Odra Opole 1-2 GKS Katowice

29.03.2009

Na wyjazd do Opola wielkie ciśnienie. Na Giszowcu mobilizacja jakiej jeszcze nie było, praktycznie każdy chciał jechać na Odrę. Już tydzień przed meczem na liście GzG jest prawie 90 osób. Niestety dostaliśmy tylko 500 biletów i na naszą dzielnice przypada tyle ile było zmówionych do tego stanu… czyli 22 co ani trochę nie zaspokaja naszych potrzeb. Postanawiamy że na Odrę pojadą  najmłodsi by zarazić ich wyjazdową zajawką.

Do Opola mimo wszystko przybyło 620 Gieksiarzy i mimo obaw wszyscy weszli. Na płocie wieszamy takie flagi jak: VIP, GieKSa On Tour, BW i Hołdunów Lędziny. Wszyscy jesteśmy ubrani na żółto i prowadzimy bardzo dobry doping. Ultrasi prezentują też oprawę, sektorówkę z kibicem z uniesionymi rękoma na tle herbu, a do tego transparenty „Jedynej sprawie, oddani całkowicie”, poza tym UG zaprezentowało też flagowisko i odpalono spontanicznie race.

Gospodarze również zaprezentowali oprawę sektorówkę z transem „Freedom fighters – Odra Opole” i odpalili do tego kilkadziesiąt rac. Tego dnia do Opola przyjechała również Polonia Bytom wspomóc przyjaciół z Opola.

Relacja GieKSy

O wyjeździe do Opola mówiło się w naszych szeregach od dłuższego czasu. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że ten mecz będzie dla kibiców jak i piłkarzy GieKSy ogromnie ważny. Mobilizacja na ten wyjazd rozpoczęła się zaraz po powrocie z Pruszkowa. Liczby na dzielnicach i FC zaczęły systematycznie rosnąć i było wiadomo, że w Opolu wykorzystamy wszystkie wejściówki. Prośba o dodatkowe bilety nie została jednak zaakceptowana i sporo osób musiało obejść się smakiem, a szkoda, bo tego dnia mogła paść czterocyfrowa liczba wyjazdowa.

W końcu przychodzi niedziela, godzina 13 i na estakadzie dworca PKP meldujemy się całą ekipą wyjazdową, 620 osób. Podróż do Opola mija bardzo szybko. Gdy byliśmy już pod stadionem , odpalamy 10 rac i lecimy z dopingiem. Ochrona zachowuje się bardzo w porządku i wpuszcza nas w ekspresowym tempie, nie robi również problemu przy wnoszeniu oprawy.

Na sektorze jesteśmy w całości już ponad godzinę przed meczem. Jest nas 620. Na płocie wieszamy 4 flagi: „GieKSa On Tour”, „VIP”, „BW On Tour” i wyjazdówkę „Lędziny&Hołdunów”. W końcu piłkarze pojawiają się na boisku, a my ruszamy z bardzo dobrym i głośnym dopingiem. Na początku drugiej połowy prezentujemy oprawę składającą się z sektorówki przedstawiającej typa z uniesionymi rękoma na tle herbu, a także transów z hasłem „Jedynej Sprawie Oddani Całkowicie”. Później pokazujemy jeszcze machajki. Od tego czasu nasz doping systematycznie polepszał się do czasu 70 minuty, kiedy to GieKSa zdobyła bramkę…

Radość po golu to jedna z tych chwil, dla których się kibicuje. Odra w tym czasie prezentuje choreografię „Freedom Fighters” plus napis „Odra Opole” i odpala race. Chwilę później solidaryzujemy się z fanami Odry, których klub znajduje się w fatalnej sytuacji finansowej i organizacyjnej skandując „Nigdy nie zginie, hej Odra nigdy nie zginie”.

Mecz ostatecznie wygrywamy 2-1 po bardzo nerwowych, doliczonych 6 minutach i świętujemy te jakże ważne 3 punkty razem z piłkarzami. Po meczu dość szybko zawijamy się na pociąg i już o 21 meldujemy się w Katowicach. Warto nadmienić, że na tym wyjeździe obowiązywał u nas zakaz alkoholowy. W obydwie strony spokój.

Relacja Odry

W dniu meczu cały dzień leje, co ma wpływ na frekwencję, która jest marna. Na stadionie jakoś 2000 ludzi, z czego z 500 w młynie. Gości 600 z 3 flagami. Czynili starania o większą pule biletów, ale kto u nas był to wie, że się nie da. Nasz doping w pierwszej połowie kijowy. Rozkręcamy się po… stracie bramki. Kiedy tracimy drugą bramkę, do dopingu (a raczej pieśni w stylu „nigdy nie zginie”) włącza się też ta mniej uzdolniona wokalnie część młyna co od razu daje efekt. Kiedy w końcowych minutach strzelamy na 1:2 w młynie istny szał i doping na pełnej do końca meczu. Po meczu dziękujemy piłkarzom za walkę. Widać, że dla wielu z nich to spore przeżycie (spora część to chłopaki po 18-19 lat). GieKSa pokazuje sektorówkę z hasłem „JEDYNEJ SPRAWIE ODDANI CAŁKOWICIE”. Potem machają jeszcze flagami i odpalają jedną racę. Cały mecz głośno dopingują. Pod koniec śpiewają „Nigdy nie zginie, hej Odra nigdy nie zginie”, na co reagujemy oklaskami. Dzięki! My prezentujemy oprawę z hasłem „FREEDOM FIGHTERS” z ręką z racą na sektorówce i transem Odra Opole, a do tego odpalamy 30 rac

Źródło: TMK

Relacja kibica GKS-u

Kolejnym wyjazdem, na który mobilizacja na dzielnicach i FC trwała już od dłuższego czasu był mecz z Odrą Opole. Każdy doskonale sobie zdawał sprawę, iż ten mecz może decydować o naszych losach, gdyż porażka bardzo gmatwałaby naszą sytuację. W Opolu stawiamy się w 620 osób, ze względu na to, że dostaliśmy tylko 600 biletów i duża część chętnych musiała obejść się smakiem. Szkoda, bo z całą pewnością byłby to wyjazd w grubo ponad 1000 osobowej grupie. Po wyjściu z dworca, w pochodzie odpalamy 10 rac, na sektorze meldujemy się już na długo przed meczem. Takiej ochrony życzylibyśmy sobie na każdym stadionie w Polsce. Wszystko poszło szybko i sprawnie. Od początku ruszamy z dobrym dopingiem, który prowadziliśmy przez pełne 90 minut. Na początku drugiej połowy prezentujemy oprawę „jedynej sprawie oddani całkowicie”, na której widniał chłopak z uniesionymi rękami na tle herbu GieKSy. Euforia po bramce na 1:0 strzelonej przez Bartka Iwana to jedna z tych chwil, dla których się kibicuje. W końcówce przy stanie 2:0 śpiewamy „nigdy nie zginie, hej Odra nigdy nie zginie” czym solidaryzujemy się z gospodarzami, ponieważ sami pamiętamy nasze problemy, gdy nasz klub upadał. Otrzymujemy brawa od Opolskiej publiczności, co było bardzo miłym momentem tego meczu. Kolejnym z nich była wspólna radość z piłkarzami po zwycięskim 2:1 meczu. Coraz lepiej dało się zauważyć, że tworzy się więź między piłkarzami i kibicami. My nie zawodziliśmy piłkarzy, a oni odpłacali się walką i ambicją, więc wszystko było w porządku, inaczej niż na jesieni.

Źródło: zin SK1964

FILM: 29.03.2009 GKS Katowice – Odra Opole