Olimpia Elbląg 2-2 GKS Katowice

12.11.2011, sobota 12:00 – widzów 1782

Relacja GKSu

Wyjazd do Elbląga był naszym ostatnim tej jesieni, w naszych szeregach spore poruszenie i już 2 tygodnie przed meczem wszystkie bilety się rozeszły. Z Katowic wyruszamy ok. północy i rozpoczynamy zabawę w pociągu W Warszawie dosiada się grupa GieKSiarzy która dzień wcześniej wybrała się na marsz niepodległości. Centralny żegnamy pierwszymi tego dnia racami w oknie pociągu. Szybka przesiadka w Malborku i w Elblągu meldujemy się chwile przed meczem. Z buta przemieszczamy się w stronę stadionu w asyście sporej ilość wąsów.

Nas w Elblągu 531 osób (większość ubrana w trójkolorowe mycki) w tym 48 KSG i 13 z FCB i 4 z JKS-u (dzięki za wsparcie). Na sektor wchodzimy całą pierwsza połowę, mamy ze sobą 12 flag, w tym 2 KSG (GieKSa On Tour, GieKSa&Banik, SK 1964, VIP, GKS Katowice, Ultras GieKSa, Persona Non Grata, Mysłowice, Jaworzno, reprezentacyjna Katowice oraz TRŚL i Torcida) z których nie wszystkie znajdują swoje miejsce na płocie. Flaga GieKSa&Banik i wyjazdówka Mysłowic zaliczają na tym spotkaniu swój debiut. Nas doping ze względu na trudy podróży na średnim poziomie. UG prezentuje oprawę z sektorówką Jana Pawła II i transem „Ultrasi nie lękajcie się”. Całość dopełniona była białymi chorągiewkami i 20 racami.

Na Olimpii ok. 1300 widzów, spora ilość ubrana w białe koszulki, rzucają konfetti i machają flagami na kij. Wywieszają też transparenty–„ PO – Prawdziwi Oszuści” i „Nowaczyk – słonina wyborcza.”

Grupka kibiców(KSGKS) która zrezygnowała z meczu i spacerowała po mieście zalicza starcie z Olimpijczykami dla nas na plus.

Mecz remisujemy 2:2 i udajemy się w drogę powrotną w dość ciężkich warunkach, bo PKP dało nam o jeden wagon za mało. Atmosferę umilamy sobie różnego rodzaju trunkami oraz achtungami i racami. W Katowicach meldujemy się ok. 3 w nocy.

Do zobaczenia na wiosnę… GzG On Tour.

Relacja Olimpii

Mecz z GKS-em pozwolił nam przypomnieć sobie atmosferę, jakiej brakowało w Elblągu w całej rundzie. Mimo bardzo słabych wyników na stadionie melduje się około 1300 Elblążan. Około 500 osób utworzyło na łuku młyn, większość ubrała się w białe koszulki. Bardzo dużo osób dopingowało również na Prostej (na pewno ponad 300). Na meczu podkreślamy naszą opinię na temat prezydenta, który nas oszukał w sprawach nowego stadionu, (wieszamy dwa transparenty: „PO-Prawdziwi Oszuści” i „Nowaczyk-słonina wyborcza”. Drugie hasło (wielokrotnie skandowane) jest grą słów, Słonina to poprzedni prezydent naszego miasta, skutecznie swego czasu obalany przez kiboli Olimpii. Doping tego dnia dobry, na obu trybunach, wspierany bębnem. W drugiej połowie machamy flagami na kijach i rzucamy sporo confetti. GKS pojawił się w Elblągu w około 500 osób, wchodzi na stadion pod koniec I połowy. Dopingują nieźle, prezentują oprawę z racami, ładnie oflagowali płot. Wizyta na plus. Po meczu dochodzi do starcia ponad 10 osobowej grupy Olimpijczyków z około 30 osobami z koalicji KSGKS. Starcie w starym stylu, w okolicach dworca, nasza porażka chociaż po stronie przeciwnika również KO.

Źródło: zin SK1964 nr 40 (Katowice) kwiecień 2012

Relacja GieKSy

Przygotowania do tego wyjazdu trwały dosyć długo, ale nic dziwnego gdyż miał to być w naszym wykonaniu najdalszy wyjazd tej rundy. Na zbiórce melduje się około 500 osób w tym 60 chłopaków z Górnika i po kilka z Banika i JKS-u Jarosław, którym dziękujemy za wsparcie tego dnia. Po małym zamieszaniu z przypinaniem wagonów ruszamy koło północy w kierunku Elbląga. W pociągu zajebista atmosfera. W Warszawie dosiada się grupa, która przed wyjazdem wybrała się na marsz Niepodległości. Centralny żegnamy pierwszymi tego dnia racami w oknie pociągu. Szybka przesiadka w Malborku i w Elblągu meldujemy się chwilę przed meczem. Z buta przemieszczamy się w stronę stadionu w asyście sporej ilości zenków. Pod stadionem jesteśmy w 20 minucie, na początku ochroniarze trochę się spinają, jednak szybko odpuszczają i wchodzimy praktycznie bez przeszukiwania. Na sektorze ostatnie osoby meldują się w przerwie. Mamy ze sobą 12 flag, w tym 2 KSG, nie wszystkie znajdują swoje miejsce na płocie. Flagi „GieKSa & Banik” i wyjazdówka Mysłowic zaliczają debiut na tym spotkaniu. Z perspektywy naszego sektora ciężko ocenić nasz doping, ale trudy podróży dały się we znaki i nie był on tego dnia idealny. Koło 75 minuty prezentujemy oprawę na którą składał się transparent „Ultrasi nie lękajcie się”, na sektorówce twarz Papieża Jana Pawła II. Sektor wypełniliśmy białymi machajkami i 20 racami. Przekaz jasny. Do tego należy dodać, że niestety sektor w Elblągu jest strasznie płaski, przez co sektorówka na pewno nie wyszła tak jakbyśmy to sobie wyobrażali. Pomimo wszystko jesteśmy zadowoleni, że znów udało się wnieść i zaprezentować to co kochamy robić najbardziej i pokazać, że race na sektorze jeszcze nie odeszły do lamusa. Po meczu dziękujemy piłkarzom za walkę, a oni nam za przejechane kilometry i dosyć szybko wracamy na dworzec. Przed dworcem mała awantura z Olimpią, na plus dla nas. Powrót w dosyć ciężkich warunkach, gdyż PKP podstawiło nam o jeden wagon za mało. W zamian praktycznie na każdym dworcu umilamy sobie postój achtungami i stroboskopami wyrzucanymi przez okno. We Wrocławiu w czasie ostatniej tego dnia przesiadki odpalamy resztę rac i sporą ilość achtungów, co daje zajebisty efekt. W Katowicach meldujemy się przed 3 w nocy. Do zobaczenia na kibicowskim szlaku na wiosnę!

Źródło: TMK

Relacja GieKSiarza

12 listopada wypadł nam wyjazd do Elbląga na mecz z miejscową Olimpią. Zbiórka na ten wyjazd wyznaczona była na dworcu około godzinny 12. Podobno mieliśmy mieć wynajęte jakieś wagony, tak słyszałem, ale czy to prawda nie wiem, bo po kilkunastu minutach zamieszania spod znaku, „który jest nasz pociąg” każdy usadowił się gdzie mu najlepiej pasowało. Nie ma co jednak narzekać, przynajmniej było wygodnie. W moim trzecim i ostatecznym przedziale, do którego trafiłem oprócz kilku osób z GieKSy podróżowały dwie dziewczyny i jeden gorolohanys. Oczywiście w takiej sytuacji nie mogło zabraknąć pytań dotyczących tego jaki mają wizerunek kibiców i czy nie boją się z nami jechać. Odpowiedzi jak to zwykle bywa były w stylu: „nie wiem, nie mam zdania, nie interesuje się”. Prawda wiadomo jaka jest, więc zaczęliśmy pracować nad zmianą naszego wizerunku w ich oczach. Szło nam na tyle dobrze, że gdyby dziewczyny nie wysiadały w Koluszkach, a jechały przynajmniej do Warszawy myślę, że udałoby się je namówić na wycieczkę do Malborka:) Wysiadły jednak w Koluszkach, gdzie po tym jak wysiadły z pociągu usłyszały kilka haseł w stylu” „choć się jebać”. Myślę, że w tym momencie cały nasz wysiłek poszedł na marne, ale przynajmniej nie było nudno. Dalsza droga minęła równie szybko. Po śpiewach na Dworcu Centralnym w Warszawie korzystając z okazji, że w przedziale zostały tylko 3 osoby resztę drogi przespałem. Po przyjeździe do Malborka przesiedliśmy się na pociąg regionalny, który zawiózł nas do Elbląga. Tam chwilę postaliśmy na stacji i rozpoczął się 2-3 kilometrowy marsz w kierunku stadionu, gdzie pojawiamy się w momencie rozpoczęcia spotkania. Biorąc pod uwagę, że było nas ponad 500 osób, a ochrona chciała sprawdzać wszystkich według listy napięcie rosło. Jeszcze 2-3 lata temu zakończyłoby się to wjazdem z bramą – tym razem jednak organizatorzy wyjazdu postarali się o to by ostudzić gorące głowy, a i trzeba przyznać, że również i ochrona nieco odpuściła widząc czym to się może skończyć. Suma sumarum ostatnie osoby weszły na sektor gości na pewno po zakończeniu pierwszej połowy.

Doping z racji tego, że spora liczba osób była poza sektorem oraz ogólnego zmęczenia 90% wyjazdowiczów w pierwszej połowie należy ocenić na 2/10. W drugiej połowie wyglądało to lepiej, ale też szału nie było. Warto podkreślić w tym miejscu oprawę przygotowaną przez UG’03. Race, sektorówka z wizerunkiem (JP II) i przede wszystkim transparent o treści „ultrasi nie lękajcie się” dało super efekt (szczególnie w obecnych czasach). Szkoda tylko, że żaden fotograf nie był dobrze ustawiony przez co zdjęcia oprawy, biorąc dodatkowo pod uwagę słabości infrastrukturalne, wyszły słabo. O kibicach Olimpii nie wiele mogą powiedzieć. Zapamiętałem jedynie tylko tyle, że mieli białe koszulki i że kilka osób od nich zostało obitych przez osoby, które nie weszły na stadion, ale czy to prawda to nie wiem. Dopytajcie sami.

Po meczu udajemy się na pociąg w drogę powrotną. Zmęczenie ponad dwudziestogodzinnym wyjazdem dawało mocno znać o sobie, więc powrót dla większości był nieco spokojniejszy. Szczególnie głośno było jedynie na stacjach gdzie wybuchała niezliczona liczba achtungów. Niestety jednemu chłopakowi wybuchł on za szybko przez co musiał zostać w Poznaniu. Na szczęście z dłonią ponoć już wszystko dobrze. Chyba tyle… do następnego.

Zwierzak

Źródło: zin SK1964 nr 40 (Katowice) kwiecień 2012

FOTOGALERIA: info.elblag.pl

FILM: 12.11.2011 Olimpia Elbląg – GKS Katowice OPRAWY

FILM: 12.11.2011 Olimpia Elbląg – GKS Katowice OPRAWY (2)

FILM: 12.11.2011 Olimpia Elbląg – GKS Katowice BRAMKI

FILM: 12.11.2011 Olimpia Elbląg – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Olimpia Elbląg: Stodoła – Dremluk, Wojciechowski, Szary, Miecznik (64′ Banasiak), Kaczmarczyk, Iwan (71′ Pietroń), Muszalik (90+3 Żuraw), Kołodziejski, Zaniewski
GKS Katowice: Sabela – Sobotka, Kowalczyk, Beliancin, Farkas (73′ Feruga), Plewnia, Hołota, Chmiel, Zachara, Pitry, Rakels (87′ Jarka)
Trener: Rafał Górak
Bramki: Zaniewski (14), Iwan (33) – Pitry (26), Rakels (80)

GKS zremisowal w Elblągu z miejscową Olimpią 2:2. Bramki dla naszego zespołu zdobyli Przemysław Pitry i Deniss Rakels. GieKSa po drugiej żółtej kartce dla Pawła Wojciechowskiego kończyła mecz w przewadze.

Źródło gkskatowice.eu

Relacja sportowa

To było jedno z najbardziej emocjonujących spotkań na stadionie przy Agrykoli w tym roku. Podopieczni Anatolija Piskowca długo prowadzili, otrzymali 7. w tym sezonie czerwoną kartkę, a po końcowym gwizdku mogli być bardzo zadowoleni z wywalczenia punktu.
Opromienieni ubiegłotygodniowym zwycięstwem nad Bogdanką Łęczna gospodarze zaczęli pojedynek z GKS-em z dużym animuszem. Być może zespół znad Zalewu Wiślanego dowiedział się o postawie katowiczan w Niecieczy. Tam 6 listopada ekipa Rafała Góraka zagrała niezwykle zachowawczo i defensywnie i w efekcie przegrała 0:2 praktycznie bez walki.
Wynik meczu otworzył w 14. minucie Łukasz Zaniewski. Napastnik miejscowych zdobył gola „stadiony świata”, gdy w pełnym biegu uderzył sprzed linii pola karnego w samo okienko. Witold Sabela nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia. Co ciekawe, pochodzący z Ostrołęki 20-latek wpisał się na listę strzelców także w meczu obu drużyn w Katowicach. W 2. kolejce padł remis 1:1, a Zaniewski pokonał Jacka Gorczycę, który sobotni mecz oglądał z ławki rezerwowych.
Gieksa, która wcześniej na wyjeździe wygrała tylko 1 spośród 8 spotkań, rzuciła się do odrabiania strat. Nie udało się to Piotrowi Plewni, choć ten dwukrotnie w ciągu kilku minut groźnie uderzał na bramkę Krzysztofa Stodoły, ale powiodło Przemysławowi Pitremu. Doświadczony napastnik strzałem głową zamienił na bramkę dalekie dośrodkowanie z wolnego Damiana Chmiela.
Riposta podopiecznych Anatolija Piskowca była natychmiastowa. Olimpia przeprowadziła popisową akcję, podczas której piłka szybko krążyła między nogami zawodników gospodarzy. Ostatecznie Sławomir Szary z lewej flanki dośrodkował do Bartosza Iwana, który „główką” trafił do siatki. Pomocnik elblążan został przy tym mocno poturbowany i długo wydawało się, że nie wróci już do gry. Ostatecznie służby medyczne postawiły gracza GKS-u w latach 2008-2010 na nogi.
Krótko po zmianie stron Olimpia powinna prowadzić 3:1 i rozstrzygnąć losy meczu. W 51. minucie Iwan obsłużył podaniem Mateusza Kołodziejskiego, który wpadł w pole karne i będąc oko w oko z Sabelą posłał piłkę tylko w boczną siatkę. Kolejne fragmentu meczu były dość senne. Piłkarze ze Śląska zaczęli przejmować inicjatywę na skutek sporych ubytków kondycyjnych u gospodarzy. W efekcie nieraz interweniować musiał Stodoła. Przełomowym momentem spotkania okazała się 67. minuta. Wówczas arbiter pokazał drugą żółtą kartkę Pawłowi Wojciechowskiemu za jego wątpliwy faul na Denissie Rakelsie. W rezultacie Olimpia musiała kończyć w „10″ już 7. mecz w tym sezonie!
Ostatnie 20 minut to prawdziwa obrona Częstochowy w wykonaniu beniaminka. Elblążanie niemal wyłącznie ograniczali się do wybijania piłek. Raz za sprawą indywidualnej akcji Zaniewskiego udało im się wywalczyć korner. Poza tym wciąż nacierali katowiczanie, a Stodoła co i rusz znajdował się w tarapatach. GKS wyrównał w 80. minucie po tym, jak Daniel Feruga dośrodkował z rogu, a głową uderzył Rakels. Golkiper gospodarzy zdołał złapać futbolówkę, ale uczynił to już, zdaniem sędziego, za linią.
Gdy do końca regulaminowego czasu pozostały 2 minuty, trener Górak wzmocnił siłę rażenia i desygnował do gry Dawida Jarkę. 24-latek mógł zostać bohaterem. Stałoby się tak, gdyby były gracz Górnika Zabrze w 94. minucie pokonał Stodołę w sytuacji sam na sam. Jarka strzelił jednak w boczną siatkę. Nawiązując do doliczonego czasu gry, warto odnotować debiut w I lidze 20-letniego obrońcy gospodarzy, Pawła Żurawia.
Remis oznacza, że żółto-biało-niebiescy niemal na pewno zimę spędzą na ostatniej, 18. pozycji w tabeli. Z kolei GKS-owi nadal zagraża spadek do strefy spadkowej. Jeśli jednak obie drużyny walczyć będą z takim zaangażowaniem jak w sobotnie południe, wiosna powinna być dla nich udana.

Olimpia Elbląg – GKS Katowice 2:2 (2:1)
1:0 – Zaniewski 14′
1:1 – Pitry 26′
2:1 – Iwan 32′
2:2 – Rakels 80′

Składy:
Olimpia Elbląg: Stodoła – Dremluk, Wojciechowski, Pacan, Szary, Miecznik (63′ Banasiak), Kaczmarczyk, Muszalik (90+2′ Żuraw), Kołodziejski, Iwan (70′ Pietroń), Zaniewski.
GKS Katowice: Sabela – Sobotka, Kowalczyk, Beliancin, Farkas (73′ Feruga), Plewnia, Hołota, Chmiel, Zachara, Pitry, Rakels (88′ Jarka).
Czerwona kartka: Wojciechowski /67′ za drugą żółtą/ (Olimpia Elbląg).
Żółte kartki: Wojciechowski, Szary (Olimpia Elbląg) oraz Sobotka, Zachara, Chmiel, Feruga (GKS Katowice).
Sędzia: Artur Radziszewski (Warszawa).
Widzów: 2000.

Źródło: sportowefakty.wp.pl