PC: SK Slavia Praga 2-0 FC Baník Ostrava

22.05.2019, środa

Relacja GieKSiarza

MOL CUP to nic innego jak rozgrywki Pucharu Czech, gdzie fani Banika czekali aż 13 lat by znowu ich drużyna odniosła sukces dostając się do finału. Wyczekiwano tylko daty i miejsca, z którym było najwięcej zawirowań, jednak ostatecznie po myśli Chacharów wybrano stadion w Ołomuńcu. Rozpoczęła się więc sprzedaż biletów, których początkowo FCB otrzymał 3800, lecz szybko okazało się że to nie wystarczy. Wynegocjowano kolejne 500, ale wciąż było mało. Fani Banika powoli poczynali przygotowania pod kątem ultras, po cichu licząc na przydzielenie im półkolistej trybuny, na której zazwyczaj zasiadają przy okazji meczów z Sigmą. Tak też się stało. Przygotowano również jednakowe koszulki z motywem z wcześniejszej oprawy Chacharów: „Baník zabiják” (Banik morderca), która była zaprezentowana przy okazji meczu pucharowego z Bohemką (25.04.2019) w Ostrawie. Z niecierpliwością wyczekiwano więc finału, na który również przygotowywały się zastępy mundurowych, którzy zarządzili by w tym dniu pozamykano wszystkie knajpy w okolicy. Na próżno szukano jakiegokolwiek punktu gastronomicznego, by coś zjeść przy złocistym trunku.
Pierwsi tego dnia zameldowali się Ultrasi, którzy od 11:00 (mecz o 19:15) starannie przygotowywali choreografię, by godnie się zaprezentować. Dodatkowo musieli zmierzyć się z ulewą, która ominęła później podróżujących Banikowców. Do Ołomuńca przybywano w każdy możliwy sposób, a główna grupa, która jechała pociągiem odnotowała opóźnienie. Powodem był brak biletów przez część załogi i liczne spięcia z czeską palanterią, co spowodowało że cała grupa pod stadionem znalazła się na kilka minut przed pierwszym gwizdkiem. W tej grupie znalazła się ekipa ponad 200 GieKSiarzy, która była razem z delegacją Torcidy. Trudno się więc dziwić, że fani zdemontowali kołowrotki i obezwładnili ochronę przy wejściu, która jeśli nie wylądowała na zwolnieniu chorobowym to żałuje że go wcześniej nie miała. W ten sposób wielu fanów weszło bez biletów.
Trybuny były praktycznie wypełnione przez 11661 widzów, gdzie szacuje się że Banik stanowił grupę nawet 5 tysięcy. Chachary zasiadły jak wcześniej wspomnieliśmy na półkolistej trybunie za bramką, gdzie jej imponująca budowa wciąż zachwyca kibiców którym dane na niej zasiąść. Slavia siedziała naprzeciw, oraz na trybunie przy sektorze gości do której vis-à-vis zasiadła reszta Banikowców, dla których zabrakło biletów na trybunie za bramką.
Spotkanie poprzedził hymn państwowy, równo z którym Chacharzy odśpiewali swój. Hymny Czech odśpiewali zaraz potem.  Nad mocą decybeli Chacharów czuwało tego dnia 6 megafonów, co przyniosło oczekiwany efekt akustyczny. Na płocie zawisły flagi takie jak: GKS KATOWICE, PDW, KONFLIKTNÍ TÝM, EVŽEN HADAMCZIK, OSTRAVACI, CHULIGANI Z BAZALŮ oraz ULTRAS BANIK i ULTRAS GIEKSA (one nine six four). Dodatkowo były jeszcze inne mniejsze oraz trochę zdobycznych fantów które zawisły na gnieździe. W tym momencie z ciekawostek można dodać że po przeciwnej stronie barykady, sztuka wieszania flag nie została zbyt dobrze opanowana, co przerodziło się w obraz rozpaczy przy prezentacji dwóch głównych płócien „Slavia Praha”, a cała ta sytuacja wywoływała uśmiech w naszym sektorze.
Następnie zaczęła się rywalizacja w prezentacji opraw dwóch najlepszych grup kibicowskich w Czechach. Pierwsi rozpoczęli Chacharzy którzy rozwinęli sektorówkę przedstawiającą górnika z młotem pneumatycznym o wymiarach 30x20m, a na bokach jako uzupełnienie użyto podłużnych balonów w barwach, które umiejscowiono na przemian by uzyskać efekt biało – niebieskich pasów. Niestety część fanów zaczęła wypuszczać zbyt wcześnie balony, co nie pozwoliło uzyskać optymalnego efektu. Całość została okalana 60 m transparentem „VYRUBEJTE V OLMÍKU DALŠÍ ÚSPĚCH BANÍKU!” („Wyfedrujcie w Ołomuńcu kolejny sukces Banika!”) i chociaż nie wyszło w 100% tak jak miało, to i tak choreografia robiła wrażenie.
W odpowiedzi Ultrasi SKS zaprezentowali kartoniadę tworzącą napis „ULTRAS”. W międzyczasie na trybunie Banika rozciągnięto transparent skierowany do przeciwników „ZA VLASTNI KASU PRO TITUL: 650 FANS, NA POHAR ZADARMO: 3500+. A PAK ZE NEISTE … :) ” („Za własne pieniądze świętowało tytuł: 650 kibiców, na Puchar za darmo: 3500+. I wy nie jesteście… (Żydzi) :) ”). Napis odnosił się do obraźliwego przydomku fanów SKS-u „Jude Slavia”, co Chacharzy zobrazowali wytykając porównanie ostatniej liczby Slavistów w Ostrawie gdzie płacili za siebie, a ich klub zapewnił sobie mistrzostwo, a do dzisiejszej liczby gdzie klub sponsorował prażanom bilety i przejazd pociągiem.
Chwilę później Slavia prezentuję kolejną kartoniadę, tworząc na przemian swoje barwy dopasowane kolorystycznie do rozciągniętego transparentu „KLUB SPORTOWY SLAVIA ZAŁOŻONY W ROKU 1892 W PRADZE”.
W drugiej części spotkania Ultras Banik również prezentuję kartoniadę, z wizerunkiem orła śląskiego, z 60 m transparentem z cytatem z jednej z pieśni Banika „VE SLEZSKU DOMOV MÁ!” („Na Śląsku swój dom ma!”). Całość przyćmiła wcześniejsze prezentacje prażan tego typu. Jednak to nie było ich ostatni słowo i chwilę później od środka zaczęto rozwijać starannie wykonaną sektorówkę „SLAVIA PRAHA” z namalowanym pośrodku, na tle herbu kibolem dzierżącym oba trofea (mistrzostwo i puchar). W międzyczasie pod płótnem przebierali się fani w pelerynki tworząc czerwono-biały sektor, co ukazało się po opadnięciu sektorówki. Chwilę później, u dołu sektora odpalono do tego pirotechnikę. W tym czasie ponad 10 minutowy piroshow na sektorze Banika już trwał. Odpalano masę niebieskich świec dymnych oraz 170 czerwonych rac. Ogólnie super prezentacje z obu stron, oprawy i doping na najwyższym poziomie.
Niestety, tak jak można było się tego spodziewać na murawie zwycięża Slavia, pokonując Banik 0:2, a po ostatnim gwizdku na płytę wbiega masa palanteri, uniemożliwiając wtargniecie na boisko z każdej strony. Obraz przypominał bardziej paradę sił prewencyjnych niż świętowanie zdobycia Pucharu Czech, gdzie piłkarze Slavii by podziękować za doping musieli przedzierać się przez zastępy czarnych kasków (w Czechach nie noszą białych).
Kibice Banika również dziękowali swoim piłkarzom, jak i właściecielowi klubu Vaclav-owi Brabec-owi którego imię było głośno wykrzykiwane przez fanów FCB.
Po meczu kibice udali się na pociąg lub do aut by ruszyć w drogę powrotną. Jednak nie dla wszystkich to był koniec tego dnia. Część urządziła sobie polowanie na prażan zdobywając wrogie barwy, a inni opijali ten mecz umacniając zgodę z GieKSą.
Giszowiec obecny w 22 osoby.

Relacja Górnika

Wczorajszy wyjazd jeden z lepszych jak nie najlepszy w życiu, wszystko to czego by się oczekiwało co najlepsze miało miejsce wczoraj, począwszy od zbiórki na stacji Ostrava Svinov następnie olbrzymim przemarszu z niezłym klimatem i prowokacjami psów w drodze na stadion w Olomoucu, a skończywszy na wejściu, a właściwie sposobie jaki nasza niewielka liczba z Górnika wraz z chłopakami z PNG zainicjowała (zajście od tyłu ochrony, zakładając każdemu z nich duszenie i sprowadzenie do parteru z dozą przekopy na glebie bądź waleniu ich na bułe, gdy jeszcze trzymali się o własnych siłach na nogach). Klimat na meczu niesamowity, wiele opraw po obu stronach i fanatyczny, równy śpiew Banika na tej niebanalnej trybunie, robiącej swoim wyglądem i gabarytami olbrzymie wrażenie. Banika tego dnia około 5-6 tys. Po meczu powrót spacerem i śpiewami na ustach integrując się z chłopakami oraz umacniając zgodę z GieKSą, już zupełnie całkiem swobodnie bez kordonu psów. Ktoś to porównał do wieczornego spaceru środkiem ulicy zwycięstwa z browarkiem w ręku. Zabawa w pociągu, a po dojechaniu do miejsca gdzie wszystko się zaczęło, zabawa w tamtejszych knajpach Ostrawy do późnych godzin nocnych!

Torcida Łabędy

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net fot. Jurgen