Odra Opole 0-4 GKS Katowice

30.03.2019, sobota 17:45 – widzów 2072

Relacja GieKSiarza

Już na dwa tygodnie przed meczem, mimo zwiększonej puli rozdysponowaliśmy wszystkie wejściówki. Dokładnie chwilę po wygranych derbach. Początkowo do Opola dostaliśmy 379 biletów, ale ostatecznie udało się zwiększyć pule do 540.
Jeszcze przed wyjazdem z Katowic organizujemy zbiórkę na jednym z osiedlowych boisk na Giszowcu, które przez planowaną budowę węzła drogowego niedługo przejdzie do historii. Na tym boisku w latach 90-tych odbywały się jedne z pierwszych turniejów kibiców z Bukowej. Blisko 200 zebranych fanatyków prezentuje tam oprawę z transparentem na którym znalazł się cytat z hasła „chociaż każdy z nas ma swoje wady – cechuje nas WIERNOŚĆ, BRATERSTWO, ZASADY”. Wartości które od pokoleń są wpajane wśród GieKSiarzy. Najlepiej to obrazuje fakt że mimo że nasza drużyna zajmuje przedostatnią lokatę, kolejny raz zaliczamy wyjazdowy nadkomplet.
Do Opola koleją ruszyło dokładnie 545 fanów, w tym 23 Banik Ostrawa i 13 Górnik Zabrze – dzięki za wsparcie! Po zaledwie 80 minutach jesteśmy już na miejscu na opolskim dworcu w Groszowicach. Tam wsiadamy w przegłuby i psiarnia serwuje nam wycieczkę krajoznawczą, tak by opóźnić nas przyjazd pod stadion. Głośno wyrażamy swoje niezadowolenie co mogło odbić się na psychice kierowców. Zwłaszcza w jednym z autobusów, który na kilkaset metrów przed dotarciem do celu odmówił posłuszeństwa i zmuszeni byliśmy iść pieszo. Widocznie drżące nogi nie były wstanie opanować sprzęgła w przeładowanym na maksa autobusie.
Zaczynamy wchodzić na sektor, gdzie nie odbyło się bez problemów ze strony organizatorów. Wcześniej informowaliśmy ich o tym że osoby z dodatkowej puli biletów będą posiadać vouchery na które mieli być wpuszczani. Wszystko za aprobatą klubu z Oleskiej. Przedłużające się dyskusje z delegatem i szefem ochrony w sprawie wniesienia choreografii były jałowe i nie prowadziły donikąd, co było kolejnym problemem. Czas uciekał a pierwszy gwizdek tuż tuż, więc skoro nie dało się po dobroci wzięliśmy sprawy w swoje ręce. Przerzucamy oprawę, a ochronie się trochę obrywa. Sporo osób dzięki temu wchodzi bez kontroli. Dopiero sami uspokajamy sytuację, gdyż służby porządkowe były bezradne, a wśród nich można było usłyszeć „mogli nas pozabijać”. Wszystko to znacznie przyśpieszyło wpuszczanie, dzięki czemu wszyscy jesteśmy na sektorze chwilkę po rozpoczęciu spotkania. Tym razem znowu wybraliśmy się w czerni i z szalami. Jednak przyszła już wiosna i na pewno wrócimy do jeżdżenia na żółto. Na płocie wieszamy flagi takie jak: GIT BANDA, JAWORZNO ON TOUR (debiut), LĘDZINY&HOŁDUNÓW, BANDITEN, GzG’05, VIP, WŁADCY MYSŁOWIC (mała), ŻG (Żory) oraz trans dla kolegi „KUFER WRACAJ DO ZDROWIA”. Od początku jedziemy z konkretnym dopingiem, który czasem był przeplatany pieśnią wulgarną. Chwilę bawimy się nawet bez koszulek. Sytuacja na boisku bardzo nam w tym pomagała, gdyż już w pierwszej połowie zdobyliśmy prowadzenie 0:3, i mimo że potem graliśmy w 10-tkę nasi piłkarze zdobywają kolejną bramkę.
Pod koniec spotkania Ultras GieKSa prezentuję oprawę z pasów materiału tworzących dobrze znany wizerunek czaszki z naszych flag, która była okraszona napisem „NOTORYCZNI ZAKAZOWICZE”. Całość została podświetlona różnej maści pirotechnikom. Dodatkowo płonie szal bytomskiej Polonii, który zapragnęli ugasić ochroniarze przebywający w buforze. Ich niezdarne poruszanie się po rozciągniętej na krzesełkach siatce bezpieczeństwa skutkowało kilkukrotnym całowaniem gleby, wywołując wśród nas salwy śmiechu.
Miejscowi uformowali nieco mniejszy młyn niż nasza eskapada i dopingują całe spotkanie, choć z naszej perspektywy słyszalni tylko w przerywnikach lub gdy dołączał się cały stadion. Wywieszają też na gnieździe kilka skrojonych fantów Górnika, a na płocie debiut zalicza flaga ZWM. Ponadto tego dnia razem z ziomkami z Bytomia uatrakcyjniają powrót Stilonowcom wspieranym przez Chrobrego, którzy byli w Radzionkowie na meczu.
Po meczu długo dziękujemy piłkarzom za okazałe zwycięstwo, po czym zaczynamy opuszczać sektor, gdzie w między czasie pojawiły się zastępy tajnych służb mundurowych. Łącznie ok. 50 czworonogów którzy nie przypominali „stróżów prawa” lecz przeciwnie. Zaczęli wyłapywać z tłumu wychodzących kibiców. Nasza chwilowa dezorientacja, gdyż nie wiadomo było na czym stoimy i co z naszymi kolegami, lecz po chwili znów jesteśmy w komplecie. Po przetransportowaniu nas autobusami na dworzec, tym razem główny, sytuacja się powtarza i znów kilku z nas wpada w ręce palanterii. Czekamy na resztę która po nieudolnym rozpoznaniu znów zostaje wypuszczona. Łapanki były spowodowane pewnie przez wcześniejsze obicie ochrony lub odpaloną pirotechnikę, lub oba aspekty, dlatego przypominamy że warto pozamieniać się z ziomkami paroma ciuchami na czas powrotu. Dalsza droga już bez przygód, a za nami kolejny udany wyjazd!

Giszowiec obecny w 56 głów z flagą, co stanowiło najliczniejszą grupę ze wszystkich fan clubów i dzielnic.

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: 12zawodnik.pl

FILM: 30.03.2019 Odra Opole – GKS Katowice DOPING

FILM: 30.03.2019 Odra Opole – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Odra Opole: Krysiak – Szota, Janus, Brusiło, Mikinic, Urynowicz (46. Niziołek), Błanik, Baranowski, Trojak (84. Bonecki), Czyżycki (66. Skrzypczak), Martin.

GKS Katowice: Pawełek – Jędrych, Mączyński, Anon (41. Rzonca), Błąd, Poczobut, Puchacz, Lisowski, Habusta, Dejmek (14. Wawrzyniak), Woźniak (71. Śpiączka).

Po dwóch tygodniach przerwy, GieKSa wróciła do ligowej rywalizacji w Opolu, by zmierzyć się z miejscową Odrą w ramach 26. kolejki Fortuna 1 ligi. W składzie gości względem poprzedniego meczu doszło do jednej zmiany. Kacpra Tabisia na prawej obronie zmienił Wojciech Lisowski. Niestety już w 14. minucie kontuzji doznał Radek Dejmek. Nasz obrońca nie mógł kontynuować gry i w jego miejsce na boisku pojawił się Jakub Wawrzyniak. Gracze z Katowic tworzyli znacznie więcej sytuacji, co przekładało się m.in. na stałe fragmenty gry. Po jednym z nich David Anon wpakował piłkę do bramki Odry otwierając wynik spotkania.

Zaledwie minutę później błąd opolan otworzył Hiszpanowi dużo miejsca z prawej strony. Ten pomknął sam na bramkę i oddał strzał, który odbił się od nogi Pawła Baranowskiego i podwyższył prowadzenie katowiczan. Niestety bramka została uznana jako samobójcza, co nie zmienia faktu, że Anon zachował się w całej akcji bardzo dobrze. Nie minęło pięć minut, a GKS cieszył się z bramki numer trzy. Tymoteusz Puchacz zaczął rajd na własnej połowie i skończył w polu karnym Odry oddając pewny strzał. Wszystko szło po myśli gości. Mimo to utrudniliśmy sobie zadanie, gdy w 35. minucie Jakub Habusta zobaczył drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko.

Odra przystąpiła do ataku, ale przed przerwą nie udało się zmienić wyniku. Nie było wątpliwości, że drugą część GieKSa miała spędzić głównie w defensywie. Opolanie co chwilę wymieniali się podaniami przed naszą szesnastką szukając otwartego strzału. Dużo pracy miał Mariusz Pawełek. W 74. minucie doskonałą okazję zmarnował Dawid Błanik, gdy piłka spadła mu pod nogi pięć metrów przed bramką. Górę wzięło doświadczenie naszego bramkarza, który instynktowną interwencją zmienił kierunek lotu piłki. Zmarnowane okazje lubią się mścić. W 78. minucie Puchacz obsłużył podaniem uwalniającego się Adriana Błąda i ten skończył akcję sam na sam strzelając czwartą bramkę w tym spotkaniu. GieKSa do Katowic wracała z ważnymi trzema punktami.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

30 marca w ramach 26 kolejki Fortuna 1 Ligi GKS Katowice zmierzył się w Opolu z miejscową Odrą. Trener Dariusz Dudek wybrał na ten mecz następującą jedenastkę: Mariusz Pawełek – Mateusz Mączyński, Arkadiusz Jędrych, Radek Dejmek, Wojciech Lisowski – Adrian Błąd, Bartłomiej Poczobut, David Anon, Jakub Habusta, Tymoteusz Puchacz – Arkadiusz Woźniak. Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 17:45.

Już w pierwszych minutach meczu błąd popełnił bramkarz Odry, który wyszedł do długiej piłki poza swoje pole karne i podał prosto do Puchacza, który nie zdecydował się jednak na strzał. Podał natomiast do Anona, ten odegrał do Błąda, który posłał piłkę wzdłuż bramki, a z ostrego kąta próbował uderzać Woźniak. W 7 minucie Lisowski i Dejmek mocno utrudnili Arturowi Krysiakowi interwencję po wrzutce z rzutu wolnego. 4 minuty później Mączyński dobrze przeciął podanie Ivana Martina do Dawida Błanika na szesnastym metrze, a po chwili kontuzji barku doznał Radek Dejmek i nie był w stanie kontynuować gry. Jego miejsce zajął Jakub Wawrzyniak. Po kilku minutach Mączyński posłał niską piłkę w pole karne, a bardzo blisko przecięcia jej był Anon. GieKSa zdecydowanie częściej była przy piłce, a Opolanie postawili na grę z kontry. W 27 minucie Błąd dośrodkował z rzutu rożnego, piłkę przedłużył Jędrych, a z najbliższej odległości do bramki skierował ją David Anon. Minutę później było już 2:0. GieKSa wyprowadziła kontrę, strzał ponownie oddał Anon, lecz tym razem piłka wpadła do bramki po rykoszecie od nogi Pawła Baranowskiego. W 32 minucie żółtą kartkę obejrzał były zawodnik Odry Jakub Habusta. Nie minęło kilkadziesiąt sekund a GKS zdobył trzecią bramkę. Piłkę na 30 metrze od bramki GieKSy Mikinicowi odebrał Puchacz, przebiegł z nią całe boisko, ograł obrońcę Odry w polu karnym i mocno uderzył pod poprzeczkę. W 36 minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę za wejście nakładką otrzymał Habusta. Ze względów taktycznych boisko opuścił David Anon, a zameldował się na nim Callum Rzonca. W 43 minucie strzał Urynowicza z linii pola karnego zablokował Jędrych. Po chwili Lisowski minimalnie przestrzelił z główki po rzucie różnym. W doliczonym czasie gry Rafał Brusiło otrzymał żółtą kartkę za przerwanie kontry Puchacza. Po pierwszej połowie GKS Katowice prowadził z Odrą Opole 3:0.

W przerwie Marcina Urynowicza zastąpił Rafał Niziołek. Od początku drugiej połowy piłkarze GieKSy przede wszystkim starali się utrzymywać grę jak najdalej od swojego pola karnego. W 52 minucie ,,żółtko” zobaczył Jakub Wawrzyniak. Chwilę później błąd popełnił Pawełek, który z ,,piątki” wybił piłkę wprost pod nogi Ivana Martina, potem jednak dobrze interweniował przy jego strzale z bliska. W okolicach godziny gry Wawrzyniak zablokował strzał Błanika na około 7 metrze przed bramką. Po chwili Trojak z dystansu uderzył prosto w Pawełka, a 2 minuty później na strzał z kilkunastu metrów zdecydował się także Błąd. W 66 minucie Szymon Skrzypczak zajął miejsce Mateusza Czyżyckiego, a po 5 minutach trener Dudek zdecydował się na ostatnią zmianę w tym spotkaniu – Bartosz Śpiączka zmienił Arkadiusz Woźniak. Po chwili piłka przypadkowo spadła pod nogi Błanika na 5 metrze, ale Pawełek instynktownie odbił jego sytuacyjny strzał. Od pewnego czasu GieKSa już tylko się broniła. Zmieniło się to w 78 minucie, kiedy Puchacz wypuścił Adriana Błąda, ten od połowy boiska biegł sam na sam z Krysiakiem i pewnie wykończył akcję. W 84 minucie z kontuzją boisko opuścił Miłosz Trojak, a zastąpił go Sebastian Bonecki. Odra zaczęła oddawać bardzo niecelne strzały. Pod koniec meczu Pawełek ponownie popisał się instynktowną obroną po uderzeniu z kilku metrów – tym razem strzelał Szymon Skrzypczak. Mecz zakończył się wygraną GKS-u Katowice 4:0.

GKS Katowice – Odra Opole 4:0
Bramki: Anon, Baranowski (samobójcza), Puchacz, Błąd.

Źródło: GieKSa.pl