Olimpia Grudziądz 1-1 GKS Katowice

27.05.2018, niedziela 12:45 – widzów 2545

Relacja GieKSiarza (Giszowiec)

Do Grudziądza jedziemy transportem kołowym, a zbiórkę wyznaczono wcześnie rano, co na pewno miało wpływ na ospałą atmosferę w drodze na wyjazd. Po prostu nasza grupa była spokojna jak nigdy, a mimo to policja musiała robić cyrki wypisując mandaty za najdrobniejsze szczegóły. Co ciekawe sprawdzali nawet czy każdy spuścił wodę i umył ręce w przydrożnej toalecie. Byliśmy przygotowani na prowokacje ze strony stróżów prawa bo zapowiedziano nam że władza szuka argumentów by przepchać niekorzystne dla kibiców ustawy. Zapowiedzi się sprawdziły, ale My nie daliśmy się sprowokować. Gorzej mieli kibice Olimpii ale zacznijmy od początku.

Pod stadionem jesteśmy na kilkanaście minut przed meczem, mimo to nikomu się nie śpieszy z wchodzeniem na sektor gości. Prawda jest taka że połowa naszej wycieczki postanowiła nawet nie wchodzić. Ci co postawili swoją nogę w klatce zasiedli wygodnie i biernie oglądali mecz oraz popisy ultras gospodarzy.
Na składzie mamy dwie flagi: GKS KATOWICE (gardina) i CRAZY BOYS oraz masę okazjonalnych transparentów, a każdy z nich miał swoje „5 minut” na płocie: „ZIOKU ZDRÓWKA”, „KARLITO WRACAJ DO ZDROWIA”, „KUBAN PDW” oraz płótno z gratulacjami dla ziomka z naszej dzielnicy przebywającemu na stałe w Gdańsku „EWELINA & LUC GRATULUJEMY WIKTORII”. Jeśli chodzi o nas doping to nie prowadzimy go w ogóle, zaznaczamy tylko obecność paroma okrzykami m.in. „Jesteśmy zawsze tam…” oraz głośno przypominamy o ostatnich wydarzeniach z konfidenckiego choRzowa (60). Poza tym słuchamy śląskich szlagierów i pełen chillout na sektorze.
Nasza liczba tego dnia to 271, w tym 3 kibiców KSG i 1 Banika – dzięki za wsparcie. Giszowiec obecny w 15 głów.

Inaczej było u miejscowych którzy mocno mobilizowali się na to spotkanie. Zapowiedzieli sporo opraw co miało związek z 95-leciem powstania klubu. Cyrki zaczęły się już na długo przed meczem  gdzie zabroniono Olimpijczykom prezentacji choreografii, jednak ostatecznie fani z miasta ułanów godnie pokazali się tego dnia. Olimpia prezentuję konkretny młyn, wsparty 45-osobową delegacją Drwęcy z flagą. Poza tym dobrze dopingują i co chwila ultrasują. Zabrakło sektorówek na które nie dostali zgody, jednak radzili sobie z transparentami, które dopełniali flagowiskiem, szarfami i na końcu pirotechnikom. Na płocie pojawiły się m.in. transy takie jak: „STARA GWARDIA” (z transami na kij), ” OLIMPIA DRWĘCA” (z flagowiskiem), „OLIMPIJSKA EMIGRACJA” (z szarfami), „Olimpia Grudziądz Hooligans”, „WŁADCY MIASTA” (flagowisko i pirotechnika).

Po tej ostatniej, w końcówce meczu zaczęły się cyrki. Policja zamknęła sektor młynowy, a tych którzy chcieli wyjść zagazowano. Doszło do kilkukrotnej szarpaniny, w której nie szczędzono gazu kierowanego w tłum ludzi. Kibiców trzymano kilka godzin, a kilku fanów zostało zawiniętych – CHWDP.
Całe to zajście obserwowali kibice GieKSy którzy postanowili zostać dłuższą chwilę w sektorze gości i wesprzeć okrzykami Olimpijczyków „Zostaw kibica…„, „piłka nożna bez policji”, „zawsze i wszędzie…„, to tylko niektóre przyśpiewki towarzyszące pomeczowym ekscesom.

STOP POLICYJNYM PROWOKACJOM

Relacja GieKSy

Wyjazd do Grudziądza był dopiero siódmym w tym sezonie (6 w lidze i 1 w Pucharze Polski). Niestety nie oszczędzały nas w tym sezonie zakazy, czy to nałożone przez PZPN (absurdalne pół roku za mecz derbowy z Ruchem), czy też przez wojewodę śląskiego. Był to też dopiero drugi wypad w tym roku kalendarzowym.

Z racji słabej postawy piłkarzy i kontrolowanego nie-awansu do Grudziądza jechaliśmy rekreacyjnie – dla siebie i kibicowskiej GieKSy. I pomyśleć, że łudziliśmy się, że może właśnie na tym wyjeździe będziemy świętować awans… Ba, nawet podjęliśmy kilka miesięcy temu wstępne kroki, by te spotkanie mogło zobaczyć ponad tysiąc fanów naszego klubu. Niestety dość szybko nasze marzenia zostały zweryfikowane przez rzeczywistość. Ostatecznie pojawiło się nas w Grudziądzu dokładnie 271, w tym 3 fanów Górnika Zabrze i 1 Banika Ostrava.
Do Grudziądza wybraliśmy się z samego rana pięcioma autokarami. Droga była spokojna i szybka, nawet zastanawialiśmy się, czy zbiórki nie zrobiliśmy za wcześnie. Policja, która tego dnia mocno nas prowokowała, zrobiła jednak wszystko, byśmy pod sam stadion dojechali na chwilę przed rozpoczęciem spotkania. Wejście odbywało się dość sprawnie (mimo zamieszania z listą ;) ), ale… duża część kibiców postanowiła nie wchodzić do sektora gości. Ci, którzy znaleźli się w sektorze, skupili się na „pozdrowieniach” dla spadającego klubu z Chorzowa, konfidenckich zapędach jego kibiców oraz policji. Nie zabrakło też standardowej przyśpiewki „jesteśmy zawsze tam”. Po meczu „podziękowaliśmy” piłkarzom za walkę – zarówno w tym spotkaniu, jak i całym sezonie. Nie zabrakło także „GieKSa to my” i „wypierdalać” w kierunków zawodników. Na sektorze porozwieszane mieliśmy kilka transparentów z pozdrowieniami dla kolegów – zarówno tych za kratami, jak i walczących o zdrowie.

Gospodarze zaprezentowali w tym meczu oprawy. Już przed samym spotkaniem dostaliśmy od nich informacje, że mają duży problem z policją i klubem, który zachowuje się poddańczo wobec funkcjonariuszy (skąd my to znamy?). Mimo to zdecydowali się zaprezentować sektorówkę i odpalić trochę pirotechniki. To poskutkowało interwencją policjantów, którzy dwukrotnie zagazowali cały sektor. Następnie wypuszczali fanów Olimpii pojedynczo i w losowy sposób zatrzymywali. Potwierdziły się także nasze przedmeczowe informacje, że w całej Polsce policja dostała przykaz od władzy, aby prowokować kibiców. Temat ma być „grzany” na sam koniec ligi, by jeszcze w wakacje doszło do przepchnięcia kilku negatywnych poprawek do ustaw. Stąd podczas całego wyjazdu policja doczepiała się do każdego wykroczenia, a najbardziej absurdalne było chyba pilnowanie w kilka zastępów, czy nikt nie oddaje moczu poza wyznaczonym miejscem. Na szczęście nasi fani dostali wcześniej informacje o planowanych prowokacjach i poza kilkoma mandatami nic wielkiego się nie stało.

Do Katowic wróciliśmy równie sprawnie i szybko. Ciekawostką jest to, że już przed samymi Katowicami zrównaliśmy się z autokarem piłkarzy, który na widok kibiców ruszył zdecydowanie szybciej na Bukową. Pod samym stadionem wjazd do klubu był obstawiony przez policję. Czyżby czegoś się obawiano?

Źródło: Gieksa.pl

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: 27.05.2018 Olimpia Grudziądz 1-1 GKS Katowice

FILM: 27.05.2018 Olimpia Grudziądz 1-1 GKS Katowice SKRÓT

FILM: 27.05.2018 Olimpia Grudziądz 1-1 GKS Katowice DOPING

Relacja sportowa

Olimpia Grudziądz: Małecki – Bielawski, Zitko, Wełna, Klimczak, Jazvić, Kurowski, Michalik, Martinez, Kaczmarek (77. Handzlik), Podlogar.

GKS Katowice: Wierzbicki – Frańczak, Kamiński, Klemenz, Słaby – Mandrysz, Kalinkowski (65. Foszmańczyk), Poczobut, Zejdler (46. Volas), Błąd (52. Słomka) – Prokić.

W meczu przedostatniej kolejki sezonu 2017/2018 Nice 1 ligi, GKS Katowice zremisował na wyjeździe 1:1 z walczącą o utrzymanie Olimpią Grudziądz. Starcie lepiej zaczęli gospodarze. W 7. minucie Filip Jazvić uciekł obronie i wykorzystał błąd Macieja Wierzbickiego strzelając do pustej bramki.

Goście mieli problem z narzuceniem swojego rytmu w przekroju 90 minut. To Olimpia stwarzała więcej szans przed bramką GieKSy. Dopiero w ostatnich minutach pierwszej połowy katowiczanie byli w stanie odpowiedzieć. Kilkoma sytuacjami zagrozili rywalowi, choć nie przełożyło się to na zmianę wyniku jeszcze przed przerwą.

W drugiej połowie goście głęboko cofnięci, szukali przede wszystkim szans na kontratak. W 67. minucie Tomasz Foszmańczyk znalazł miejsce przed szesnastką i dograł piłkę do stojącego w środku Dalibora Volasa. Ten pokonał Wojciecha Małeckiego, z najbliższej odległości doprowadzając do wyrównania. Więcej bramek nie padło. GKS stracił w tym meczu szansę na awans, natomiast Olimpia przegrała walkę o utrzymanie. Ostatni mecz sezonu na Bukowej 3 czerwca z Górnikiem Łęczna.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Ostatnie wyjazdowe spotkanie w sezonie 2017/18 przyszło nam zagrać w Grudziądzu. Było to swoiste Deja Vu z poprzedniego przegranego sezonu gdzie GieKSa również kończyła sezon wyjazdowy z tym rywalem. Jedyna różnica była taka, że Olimpia miała szansę na awans w poprzednim sezonie, a w tym broni się przed spadkiem.

Trener Paszulewicz „zaskoczył” składem i wystawił praktycznie wszystkich zawodników, którzy przegrali awans. Młodych zawodników z akademii zostawił na ławce rezerwowych.

Spotkanie w pełnym słońcu rozpoczęło się od ataków gospodarzy, którzy mieli sporo stałych fragmentów gry, ale GieKSa wszystko dobrze wybijała. Ataki przyniosły jednak gola w najmniej spodziewanym momencie. Piłkę w pole karne skierowali pomocnicy Olimpii. Napastnicy się zagapili i do piłki doszedł Wierzbicki, który nie wiedzieć czemu wypuścił piłkę z ręki i wyłożył ją do pustej bramki rywalom. Od tego momentu Olimpia śmielej atakowała i po kolejnych minutach powinna prowadzić 2:0, ale dwa dobre strzały wybronił tym razem nasz bramkarz. W środkowej części spotkania gra się zaostrzyła, było sporo fauli i kartek. GieKSa inicjatywę przejęła w ostatnich 10 minutach I połowy. Sporo rzutów wolnych i rożnych przynosiło nam zagrożenie pod bramką rywali. Najgroźniej strzelał głową po rogu Słaby, z dystansu uderzał jeszcze Mandrysz, ale do przerwy był wynik 0:1.

Po przerwie trener zdecydował się na zmianę słabiutkiego Zejdlera, oraz po 5 minutach spotkania kontuzjowanego Błąda. Zastąpili ich Volas oraz Słomka. GieKSa starała się wyrównać, ale robiła to bardzo nieporadnie. Dość powiedzieć, że Prokic z metra nie potrafił wpakować piłki do siatki po zamieszaniu w polu karnym. W 60. minucie GieKSa powinna grać w 10-tkę i przegrywać 0:2, ale upiekło się Poczobutowi, który zarobił żółtko oraz Wierzbickiemu, który wybronił niegroźną sytuację rywali. W 67. minucie GieKSa doprowadziła do wyrównania. Piłkę w pole karne wrzucił Foszmańczyk, a tam dopadła do niej Volas, który skierował ją do siatki z bliskiej odległości. GieKSa od tego momentu zaczęła grać lepiej i szybciej, stwarzała kolejne sytuację, ale brakowało skuteczności. 10 minut przed końcem kolejny raz dobrą interwencją popisał się Wierzbicki broniąc groźny strzał z 16 metrów. W końcówce drugą żółtą otrzymał Frańczak i GieKSa kończyła mecz w 10-tkę. Olimpia rzuciła się do ataków, ale nie przynosiły one gola dla tej drużyny. W ostatniej akcji spotkania GieKSa mogła strzelić bramkę na 2:1, ale kontrę Mandrysza złym podaniem zmarnował Volas.

Źródło: GieKSa.pl