem spotkania. Kilku kibiców ostatecznie nie dostało się na stadion, więc próbowali darmowego wejścia (przez płot).
Wprawdzie paru weszło, ale cała akcja zakończyła się dymem, który dla paru kibiców okazał się bolesny (trafieni w zęby, żebra, ręce i coś tam jeszcze). Ze strony Odry zero odzewu, choć trzeba im przyznać, że race (jakieś 10) odpalone przez nich na początku spotkania, rozwiewane przez wiatr wyglądały całkiem efektownie. Doping kibiców GieKSy nie jest zły, choć stać nas na wiele więcej. Przez cały mecz wiało bardzo zimnym i przenikliwym wiatrem, stąd nie wszyscy mieli ochotę zdzierać gardła. Po golu strzelonym w 83 minucie w sektorze kibiców GieKSy wybuchło szaleństwo. Odpalonych zostaje ponad 20 rac (w niektórych źródłach podano nawet liczbę 50), które stwarzały super wrażenie. Szkoda tylko, że nic nie było widać. Doping GieKSiarzy nie ustaje już do końca spotkania. Po meczu piłkarze dziękują nam za doping, a policjanci zaczynają gonić kibiców Odry, którzy próbowali obrzucić nas kamieniami. Powrót jest całkiem spokojny. O 0:30 pociąg wjeżdża na stację w Katowicach.

(Opowiadanie bazuje głównie na zeznaniach Prezesa z Witosa)

Relacja Banika

W Opolu wspieramy GKS w 2 osoby.

KYBY

Źródło: zin DIABLOS 2000 nr 4 (Ruda Śląska)

Relacja Odry Opole

Od dawna wiadomo było, że do Opola wybiera się spora ekipa fanatyków GKS-u. Jako, że i u nas nastąpiła niesamowita mobilizacja, mecz na trybunach zapowiadał się ekscytująco. Wszystko zaczęło się jednak jeszcze przed spotkaniem. Część sympatyków Odry udała się na Dworzec, aby ”przywitać” gości. Gdy jednak zobaczyliśmy, ilu policjantów ich eskortuje, pomyśleliśmy, że psy sprowadzono chyba z całego województwa i odbiliśmy na stadion. Wchodzenie na stadion okazało się tańsze niż zwykle: ochroniarze, zajęci odbieraniem parasoli, pasów i butelek (plastykowych!), zapominali skasować bilety. Tak więc sporo Opolan weszło na mecz otrzymując bilet przez bramę… Gdy do rozpoczęcia meczu pozostało już niewiele czasu, ku ogromnemu zdziwieniu solidnej już grupy hool`s Odry zabranej na terenie stadionu ujrzeliśmy zdezorientowanego osobnika przywdzianego w żółto-czarną koszulkę „Gieksy”… Najwyraźniej pomylił wejścia… Jego stan nerwowy pogorszył się nieco, gdy otrzymał kilkanaście butów w okolicach kości lędźwiowej, a
potem, gdy po uderzeniu między oczy odbił się od ściany kasy…. Został jednak zauważony przez ochroniarzy, którzy zaopiekowali się nim: przysłonili go do kopniaków, wyprowadzili przed wejście (gdzie w kolejce do kas stała kolejna grupa opolskich hooliganów) i… zostawili!… Nie wiem jaki był dalszy los tego gościa, widziałem tylko jak uciekał w boczną uliczką przed pościgiem naszych.
Godzina 20.00 – rozpoczyna się mecz. Oba kluby kibica rozpoczynają wojnę na przyśpiewki. Na początku dopingują swoją drużynę, później zaczyna się jechanka. Jeśli chodzi o katowiczan to zaimponowali oni liczbą kibiców (około 600), ale o flagach jednak zapomnieli, bo mieli tylko jedną (VIP). Odra natomiast wywiesiła swe najlepsze i największe flagi (w tym jedną nową) oraz flagę Polonii Bytom (Desperados). Po pozdrowieniu obecnych wśród nas – Polonii i Zagłębia Lubin odpaliliśmy kilka rac. Wyglądało to bardzo atrakcyjnie i trwało dość długo, a kiedy się skończyło (żeby nie było nudno) zapalono jeszcze świecę dymną. Wiele osób robiło zdjęcia, na pewno będą efektowne. W tym czasie przybywało sympatyków „Gieksy”, którzy pod koniec spotkania
wypełnili cały przygotowany dla gości sektor. Chóralne śpiewy jednych i drugich trwały do około 40. Min spotkania. Wtedy opolscy szalikowcy rozpoczęli atak na Katowice. Tyle, że nie przez boisko. Plan był taki: opuścić schodami trybuny, sforsować bramę obok budynku klubowego i już jesteśmy w sektorze GKS-u… Kiedy jednak fani Odry zbiegali po schodach pały zwietrzyły co się święci i sporo z nich próbowało zatrzymać Opolan. Początkowo na nic się to jedna nie zdało - Odra zdobywała kolejny kawałek terenu. Okazało się jednak, że spora część pseudokibiców Opolskiego Klubu Sportowego przybrała kierunek odwrotny do planowanego gdy poczuli gumowe kule na nogach, a niektórzy nawet wyżej. Na karabiny już rady nie było. Trzeba było wrócić do sektora. W międzyczasie zakończyła się pierwsza połowa meczu. Na murawę wybiegły „cherleaders”, a teraz GKS… rozpoczął walkę z policją! Dopingowani przez nas kibole „Gieksy” pobili ochroniarzy i udało im się opuścić ich sektor. Wtedy wpadły pały uzbrojone w karabiny na gumowe kule i zaczęli odstrzał tak jak chwilę wcześniej w naszym sektorze. Wtedy fanatycy Katowic wyrwali tablicę z napisem: „Sektor Klubu Kibica Gości” i cisnęli nią w „stróżów prawa”… Cwaniaki zaś wypuściły psy rasy owczarek niemiecki, które – wygłodzone – zaprowadziły Katowiczan
tam, gdzie w Opolu oglądają mecz przyjezdni. Nic to – czekaliśmy na drugą połowę. Zaczęła się ona wspólnym (Odra i GKS) gnojeniem polskiej policji. Po chwili okazało się, że mamy jeszcze kilka (-naście!) rac w zapasie, a że trudno było liczyć na gola dla Odry odpaliliśmy je od razu. Widok niesamowity: race paliły się nie tylko wzdłuż młynu, ale wzdłuż całej naszej połowy stadionu!! Przez pewien czas wisieliśmy nawet na płocie oddzielającym trybuny od murawy, żeby druga strona miała nieco lepszy widok… Po wypaleniu rac coraz cichszy z obu stron doping dla piłkarzy. I stało się. Stało się to co, co stało się też podczas gry z Łęczną i Kietrzem. Sześć tysięcy ludzi, niesamowity doping, bardzo dobra gra piłkarzy Odry i… gol dla gości w ostatniej minucie… Załamać się można. Inny pogląd na ten temat mieli fanatycy z Katowic, którzy wyciągnęli swoje race i odpalili je, dając ładny dla kibicowskiego oka, widok. Bawili się przez kilka chwil (śpiewając między innymi przebój brudasów „A wszystko to, bo ciebie kocham!”), dopóki sędzia nie zakończył meczu. Bowiem z ostatnim gwizdkiem bardzo słabego dziś arbitra (czyżby przed meczem odwiedził go Dziurowicz?!) rozpoczął się kamienny nalot na ochronę,
policję, fotoreporterów, piłkarzy GKS-u i wreszcie ich kibiców. Miejmy nadzieję, że oglądający ten mecz, siedzący niedaleko od Dziurowicza prezes PZPN – Michał Listkiewicz nie będzie o tym wspominał podczas zjazdu Wydziału Dyscypliny PZPN… Po opuszczeniu trybun wściekli wynikiem hool`s Oderki chcieli koniecznie obić mordy hanysom. Policja jednak ustawiła barierę na ulicy Oleskiej. Kilkanaście osób przebiło się przez płoty czy boczne ulice i zaatakowało kamieniami policję i GKS. Oprócz tego na ulicach trwały mniejsze lub większe pościgi i bójki Odry z policją, a także tych ostatnich z GKS-em. Bilans meczu po stronie Odry: kilka zwichniętych kończyn , parę obitych kręgosłupów i rany po kulach z karabinów pałarzy. Na pocieszenie pozostaje fakt, że kilku „Giekaesiaków” dostało od naszych przed i po meczu niezły wpiernicz, i że zaprezentowaliśmy się dziś bardzo dobrze.

Źródło: zin TRYBUNA 2000 nr. 10

FILM: 27.05.2000 Odra Opole – GKS Katowice + zamieszki