Odra Opole 0-4 GKS Katowice

30.03.2019, sobota

Relacja GieKSiarza

Już na dwa tygodnie przed meczem, mimo zwiększonej puli rozdysponowaliśmy wszystkie wejściówki. Dokładnie chwilę po wygranych derbach. Początkowo do Opola dostaliśmy 379 biletów, ale ostatecznie udało się zwiększyć pule do 540.
Jeszcze przed wyjazdem z Katowic organizujemy zbiórkę na jednym z osiedlowych boisk na Giszowcu, które przez planowaną budowę węzła drogowego niedługo przejdzie do historii. Na tym boisku w latach 90-tych odbywały się jedne z pierwszych turniejów kibiców z Bukowej. Blisko 200 zebranych fanatyków prezentuje tam oprawę z transparentem na którym znalazł się cytat z hasła „chociaż każdy z nas ma swoje wady – cechuje nas WIERNOŚĆ, BRATERSTWO, ZASADY”. Wartości które od pokoleń są wpajane wśród GieKSiarzy. Najlepiej to obrazuje fakt że mimo że nasza drużyna zajmuje przedostatnią lokatę, kolejny raz zaliczamy wyjazdowy nadkomplet.
Do Opola koleją ruszyło dokładnie 545 fanów, w tym 23 Banik Ostrawa i 13 Górnik Zabrze – dzięki za wsparcie! Po zaledwie 80 minutach jesteśmy już na miejscu na opolskim dworcu w Groszowicach. Tam wsiadamy w przegłuby i psiarnia serwuje nam wycieczkę krajoznawczą, tak by opóźnić nas przyjazd pod stadion. Głośno wyrażamy swoje niezadowolenie co mogło odbić się na psychice kierowców. Zwłaszcza w jednym z autobusów, który na kilkaset metrów przed dotarciem do celu odmówił posłuszeństwa i zmuszeni byliśmy iść pieszo. Widocznie drżące nogi nie były wstanie opanować sprzęgła w przeładowanym na maksa autobusie.
Zaczynamy wchodzić na sektor, gdzie nie odbyło się bez problemów ze strony organizatorów. Wcześniej informowaliśmy ich o tym że osoby z dodatkowej puli biletów będą posiadać vouchery na które mieli być wpuszczani. Wszystko za aprobatą klubu z Oleskiej. Przedłużające się dyskusje z delegatem i szefem ochrony w sprawie wniesienia choreografii były jałowe i nie prowadziły donikąd, co było kolejnym problemem. Czas uciekał a pierwszy gwizdek tuż tuż, więc skoro nie dało się po dobroci wzięliśmy sprawy w swoje ręce. Przerzucamy oprawę, a ochronie się trochę obrywa. Sporo osób dzięki temu wchodzi bez kontroli. Dopiero sami uspokajamy sytuację, gdyż służby porządkowe były bezradne, a wśród nich można było usłyszeć „mogli nas pozabijać”. Wszystko to znacznie przyśpieszyło wpuszczanie, dzięki czemu wszyscy jesteśmy na sektorze chwilkę po rozpoczęciu spotkania. Tym razem znowu wybraliśmy się w czerni i z szalami. Jednak przyszła już wiosna i na pewno wrócimy do jeżdżenia na żółto. Na płocie wieszamy flagi takie jak: GIT BANDA, JAWORZNO ON TOUR (debiut), LĘDZINY&HOŁDUNÓW, BANDITEN, GzG’05, VIP, WŁADCY MYSŁOWIC (mała), ŻG (Żory) oraz trans dla kolegi „KUFER WRACAJ DO ZDROWIA”. Od początku jedziemy z konkretnym dopingiem, który czasem był przeplatany pieśnią wulgarną. Chwilę bawimy się nawet bez koszulek. Sytuacja na boisku bardzo nam w tym pomagała, gdyż już w pierwszej połowie zdobyliśmy prowadzenie 0:3, i mimo że potem graliśmy w 10-tkę nasi piłkarze zdobywają kolejną bramkę.
Pod koniec spotkania Ultras GieKSa prezentuję oprawę z pasów materiału tworzących dobrze znany wizerunek czaszki z naszych flag, która była okraszona napisem „NOTORYCZNI ZAKAZOWICZE”. Całość została podświetlona różnej maści pirotechnikom. Dodatkowo płonie szal bytomskiej Polonii, który zapragnęli ugasić ochroniarze przebywający w buforze. Ich niezdarne poruszanie się po rozciągniętej na krzesełkach siatce bezpieczeństwa skutkowało kilkukrotnym całowaniem gleby, wywołując wśród nas salwy śmiechu.
Miejscowi uformowali nieco mniejszy młyn niż nasza eskapada i dopingują całe spotkanie, choć z naszej perspektywy słyszalni tylko w przerywnikach lub gdy dołączał się cały stadion. Wywieszają też na gnieździe kilka skrojonych fantów Górnika, a na płocie debiut zalicza flaga ZWM. Ponadto tego dnia razem z ziomkami z Bytomia uatrakcyjniają powrót Stilonowcom wspieranym przez Chrobrego, którzy byli w Radzionkowie na meczu.
Po meczu długo dziękujemy piłkarzom za okazałe zwycięstwo, po czym zaczynamy opuszczać sektor, gdzie w między czasie pojawiły się zastępy tajnych służb mundurowych. Łącznie ok. 50 czworonogów którzy nie przypominali „stróżów prawa” lecz przeciwnie. Zaczęli wyłapywać z tłumu wychodzących kibiców. Nasza chwilowa dezorientacja, gdyż nie wiadomo było na czym stoimy i co z naszymi kolegami, lecz po chwili znów jesteśmy w komplecie. Po przetransportowaniu nas autobusami na dworzec, tym razem główny, sytuacja się powtarza i znów kilku z nas wpada w ręce palanterii. Czekamy na resztę która po nieudolnym rozpoznaniu znów zostaje wypuszczona. Łapanki były spowodowane pewnie przez wcześniejsze obicie ochrony lub odpaloną pirotechnikę, lub oba aspekty, dlatego przypominamy że warto pozamieniać się z ziomkami paroma ciuchami na czas powrotu. Dalsza droga już bez przygód, a za nami kolejny udany wyjazd!

Giszowiec obecny w 56 głów z flagą, co stanowiło najliczniejszą grupę ze wszystkich fan clubów i dzielnic.

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: 12zawodnik.pl